Legendy i pieśni ludu polskiego nowo odkryte/całość

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wacław Aleksander Maciejowski
Tytuł Legendy i pieśni ludu polskiego nowo odkryte
Wydawca Biblioteka Warszawska
Data wydania 1860
Druk Drukarnia Gazety Codziennej
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron
LEGENDY I PIEŚNI
LUDU POLSKIEGO NOWO ODKRYTE.
podał do druku
Wacław Alexander Maciejowski.


Oddruk z Biblioteki Warszawskiéj z miesiąca Maja 1860 roku.




WARSZAWA.
w Drukarni Gazety Codziennéj, przy Ulicy Daniłowiczowskiéj, N. 619.

1860.



POGLĄD.

Z wdzięcznością wspomniony przezemnie w wydawanéj obecnie Historyi prawodawstw słowiańskich[1], p. Mateusz Gralewski, rodem z Mazewa, pisał do mnie dnia 9 listopada 1859 r. i 1 stycznia 1860 r. ze wsi Żytnogór pod Białocerkwią na Ukrainie, gdzie obecnie zostaje, list następującéj treści:
Biblioteka Warszawska z r. b. za miesiąc sierpień w odcinku „Wiadomości literackie“ zrobiła wezwanie do ziemian, o podanie skutecznéj pomocy w zbieraniu pieśni, melodyj do nich, przysłów, podań, zwyczajów i charakterystyki, również o zwrócenie uwagi na rozmaitość ubiorów, zabudowań, narzędzi, sprzętów rolniczych, i o przechowanie ich w rysunkach.
Czas potemu wielki, bo zmiany w naszym kraju olbrzymim krokiem postępują naprzód. Kto przed kilkunastu laty oglądał nasz kraj, już dziś w wielu okolicach zupełnie go nie pozna. Oczynszowanie zmieniło fizyonomią wiosek, i wprowadza do kmiecych domów nowe zwyczaje i obyczaje. Miałem sposobność przekonać się o tém w Mazewie, i spostrzeżenia moje w tym względzie już są znane panu z mego opowiadania.
Przemiany dotychczasowe, małe są w porównaniu do zmian, jakie mają zajść na całym obszarze Polski: i wiele, wiele uroni się z przeszłości, jeżeli już dziś szczerze nie zaczną pracować nad zachowaniem jéj pamiątek. A lud nasz, bogata to kopalnia nauki. Wprawdzie powtarza to z nas wielu, i niebrak nam na chęci, ale brak zamiłowania przedmiotu.
Lud najniższa warstwa społeczeństwa, a główna podstawa każdéj narodowości i fundament bytu państwowego, za mało zajmuje u nas umysły pracujące dla dobra ogółu. Są tacy, co podają nam obszerne, głębokie wiadomości o krajach od nas oddalonych, a uwagi nie zwracają na rzeczy, które im się same przed oczy nasuwają. W obecnym czasie, inaczéj tego nazwać nie można, jak roztargnieniem umysłu.
Lud nasz bardzo mało jest znany. Niektórzy oprawiają go w ramy sielankowości, inni pogardliwie nań patrzą. A zaiste, lud ten jest taki, jak go wychowała szlachta: są w nim wady i błędy, jakie ona posiada, jest i cnota wysoka. Znam niewiasty wiejskie pełne świątobliwości, i kmieci pełnych prawości i ducha Bożego.
Przed parą laty osiadłem na wsi, by śród ludu żyjąc lepiéj go poznać. Zacząłem od spisywania pieśni i piosneczek. Pieśniami lud nazywa religijne, piosneczkami zaś światowe. Zebrałem i kilka modlitw. Okoliczności przeniosły mię potém do miasta, i niestety, musiałem zaniechać myśli napisania kroniki rocznéj Mazewa, którym się pan tak po ojcowsku opiekujesz. Sądzę że byłaby to księga nader zajmująca, bobym w niéj pomieścił uroczystości kościelne i domowe, sprawy dworu, plebanii, szkoły, karczmy, kompanie odpustowe a głównie częstochowską, odbywające się kwesty zakonne i dziadowskie, chodzenia na jarmarki, brackie zgromadzenia, chrzciny, swaty, miłość i zaloty młodzieży, poetyczne zaręczyny, symboliczne wesela, uczty pogrzebowe, zbieranie podatków, narady gminu, historye rodzin włościańskich, stosunki sąsiedzkie, opowiadania o przeszłości, teraźniejsze pojęcia, myśli o przyszłości, miejscowe podania, wieści ze świata, gawędy kobiece, leki, zabobony, gusła: zresztą cobym tylko widział, usłyszał i zdążył przenieść na papier. Bybaby to księga ogromna, praca nad nią ciągła, ale praca, jakiéj nie zastąpi na tém polu żadna inna: bobyśmy z żywego źródła poznali opinią ludową, i widzieli przynajmniéj jednéj okolicy występki i cnoty, stopień oświaty i duch kierowniczy.
Są myśli piękne w zebranych przezemnie pieśniach i piosneczkach, w części nieznanych, ale o wiele piękniejsze są ich melodye, bo jak lud mówi: „pieśni i nuty uczą się od morskich syren ludzie nadbrzeżni, a od nich dopiéro reszta na świecie.“ Więc nie są one układane, ale płyną z poza świata naszego. Ludzie zwyczajni nie są ich w stanie utworzyć! Samo to określenie początku pieśni, ileż ma w sobie poezyi!“
Tyle z listu p. Gralewskiego wyczytałem.
Winienem dla zrozumienia rzeczy dać czytelnikowi niektóre objaśnienia. Wspomniana w liście wieś Mazew jest dużą, w powiecie łęczyckim leżącą osadą wiejską, którą syn mój wziął od rządu w długoletnie posiadanie. Wieś ta w Bibliotece Warszawskiéj[2], historycznie przezemnie opisana, sięga wieków bardzo odległych. Kiedym do niéj r. 1845 pierwszy raz przybył, dopytywałem się zaraz u tamecznego ludu o dawne podania, pieśni, klechdy i t. p. Nie mogłem atoli nic z niego wydobyć. Zbywano mnie krótko, że nic podobnego tu nie ma, że tutejszy lud nie ma dawnych, lecz śpiewa dzisiejsze, które gdzie posłyszy, pieśni. Nie wierzyłem temu, lecz nie było rady dojść do wątku rzeczy i odgadnąć prawdę. P. Mateusz Gralewski, rodak mazewski, doszedł jéj. Mieszkając razem po swym z Kaukazu powrocie przez czas niejaki we wsi z miejscową włościanką Honoratą zamężną Budnerową swą siostrą, spisał tak z ust jéj, jak i przyjaciółek tejże Katarzyny Kraszewskiéj i Marcinowéj Kińskiéj, również włościanek mazewskich, ogłoszone tu drukiem legendy i pieśni. Od śpiewaczek więc a nie od śpiewaków usłyszał je: drugich, bowiem, jak mi pisze, trudno dziś w Polsce dopatrzeć. Nie śpiewają oni chyba w karczmach i to zwyczajne, na uwagę mało zasługujące piosenki.
W końcu winienem dodać, że pieśni, które do druku podaję, będąc wiernym ludu wyrazem, mają archaizmy, które przypiskami starałem się objaśnić. Niedostaje im nuty, która, sądząc po ich wątku, musi być bardzo stara i oryginalna. Warto, ażeby kto z lubowników muzyki ludowéj przejechał się na miejsce, i o nią wymienionych wyżéj śpiewaczek popytał.





I. PIEŚNI  CZYLI  LEGENDY.
1. O MŁODÉJ GRZESZNICY.

A w sobotę po obiedzie
Chodził Pan Jezus po kolendzie,
I napotkał dziewkę w lesie,
A ta dziewka wodę niesie.
„Dziewko, dziewko, daj téj wody,
Ochłodzę się z téj ochłody.“
— „Jabym, Panie, wody dała,
Ale z drzewa liścia napadała,
Kiéj nieczysta.“ — „Dziewko, dziewko,
Kiejbyś ty taka była czysta,
Jak ta woda przezroczysta!
Trojeś dziatków porodziła
I w téj wodzie potopiła,
I samaś się w niej umyła.
Dziewka się tak przelękła,
Na kolana aż uklękła. —
„Dziewko, dziewko, nie lękaj się,
Do kościoła, spowiadaj się,
Do kościoła, do spowiedzi,
A siedzi tam kapłan Boży.“
Dziewka próg przestępuje,
Ziemia się pod nią rozstępuje.
Tam się długo spowiadała,
Aż się w proch rozsypała.
I przyjechał coś za pan,
W takiéj postaci jak szatan.
I złapał ci ją za włosy,
W rzucił ci ją w grób najgłębszy.
Trzydzieści lat trzy płynęło,
Wyrosła na niéj mogiła,

Wyrosł ci na niéj róży kwiat
I zapłakał jéj cały świat.
Wyrosła, na niéj lilija,
Zapłakała matka miła.
„Matko miła nie płacz ty mnie,
Masz tam w domu jeszcze ich dwie,
Karz je tam lepiéj jako mnie:
Boś ty mnie źle karała,
W wszelkim mym grzechu ostała.“



2. O DUSZACH.

Wstały dusze, zapłakały,
I na smętarz zawołały:
„Smętarz, smętarz, przyjmij ty nas,
Bo Pan Jezus nie wié o nas“.
— „A wyśta się nie słuchały,
W wszelkim grzechuśta ostały“[3].
Wstały dusze, zapłakały,
I na kościół zawołały:
„Kościół, kościół, przyjmij ty nas,
Bo Pan Jezus nie wié o nas“.
— „A wyśta się nie słuchały,
W wszelkim grzechuśta ostały.“
Wstały dusze, zapłakały,
I na ziemię zawołały:
„Ziemio, ziemio, przyjmij ty nas,
Bo Pan Jezus nie wié o nas“.
— „A wyśta się nie słuchały,
W wszelkim grzechuśta ostały.“
Wstały dusze, zapłakały,
I na lasy zawołały:
„Lesie, lesie, przyjmij ty nas,
Bo Pan Jezus nie wié o nas.“
— „A wyśta się nie słuchały,
W wszelkim grzechuśta ostały“.
Wstały dusze, zapłakały,
I na ogień zawołały:
„Ogień, ogień, przyjmij ty nas,
Bo Pan Jezus nie wié o nas.“
— „A wyśta się nie słuchały,
W wszelkim grzechuśta ostały“.
Wstały dusze, zapłakały,
I na wodę zawołały:
„Wodo, wodo, przyjmij ty nas,
Bo Pan Jezus nie wié o nas.“

— „A wyśta się nie słuchały,
W wszelkim grzechuśta o stały.“
Wstały dusze, zapłakały,
I na obłok zawołały:
„Obłok, obłok, przyjmij ty nas,
Bo Pan Jezus nie wié o nas.“
— „A wyśta się nie słuchały,
W wszelkim grzechuśta ostały.“
Wstały dusze, zapłakały,
I na piekło zawołały:
„Piekło, piekło, przyjmij ty nas,
Bo Pan Jezus nie wié o nas.“
A tam w piekle radzi byli,
I na szerz drzwi otworzyli.
Ten najstarszy paszczę rozdarł,
Wszystkie duszyczki pożreć chciał.
A one się tak przelękły,
Na kolana aż uklękły.
„Najświętsza Panno ratuj nas,
Bo Pan Jezus nie wié o nas“.
Najświętsza Panna usłyszała,
Czém najprędzéj przybieżała,
Płaszczykiem je swym odziała:
„Pietrze, Pawle, pójdź po klucze,
Roztwórz wrota, puść te dusze.“



3. O GRZESZNIKACH.

O święta Polsko, co słychać o tobie,
Śliczne klejnoty utraciłaś sobie.
Ziemia teraz nie rodzi, jak przedtém rodziła,
Czy jéj zakazano, czy się wypleniła?
Ni jéj zakazano, ni się wypleniła,
Bo sama przez się nie będzie rodziła.
Bo przedtém stary lud brzydził się czartami,
Teraz młode dziatki liczą[4] tysiącami.
I liczy, liczy, chodzi po ulicy,
Ojciec, matka słyszy, rózgą nie oćwiczy.
Żebyś ty matko rózgą dziatki siekła,
Wybawiłabyś swoja duszę z piekła.
Ale ty matko rózgi na dziatki żałujesz,
W piekle na siebie smole gotujesz.
Matka u córki miejsca nie zagrzeje,
Bo się w jéj domu złe przekleństwo dzieje.
„Oj córko, córko, gdzieś tego nawykła[5],

Bodajżeś była w mym żywocie znikła.
Wykarmiłam cię swojemi piersiami,
Co spojrzę na ciebie, zaleję się łzami.“
Brat swego brata domu nie nawidzi,
Bo się bogaty ubogiego wstydzi.
„Oj bracie, bracie, nie wstydźma się siebie,
Na tamtym świecie przyjdziema do siebie.“
Siostra u siostry domu nie nawidzi,
Bo się bogata za ubogą wstydzi.
„Oj siostro, siostro, nie wstydźma się siebie.
Na tamtym świecie przyjdziema do siebie.
Oj siostro, siostro, pamiętaj na moje sierostwo,
Nędzić[6] mię bieda, biéda i ubóstwo“.
Siostra uboga na niebie króluje.
Siostra bogata w piekle się gotuje.
Przyszedł ojciec do syna, prosi o wspomożenie,
Syn na ojca spojrzał, złe na nim odzienie.
„Oj synu, synu, masz wszystkiego dosyć,
Nie odrzekajże się tego chleba prosić.“
Idą ci tam idą te anielskie wody,
Prosi się syn u ojca o kropelkę wody.
„Oj synu, synu, choćbym ci dał całe morze,
Już tobie synu w piekle nie pomoże“.
O Boże, Boże z nieba wysokiego,
Racz nie opuszczać ojca ubogiego.



4. O SIEROCIE I MACOSZE.

Chodziła sierota po wsi,
Obsiedli[7] ją źli psi.
Nie umiał się kto obrać[8]
Sieroteczkę ognać.
Obrał ci się obrał
Sam Pan Jezus z nieba,
Kawałeczkiem chleba.
„Oj sieroto gdzież ty idziesz?“
— „Idę stukać, pukać,
Mojéj matki szukać.“
— „Ty tam matki nie znajdziesz,
Bieżże na zielony smętarz,
Twoja matka leży
Prosto w wielki ołtarz.“
— „Kto tam chodzi po moim grobie?“
„Ja, matulu, puśćcie mnie do siebie.“
— „Cóż sa[9] będziesz jadła,
Cóż sa będziesz piła?“

„Będę piasek jadła,
A wodeczkę piła.“
— „Bieżże do swojéj macochy,
Niech ci koszulę wypierze.“
— „A jak ci mi pierze,
Na pół ze mną (tak) zedrze.
A jak ci mię myje,
Nakręca mi szyję;
A jak ci mię czesze,
Po ziemi mię wlecze;
A jak ci mię plecie[10],
Izbę mną zamiecie.
Swoim dzieciąteczkom
Jagiełki w mleczku gotuje,
A mnie sieroteczce
Jeno w skorupeczce,
Jeszcze nie wiele!....
Swoim dzieciąteczkom chleba z masłem daje,
A mnie sieroteczce umacza w popiele.
Swoim dzieciąteczkom na łóżeczku ściele,
A mnie sieroteczce barlożku nie wiele.
Swoim dzieciąteczkom poduszeczki ściele,
A mnie sieroteczkę płachetką odzieje.“
Oj przyszło, przyszło dwóch aniołków z nieba,
Wzięli sierotkę na rączkach do nieba;
Oj przyszło, przyszło dwóch czartów z piekła,
Porwali na pazurach macochę do piekła:
Posadzili ja na żelaznym stolcu,
Dali jéj pić smoły, siarki, w opalonym garcu.
„Zeby ja się na tenta świat wróciła,
Nie takby ja sierotce życzyła[11].
Nóżkibym umyła,
A brudbym wypiła.
Już nie rychło, nie rychło, już się zamkła klamka,
Mogłaś wtedy życzyć, kiedyś była matka.



5. PIEŚŃ O Św. HELENIE.

Święta była, święta Halina,
Szukająca[12] świętego syna,
I napotkała zieloną łączkę,
A na téj łączce troje żydowie.
„Wyście żydowie Boga-ście męczyli.“
— „O nie my, nie my, starsi tam byli.

Widzisz ty Halino wysoką górę,
A na téj górze klasztor fundują,
A w tym klasztorze trzy groby stoją:
W piérwszym grobie Pan Jezus leży,
A w drugim grobie Matka Najświętsza,
A w trzecim grobie święty Jan klęczy.
Przed Panem Jezusem organy grają,
Przed Matką Najświętszą świece się palą,
Przed świętym Janem lilja kwitnie,
A z téj lilij ptaszek wylata:
Nie jestto ptaszek, tylko syn Boży,
Co się narodził na ten świat Boży.



6. PIEŚŃ O OBRAZIE N. P. M. CZĘSTOCHOWSKIÉJ.

Święty Łukasz anielista[13]
Prosił Boga Jezu-Chrysta,
Żeby obraz wymalować,
I cześć, chwałę Bogu oddać.
Malował go czas nie mały,
Dwadzieścia lat cztéry były,
Nie mógł ci go wymalować,
Aż się musiał nad nim zdrzymać.
Najświętsza Panienka przemówiła,
Aż Łukasza obudziła:
„Wstań Łukaszu spracowany,
Już twój obraz malowany.
Zaprzęgajcie konie, woły,
Weźcie obraz do Częstochowy.
Wieźcie go tam przez ciemny las[14],
Bo tam słońca nigdy nie masz.
Wieźcież go tam na góreczkę,
Na zieloną muraweczkę.
Na zieloną, na zieloną,
Co tam nigdy nie sieczoną.
Będą ci tam z każdéj strony,
Będzie obraz uwielbiony.
Ślepi, chromi, trędowaci,
A sam Pan Bóg z nieba płaci.
Płaci, płaci, płaci jeszcze,
Kto nawiedzi święte miejsce,
Kto nawiedzi obraz czysty,
W niebie odpust wiekuisty.“
Cztérech zbójców przyleciało,
Obraz święty szarpać chciało,

„Stójcie zbójce, nie szarpajcie.
Bo tu marnie wyginiecie.“
A zbójcę się tak polękali,
Aże krzyżem popadali.
A tam w piekle karę dają,
Octem, żółcią napawają.
A tam w piekle ścielą łoże
Ostre brzytwy, szydła, noże[15].



II.  MODLITWY.
1. MODLITWA PORANNA.

Stoi rószczka kwitnąca,
Przed Panem Jezusem widząca.
Widzę Cię, mój Jezu, przez kapłańskie ręce,
Kapłan Pana Jezusa piastuje,
Moja się dusza raduje.
Raduj się raduj duszo w ciele
Ku lekkiemu skonaniu,
Ku dusznemu zbawieniu.
Ja pójdę we drzwi,
Pan Jezus na mnie wejrzy.
Najświętsza Panienka siedzi za stolikiem,
Przed nią zloty kielich stoi.
Kto te kielichy pijać będzie,
Będzie się Bogu ofiarować.
Najświętsza Panienka poszła do Ogrójca,
Napadła[16] świętego Jana.
„O Janie, a mój Janie,
Nadałeś mi smutku i żałości!
A ten smutek przysięgać będzie,
Na wiek wieków z nami będzie.“
— „Najświętsza Panienko, gdzież idziesz?“
„Do tych, co rano śniadają,
Co krzywo przysięgają.“
— „Najświętsza Panienko, odpuść im.“ —
„Nie odpuszczę, aż pójdą po cierniu kolącym,
Po kamieniu gorącym“.
Przybądź na ratunek Święty Ojcze Antoni,
Niech przed Bogiem Twoja prośba broni.
I niech z Bogiem, z Duchem w niebie,
Mam przy sobie Ciebie,
Aż na wieki wieków. Amen.



2. DRUGA MODLITWA PORANNA.
(W piątek i w niedzielę śpiewywana).

Przed świtaniem kurzy[17] pieli,
Usłyszeli Matkę Bożą;
A ona szła rajską drogą,
Niesła księgi na lewicy,
A Jezusa po prawicy.
Napotkała Ewanieliją:
„Gdzie to idziesz Panno Maryo?“
— „Do kościoła na jutrznią,
Z jutrzni na ranną mszą.
Z rannéj mszy na wielką.“

Kto tę modlitwę będzie mówił w piątek do kośnicy, w niedzielę do rannéj mszy, nie będzie ten w piekle gorzał, ani w wodzie tonął. Amen.


3. MODLITWA WIECZORNA.

Idę ja spać,
Nie mam sobie co posłać,
Pościelę sobie świętą Anielę[18],
Świętym się krzyżem odzieję.
Ciebie się czarcie nie boję,
Pójdę pod Bożą mękę,
Wezmę sekwię[19] w rękę.
Tyś moja obrona
Z ciężkiego kamienia.
Ustąpcie wszyscy źli
Z cztérech kątów, piąte drzwi.
Będzie tu Najświętsza Panna nocowała
Z aniełami, dziewicami.
Otworzył się nowy grób,
Wejrzał na mnie sam miły Bóg:
„Czego pożądasz grzeszny człowiecze?“
— „Pożądam lekkiego skonania,
A po śmierci dusznego zbawienia.“
Przybądź na ratunek święty ojcze Antoni[20].



4. DRUGA MODLITWA WIECZORNA.

Idę ja spać,
Nie może mi się nic złego stać.
Pan Jezus mię chrzci.
Najświętsza Panienka miłowała,
Święta Anna wianki zmiatała.
Moja Panno wierna mocy,
A strzeżże mię do północy,
Matka Boska do świtania,
A Pan Jezus do skonania. Amen.



5. TRZECIA MODLITWA WIECZORNA.

Święty Antoni, kochany patrunie,
Ty Pana Jezusa najmilszy piastunie,
O piastuj, proszę cię, grzeszną dusze moją,
Którą Ci oddaję pod opiekę Twoją.
Jezus mój drogi stoisz przy drodze,
Rozpięty srodze.
Przy śmierci mojéj
Strzeż duszy mojéj,
Strzeż mię do końca,
Bądź mi obrońca.
Bądź w pogotowiu
W mojemu zdrowiu.
Kto sio zasadzi[21],
Zły człek nie wadzi,
Jest anioł ze mną
I stróż przedemną.
Cześć Bogu, chwała na wysokości!
O Jezu mój najukochańszy,
O kwiatyszku najśliczniejszy,
Oblubieńcze mój kochany,
Nadareście[22] spodobany!
Nie opuszczaj służebnice,
Weź odemnie moje serce,
Abym Cię miłowała,
Z tobą wiecznie królowała.
Mieszkał tu sam Pan Bóg święty,
Z wszystkiemi świętymi
Aniołami Bożymi. Amen.



6. MODLITWA DO Św. ANIOŁA STRÓŻA.

Mój Jezu najsłodszy!
Śpij ze mną we dnie i w nocy,
Kiedy spisz, duszyczka moja czuje,
Serce się raduje.
Aniele Boży Stróżu!
Odstąp czarcie przeklęty,
Bo tu mieszka anioł święty.
Aniele święty, kochanie moje,
Tobie ci się oddaję
Pod opiekę Twoją.
Żebyś mię strzegł, rządził, bronił,
I do żywota wiecznego doprowadził. Amen.



7. MODLITWA O USKROMIENIE[23].

Najświętsza Panienka synka miała,
Do kościołka z Nim bieżała.
Do kościołka na ranną mszą,
A z rannej mszy na wielką mszą,
A z wielkiéj mszy na nieszpory,
A z nieszporów do Bożego stołu.
A ten stół pozłacany.
Sam Pan Jezus siedział na nim.
Żebyś mi dał Boże z tej główki uskromienie.
Piętrze, Pawle, bieżcie powiadajcie
Małemu, dużemu,

Kto tę modlitwę będzie mówił w piątek i w niedzielę, będą mu się rajskie wrota rozpierały, a piekielne zamykały aż na wieki wieków. Amen.



8. MODLITWA DO Św. BARBARY.

Swięta Barbaro, perło Jezusowa.
Któraś grzesznica do nieba gotowa,
Przybądź konającemu,
Do śmierci smutnemu.
O Jezu, Jezu, Tyś nadzieja moja,
O wieszże dobrze, że ja sługa Twoja.
Służę ci, służę, służyć obiecuję,
Na tym tu świecie z Tobą rezentuję[24].

Światło miłości,
Światło przebiegłości.
Jak ci moja dusza będzie z ciała wychodziła,
Proście, Michale, żeby nie zbłądziła.
Michale Archaniele, nie podajcie jéj ta
Na czartowskie płomienie.
Kiedy sam Pan Jezus na prawicy siędzie.
Czarci ustąpcie, bo nie o was rada[25].
Czarci ustąpili, zawołali „biada!“
O sędzio sprawiedliwy!
Narodził się Jezus u Matki świętościwéj.
O Matko świetościwa,
Jeszczem ci takiéj męki nie widziała,
Jak ją teraz widzę.
Do krzyża przybitego,
Octem, żółcią napojonego!
A cóż to ta w mojém sercu czuję,
Że kapłan Pana Jezuska piastuje.
Piastujże, piastuj aż na wieki wieków. Amen.

Kto tę modlitwę będzie odmawiał trzy razy na dzień do świętéj Barbary, nie będzie umierał przez[26] jéj ofiary.



9. POWITANIE MIESIĄCA NA NOWIU[27].

Witam cię witam miesiącu,
Niebieski dziedzicu.
Tobie światło, z gwiazd korona,
A mnie zdrowie i fortuna.
Witam cię, witam miesiącu nowy,
Żeby nas nie bolały głowy.
Zdrowaś Marya i t. d.



Przypisy

  1. Patrz tom III; str. 366, IV przypisie 3.
  2. Rok 1857, tom I, str. 269.
  3. Odpowiada na prośbę dusz cmentarz.
  4. Klną.
  5. Nauczyłaś się.
  6. Dokucza.
  7. Napadli.
  8. Nie chciał się nikt podjąć.
  9. Tu.
  10. Splata włosy.
  11. Opiekowała się nią.
  12. Gdy która szukała.
  13. Ewangelista.
  14. Głębokie lasy otaczały niegdyś Częstochowę.
  15. Cztery te wiersze są waryantem téjże pieśni.
  16. Zastała tam.
  17. Koguty.
  18. Ewangelią.
  19. Relikwie.
  20. Następuje takież same co w powyższéj modlitwie zakończenie (kto tę modlitwę będzie mówił i t. d.).
  21. Czatuje na mnie.
  22. Bardzo, nader, wielce.
  23. Niezrozumiały mi wyraz.
  24. Rezyduję, mieszkam.
  25. Bo nie nad wami Bóg swą pieczę rozciąga.
  26. Bez.
  27. Bardzo stara pieśń, zabobon ludu wiernie wyrażająca.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Wacław Aleksander Maciejowski.