Lecz jakże próżne są wszystkie nadzieje!... (Antoniewicz, 1828)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Karol Antoniewicz
Tytuł Lecz jakże próżne są wszystkie nadzieje!...
Pochodzenie Sonety, zeszyt pierwszy
Data wydania 1828
Druk Józef Schnayder
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zeszyt
Pobierz jako: Pobierz Cały zeszyt jako ePub Pobierz Cały zeszyt jako PDF Pobierz Cały zeszyt jako MOBI
Indeks stron

Lonely my heart and rugged was my way
Yet often pluck’d I as I past along
The wild and simple flower of poesy.
Soathey.


Lecz iakże próżne są wszystkie nadzieie!
A czas okrutny, nie długo nam sprzyia,
I wiosna życia i szczęścia nas miia,
Gdy ostra burza, słabą łodź zachwieie!

Słońce gorąco, w obłoki się wzbiia,
Tknięty płomieniem, kwiat smutnie więdnieie;
Młodzieniec stoi, patrzy, drzy, truchleie,
Gdy tak odmiennie, świat mu się rozwiia!

Ostatnia nadzieia siły iego krzepi;
Choć łzy przélewa, choć ięczy glęboko,
Wprzyszłość niepewną, błędne rzuca oko;

Ach! może kiedyś będzie sercu lepiéy;
Może się rozpacz, w czułą radość zmieni,
Może się życia, młodość zazieleni!




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Karol Antoniewicz.