Utwory moje zawarte w tym zbiorze pochodzą przeważnie z lat 1928 do 1935. Niektóre z nich były drukowane w czasopismach literackich i codziennych — a jeden z tych wierszy ukazał się nawet swego czasu w krakowskiej „Zwrotnicy“. Przy sposobności muszę tutaj wyznać, że od czasu gdy pewni epigoni „Młodej Polski“, konserwatyści i burzyciele „poetyckich nowinek“, usiłowali zlikwidować polski futuryzm i formizm (tak brzemienny w skutki dla naszej najmłodszej poezji a także i nie-poezji) postanowiłem iść w poezji samopas. Nasza „awangarda“ poetycka która tak odżegnywuje się od polskiego futuryzmu i chce przemilczeć jego znaczenie, na szczęście wciąż jeszcze (w swych utworach) jest pod wpływem Noża w bżuchubżuhu, — „Szeli“ Brunona Jasieńskiego, „Kresek i futuresek St. Młodożeńca i mojego „Zielonego Oka“ i „Robespierre’a„Robespierre’a“. Tem lepiej dla nich. — Mają obecnie wolne „pole działania“. To pole któreśmy futuryści, przed piętnastu laty wywalczyli.