Książka z obrazkami bez obrazków/Trzynasty wieczór

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Hans Christian Andersen
Tytuł Książka z obrazkami bez obrazków
Data wydania 1932
Wydawnictwo Księgarnia Wilhelma Zukerkandla
Miejsce wyd. Lwów — Złoczów
Tłumacz Jadwiga Przybyszewska
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
Trzynasty wieczór.

„Spojrzałem przez okno do mieszkania jakiegoś redaktora,“ mówił księżyc, „a było to w jakiejś niemieckiej miejscowości. Widziało się tam doskonałe meble, książek w bród i cały zamęt gazet. W pokoju bawiło kilku młodych ludzi, redaktor sam stał przy pulpicie, a dwie małe książeczki, obydwie młodych autorów, miały być omawiane. „Tę jedną mi przysłano, mówił, jeszcze jej nie czytałem, ale jest ładnie wydana; co też panowie powiedzą o treści?“ — „O“ — rzekł jeden z nich, który sam był poetą, „to wcale niczego, wprawdzie trochę rozwałkowane, ale mój miły Boże, wszak to jeszcze młody człowiek, wiersze mogłyby być co prawda trochę lepsze! Myśli są bardzo rozsądne, są to co prawda zwykłe, codzienne komunały, ale cóż tu mówić, nie tak to łatwo znaleść coś nowego. Może go pan dobrotliwie poklepać po ramieniu, nie sądzę, aby się kiedyś rozrósł w wielkiego poetę, ale jest bardzo oczytany i jest doskonałym znawcą wschodnich języków, a przytem wydaje bardzo rozumne sądy. On to napisał wcale porządną krytykę o moich „Fantazyach na temat życia domowego,“ więc trzeba być względnym dla tego młodego człowieka.“
„Ale to skończony idyota i osioł!“ powiedział inny pan, „nic więcej zabójczego dla poezyi, jak przeciętna miernota, a ponad nią się nie wzniesie!“
„Mnie go szczerze żal!“ powiedział trzeci, „a jego ciotka rozpływa się nad nim. Ona to, panie redaktorze, zdołała nagromadzić tylu uczestników przedpłacicieli na pańskie ostatnie tłómaczenie...“
„Kochana kobiecina! A więc, omówimy kilkoma słowy książkę. Niezaprzeczony talent! Pożądany podarunek! Kwiat w ogrodzie poezyi! Dobrze wydane i t. d. A teraz ta druga książka. Autor, jak się zdaje, życzyłby sobie, abym ją kupił, słyszę, że go chwalą! Jest wprost genialny! Czyż nie tak moi panowie?“
„O tem już wróble świergocą,“ rzekł poeta, „ale on jest trochę nieokiełzany! Zwłaszcza interpunkcya jest genialna! Zdaje się, że mu to dobrze uczyni, jeżeli się przez niego trochę przejedzie i trochę mu dojedzie. Gotów inaczej zanadto wzbić się w pychę.“
„Ale to niesumiennie,“ zawołał czwarty, „przecież nie będziemy się czepiali małych błędów, cieszmy się raczej dobrem, którego tu jest tak wiele! On przecież ich wszystkich razem przewyższa!“
„Uchowaj Boże! Jeżeli to jest rzeczywiście prawdziwy geniusz, to zniesie spokojnie najostrzejszy garbnik, dosyć już tych, którzy go prywatnie chwalą, nie trzeba go zbytnio wydymać.“
„Niezaprzeczony talent, pisał redaktor, zresztą zwykłe niedbalstwa; a że zdarzają mu się nieszczęśliwe wiersze, widzi się to najlepiej na stronie 25, gdzie się natrafia na dwa hiatusy. Gorąco mu polecamy studyum klasycznej poezyi i t. d.“
„Odszedłem,“ mówił księżyc, „i zajrzałem przez okno do pokoju ciotki, siedział tam uwielbiany poeta, ten łagodny i oswojony, wszyscy goście składali mu hołd, a on był uszczęśliwiony. Potem poszukałem tego drugiego poetę, tego nieokiełzanego i dzikiego. Był w dużem towarzystwie u jednego z mecenasów, gdzie mówiono o książce pierwszego poety. „Oczywiście, że i pańską przeczytam,“ mówił mecenas, „ale Bogiem a prawdą, a pan wie przecież, że panu zawsze uczciwie moje zdanie wypowiadam, nie obiecuję sobie po niej zbyt wiele. Pan jest dla mnie za dziki, za fantastyczny — ale to przyznać muszę, jako człowiek jest pan godzien najwyższego szacunku!“
A w kącie młode dziewczę siedziało i czytało:

W słońca chwale niechaj zatęchła miernota widnieje,
Wyśmiany każden powiew świeży! —
Jak świat dawno smutek prawdy tej istnieje,
A jednak zawsze świeży!




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Hans Christian Andersen i tłumacza: Jadwiga Przybyszewska.