Książka z obrazkami bez obrazków/Dwudziesty wieczór

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Hans Christian Andersen
Tytuł Książka z obrazkami bez obrazków
Data wydania 1932
Wydawnictwo Księgarnia Wilhelma Zukerkandla
Miejsce wyd. Lwów — Złoczów
Tłumacz Jadwiga Przybyszewska
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
Dwudziesty wieczór.

„Przybywam z Rzymu,“ mówił księżyc, „gdzie w środku miasta, na jednem z siedmiu wzgórz, stoją ruiny pałacu cezarów; dzikie drzewo figowe wyrasta z rozpadlin murów i pokrywa ich nagość swoim szerokim, szarozielonym liściem. Wśród rumowisk poprzez zielone zarośla wawrzynu biegnie truchtem osioł i cieszy się, gdy znajdzie suchy oset. Wnijście do miejsc tych, skąd niegdyś wzlatywały rzymskie wojska, by przyjść, ujrzeć, zwyciężać, zagradza teraz nędzny, mały domek, ulepiony z gliny i przyczepiony do dwóch złamanych kolumn; winna latorośl nakształt żałobnych festonów zwiesza się z pustych okien. Wewnątrz mieszka jakaś stara kobieta z małą wnuczką, one teraz panują w pałacu cezarów i pokazują cudzoziemcom tę potęgę rozpadłą w gruzy. Z świetnej sali tronowej pozostała tylko jedna naga ściana, ciemne cyprysy cieniem swoim wskazują miejsce, gdzie niegdyś stał tron. Żwir na łokieć wysoko pokrywa popękaną posadzkę, mała dziewczynka, obecnie córa pałacu cezarów, siaduje tam często na swym stołeczku, gdy się ozwą wieczorne dzwony. Otwór w zamku najbliższych drzwi nazywa swoim balkonem, może przezeń zobaczyć połowę Rzymu aż do kościoła Św. Piotra z jego potężnemi kopułami. Cicho, jak zawsze, było tam dzisiaj wieczór, i z dołu w moje jasne, pełne światło wyszła dziewczynka. Niosła na głowie gliniany dzban o antycznych kształtach, pełen wody; szła boso, krótka spódniczka i rękawy koszuli były podarte; całowałem delikatne, krągłe, dziecięce ramionka, czarne oczy i ciemne, błyszczące włosy. Wchodziła na strome, z resztek murów i połamanego kapitelu utworzone schody domu. Tęczowemi barwami błyszczące jaszczurki z lękiem uciekały z pod jej nóg, ale ona ich się nie bała, już podniosła rękę, aby pociągnąć za dzwonek u drzwi; zajęcza łapka, zawieszona na sznurku, to rękojeść dzwonka u drzwi pałacu cezarów. Zawahała się chwilę, o czem też myśleć mogła? Może o pięknem dzieciątku Jezus przybranem w srebro i złoto tam w dole, w kaplicy, gdzie płonęły srebrne lampki, a jej małe przyjaciółki śpiewały pieśń, którą i ona umiała? Nie wiem! Poruszyła się i potknęła, gliniany dzbanek spadł jej z głowy i na marmurowych, pożłobionych płytach potłukł się w drobne kawałki. Wybuchła płaczem. Piękna córa pałacu cezarów płakała nad nędznym dzbankiem glinianym; bosemi nożętami stała na kamieniach i płakała, nie śmiejąc pociągnąć za sznurek od dzwonka pałacu cezarów.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Hans Christian Andersen i tłumacza: Jadwiga Przybyszewska.