Kaśka Myrdalonka gada/Witajcie kumecki i kumeckowie...

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
>>> Dane tekstu >>>
Autor Jantek z Bugaja
Tytuł Witajcie kumecki i kumeckowie...
Pochodzenie „Rola”. Ilustrowany bezpartyjny tygodnik ku pouczeniu i rozrywce 1927 Nr 15
cykl Kaśka Myrdalonka gada
Wydawca Feliks Kowalczyk
Data wydania przed 1939
Ilustrator anonimowy
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron

Myrdalonka (cropped).jpg
 
KAŚKA
MYRDALONKA
GADA:


Witajcie kumecki i kumeckowie, nie ino z Psi Wólki, ale z całego kraju od Mościsk do samej Warsiawy. Zełgał Maciek, jak powiadał, ze mnie nie móg uprosić, cobym se z wami pogwarzyła i ze mnie aze we śtyry konie za język ciągnął, a ja nic i nic. Mnie ta za nic ciągnąć nie potrza, bom ja od samego urodzenia do gadania przyzwyczajona i gadać potrafię, cy potrza, cy nie potrza. Ale to juz tak na świecie, ze wszyćko i zewsząd i zawsze wali się na baby. Upiece ci się chlebuś ze zakalcyskiem, to chłop nie powi, ze on źle ziarno wymłócił, ze je źle umlił, ino zaraz jeździ po babie, ze to ona chleb źle upiekła. A niechno sam niećciwiara poprubuje chlebuś ugdysić, to przekona się, ze nie ino na palec bedzie zakalec, ale na śtyry mile.
Albo zmówi się dwoje młodych, ze chcą mieć pędraka. Ona jest za chłopakiem i on za chłopakiem. Ale ze to od stworzenia świata było i jest łatwiej nawet o najporządniejszą dziewcynę, jak o byle jakiego chłopaka, więc i jem umnozy sie dziewcysko. Chłop nie powi ze to jego wina, albo choćby wina obojgu, ino zaraz wsiada na babę i pada: Tyś winna. A kuzdy przecie przyzna, ze ten winniejsy, który wiecej pracuje, ale ze nie było nigdy całkiej sprawiedliwości na świecie, to ktoby ją ta i teraz znalaz.
A myślicie, ze jak się już we wsi takie niescęście trafi i przyjdzie na świat niepoświęcane dzieciątko, to myślicie, ze na tatusia, choćby on wszyćkiem był wiadomy, kto choć palcem zakrzywi. Gdzie tam! Wszyscy zaraz siadają na niescęśliwe dzieusysko i jezdzą na niej po całej wsi. A i potem, to kto ma z brzdącem strapienie, moze ojciec. Acha figa... Jesce rodzony ociec to ta casem pędrakowi nos abo co insego obetrze, ale taki przybrany to woli za insemi bezdzietnemi panienkami uganiać, anizeli się o własny przychowek zatroscyś. To tez sprawiedliwie jegomość z kazanicy pieronują na takie panienki, które się przed takiemi rzecami naprzód w kościele nie zaasekurują.
Jakby była prawdziwa sprawiedliwość na świecie, to nietylko powinni oboje wszystko do równa, ale nawet on wiecej anizeli ona. Ale gdzie tu gadać o sprawiedliwości, której nie było, niema i nie będzie. Bo jakby była, to lacegoby ino baba krowy doiła, lacegoby ino ona chusty prała, lacego ino ona ma zarcie gotować i lacego ino ona dziecka rodzić, a chłop nic? Powiadają coprawda chłopy, ze oni cięzej od bab pracują, ale wierutna to bajka. Padają, ze chłopy orzą, młócą i sieką siano, ale to nieprawda, bo orze pług, młócą cepy, siece kosa, a nie chłop. A baba, jak doi, to ona doi, a nie skopiec, jak gotuje, to ona gotuje, a nie garcek, jak dziecko rodzi, to ona rodzi, a nie krajsbabka lub organista. I tak juz od samego urodzenia świata cięgiem baba pod spodem a chłop na wirzchu. I jesce byle Maciek śmi na niewiasty ujadać i z reśty hunoru je obdzierać.
Ale na całe nase scęście to my choć w jednem od pośturkańców silniejse, to jest w języku. Jak, choćby najpodlejsa baba jadackę rozpuści, to jej nie poradzi ani dziesięciu chłopa. We wszyćkiem babie chłop poradzi, ale w gadaniu to niedocekanie jego. Wiedzą o tem chłopy i latego zadnej baby na księdza i nie dopuscą. Jakby która z nas wysła na kazanicę i zacęła gadać, toby wszyscy ludzie na całem świecie za wszyćkie swoje grzychy zrobione i niezrobione dokumentnie i na wieki odpokutowali, niemby skońcyła. Ale ze to z chłopów okrutecne grzyśniki, to nie chcą pokutować i bez to nas do księdzostwa nie dopuscają. Ja wiem, ze Maciek powi, ze i baby grzysą. Grzysyć grzysą, ale dlacego? No latego, ze są chłopy, bo jakby nie było chłopów, to i z kiemzeby grzysyły? Bez to tez niech nie wyćciwiają na nas, ale niech się sami wezmą do kupy, a świat się lada niedziela poprawi.
Jescebym gadała, ale Maciek przylaz i garścią mi gębę zatyka i pada, ze jak nie skońcę, to się ludzie powścikają. Końcę wiec, a na Wielganoc niech se sam gada, a mnie do Przewodniej niedzieli da święty spokój.







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Kucharczyk.