[161]
JESIEŃ.
(SONETY MAŁE).
I.
Po morzu liści
W złotej pożodze,
Jak ci psalmiści,
Za duchem brodzę...
I co się w drodze
Innym nie iści,
To ja, złociściej
Rojąc, znachodzę.
Cudna jesieni,
Przedśmiertna zorzo!
Na wdzięk promieni,
Nad wiosnę hożą
Ciebie przełożą —
Jak ja, stękniemi.
II.
Kocham na kresie
Blasków te kwiaty,
Wino, co pnie się
U twojej szaty, —
[162]
Dzięciołów czaty
W ogromnym lesie,
Ciszę, co niesie
Echa w zaświaty —
Twoje żórawie
Odlatujące,
Pustkę na stawie,
Tęskność na łące,
Tron w blasków grodzie
Tam — na zachodzie...
III.
Przez obszar złoty
Cichego rżyska,
Gdzie słońce groty
Pieszczące ciska —
Przez te siedliska
Niemej tęsknoty,
Pod twe namioty
Idę, o, blizka!
I jak po boju
Żołnierz sterany,
W twoje ramiona
Odnoszę rany:
Błogosławiona
Ciszo pokoju!...
IV.
A gdy — co roję
I co tu święcę:
[163]
Trwogi dziecięce
W śmierci ukoję, —
Ciężką po męce
Zdjąwszy mi zbroję,
Ty, jak na ręce,
Weź duszę moję...
I nieś ją do tej
Wielkiej, znamiennej
Ciszy ku stronie,
Gdzie w blaskach złotej
Gloryi promiennej
Ołtarz twój płonie.