Illustrowany przewodnik do Tatr, Pienin i Szczawnic/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Walery Eljasz-Radzikowski
Tytuł Illustrowany przewodnik do Tatr, Pienin i Szczawnic
Podtytuł pisał i illustrował Walery Eljasz
Data wydania 1870
Wydawnictwo J. K. Żupański
Miejsce wyd. Poznań
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
Żywność.

Co się tyczy żywności, tej wybredniś niech nie jedzie szukać pośród górali. Apetyt wielki zaspokaja się tam środkami nader pierwotnemi, które jednak każdemu na zdrowie wychodzą przy ciągłym ruchu i cudowném powietrzu.
Chleba, bułek, mięsa, jaj, masła, séra owczego, grzybów, mléka, poziomek wyborowych podostatkiem dostać można na miejscu w Zakopaném; inne rzeczy służące do pożywienia, jakiemi są: herbata, cukier, kawa, mąka, kasza, ryż, wędliny, wino, arak[1], trzeba brać z sobą, w razie braku można wszystkiego dostać w Nowym Targu, a od biedy i znacznie drożej u żydów, co od kilku lat sklepiki pootwierali w Zakopaném z wszelkiemi podobnemi towarami. Zresztą zastosować się winien każdy do swojego gustu, zawsze mając na względzie ograniczenie się do najprostszego pożywienia. Kto tu przebywa dla świeżego powietrza na dłuższy czas, powinien duże zapasy z sobą brać kaszy, mąki, ryżu, włoszczyzny, której w Tatrach wcale nie dostanie, ziemniaków i t. p.; ci zaś, co mają zamiar wierchy zwiedzać, na innéj żywności muszą przestawać.
Wyszedłszy z domu rano o świcie, wraca się aż wieczów, zatém żywić się trzeba mięsem pieczoném, gotowanemi jajami, serem i chlebem a ogrzewać herbatą; wędliny nie są tu dobre, bo pragnienia nabawiają, co staje się nieznośnem w podróżowaniu po górach. Wino białe a szczególniej czerwone oddaje tu bardzo wielkie usługi, bo krzepi znużone ciało i zaspakaja pragnienie. Nabiał w górach bywa dosyć drogi stosunkowo do jego produkcyi; za kwartę[2] mléka płaci się 6 centów; śmietanki nie umieją robić góralki i każą sobie za złą dobrze płacić, zatém najlepszy sposób kupować mléko i samemu śmietankę zbierać; jaja zależnie od zapasów we wsi i od większego ich wykupu są na różne ceny, 7 czasem do 8 jaj za 10 centów. Masło tanie, bo za kwartę płaci się tylko 50 centów. Oszczypek sera owczego kosztuje stosownie do swej wielkości 20, 22 lub 24 centów, a nawet w danych razach po 25 centów, zaś krąg sera według wagi kosztuje 1 guld., to znów 1¼ guld. Drobiu jest wcale nie obficie, najtańszy wtedy, gdy go w kojcach z dalszych stron naniosą.
Z mięsem bywa kłopot, bo skoro rzeźnik, żyd, co świeżego dostanie, trzeba pilnować, aby kupić nim rozbiorą; w roku 1866. płaciłem za 1 funt[3] mięsa wołowego 9 centów, a już następnych lat po 17 cent., za skopowinę[4] zaś 14 lub 12 cent., gdy jej góral z Poronina dostarczy.
Chléb jest w Zakopaném bardzo drogi, bochenek za 20 i 40 centów, jak na tę cenę wcale mały i niesmaczny, korzystniej jest sprowadzać go sobie z Nowego Targu.
Udający się w Tatry na żętycę, nią się żywić powinni, na czczo pijać ją, czekając przyniesienia jeszcze gorącej koło 8 lub 8½ godziny, gdy wyziębła trzeba ją ogrzać i tak popijać do obiadu. Bywa ta serwatka owcza dwojaka, rzadka i gęsta, kto gęstą zniesie, taką niech pije, bo najlepiej skutkuje; płaci się za kwartę gęstej różnie od 8 do 14 cent. zależnie od ilości w kuracyi zostających, jak i od ugody, którą się zawiera z bacą szałasowym. Za kwartę rzadkiej żętycy płaci się 4 lub 5 centów. Herbata bardzo ważną gra rolę w takiej podróży, jak do Tatr, gdzie to często będąc zziębniętym za chwilowy ideał marzeń staje szklanka gorącej herbaty, a zresztą na wycieczce zastępuje ciepłą strawę przy zimnych przekąskach.
Goście przybywający do Zakopanego trafiają właśnie na czas dojrzewania jagód, więc też poziomek trudno jeść nastarczyć, tak ich dużo naznoszą i bardzo tanio sprzedają dziewuchy tamtejsze, również borówek i malin. Za mniej więcej kwartowy garczek poziomek płaci się najwyżej 2 centy. Gdy po dészczach nastaje ciepło, to grzybów niesłychane mnóstwo powstaje w lasach, znoszą je nawet małe dzieci i sprzedają tanio, bo za miareczkę prawdziwych grzybów 2 centy się daje, to też można się ich tu najeść do sytu duszonych w maśle jak i nasuszyć zapas do domu. Z tego się wszystkiego pokazuje, że w Tatrach z głodu umrzeć nie można, zaspakajając się pokarmami prostemi a bardzo zdrowemi, klimat zaś górski i nasz ciągły ruch darząc nas apetytem wielkim, zniewala mało cenić wykwintność potraw.

Przypisy

  1. Przypis własny Wikiźródeł Arak – mocny, azjatycki trunek
  2. Przypis własny Wikiźródeł niespełna 1 l
  3. Przypis własny Wikiźródeł Może chodzić o masę ponad 0,4 lub 0,5 kg, w zależności czy dotyczy to miary galicyjskiej czy austriackiej.
  4. Przypis własny Wikiźródeł baranina


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Walery Eljasz-Radzikowski.