Gwiazd na tarasie oglądanie

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Grochowiak
Tytuł Gwiazd na tarasie oglądanie
Pochodzenie Wiersze wybrane
Wydawca Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik”
Data wydania 1978
Druk Zakłady Graficzne „Dom Słowa Polskiego”
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
Gwiazd na tarasie oglądanie


Bo jak zegar mnie minął, ja na gwiazdy patrzeć
Przetarłem szron ciemny na ciężkich powiekach..
Gwiazdom można sprzyjać, nigdy się napatrzeć,
Nie taka kondycja, Fabrizio di Salina, człowieka.

Co się zmierzy, małe. Za tęsknotą — krzyk...
Ledwo zaznaczony jako Betelgeuza...
Potem czoło zniżasz. Znów w ten wonny krzak,
Gdzie trzmieliną pachnie Galileusz we łzach.

Obojętny byłeś, Panie, żeby naraz
Księżycem i Karłem uderzyć w ten taras,
Gdzie pięć palców umiem. I tylko to tłumię,
Co gwiazdą upadło, uwiera w rozumie.

Jeśli rozumujesz, dobrze ty mnie zrozum:
Rozum jest na gwiazdy, czy gwiazdy na rozum?





Tekst udostępniony jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.