Gdybyśmy chcieli, raj byśmy na ziemi mieli

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
>>> Dane tekstu >>>
Autor Józef Ignacy Kraszewski
Tytuł Gdybyśmy chcieli, raj byśmy na ziemi mieli
Pochodzenie „Gwiazdka Cieszyńska“, 1862-06-14, nr 24, str. 185
Redaktor Paweł Stalmach
Wydawca Karol Prochaska
Data wydania 1862-06-14
Druk Karol Prochaska
Miejsce wyd. Cieszyn
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron


Gdybyśmy chcieli, raj byśmy na ziemi mieli.

Człowiekowi choć pomarzyć czasem trochę, nieszkodzi... ciągnie go powszedni dzień, praca ciężka do ziemi, myślą choć do niebios lata. I tyle szczęścia naszego co tych wędrówek do lepszego świata...
Mówią, że nasz świat nic potém, tak to ono jest... ale znowu i wymagać trudno, abyśmy tu raj mieli, kiedy sami sobie piekło robiemy.
Gdybyśmy chcieli, gdybyśmy umieli, nareście gdybyśmy mogli... czyżby ze złego dzisiejszego świata nie stał się prawie raj na ziemi? Pomyślmy tylko... Gdyby każdy starał się być coraz lepszym, coraz więcéj kochającym, gdyby w sobie zgasił nienawiść a rozpalał miłość, gdyby wszyscy miłowali się jako bracia, a wstawali z tą myślą, że coraz lepszym być trzeba, a kładli się nie troszcząc zbytnio o jutro... gdyby przebaczyli złemu, starali się je poprawić, gdyby dzielili się chlebem i sercem z biednym... gdyby... a nie byłoż by raju..? — Powiecie: zostałaby się zawsze kupka złych. — Może: ale i tych jakby wzięło w oblężenie co jest poczciwe, jakby ścisnęło serdecznie, jakby opasała miłość, zgoda, pokój, braterstwo, tak by ta lichota stopniała w kroplę błota... i nic by się z niéj nie zostało...
Ale chcemyż wszyscy? Gdzie tam... Jeden się na drugiego ogląda i mówi sobie... poczekam na sąsiada, ten się patrzy na swego i nikt nie poczyna, aż do grobu się kładziem nic nie zrobiwszy. — Nie pragnąc wiele, gdyby każdy począł od maluczkich rzeczy, od siebie a rozpromienił się w rodzinie, w domu, powoli tak by się złe wypleniło, żeby go ze świecą szukać trzeba...
Cała bieda ztąd, że każdy sobie mówi — a kiedy nie tak robią! Złe to rozumowanie... co mi z tego że drugi nie dobry, to i ja mam być taki? albo złe się nie zabije dobrém? Sprobujcie tylko... Jeno że to taki czas iż nikomu się nie chce wziąść do tego co pilno, a bawiemy się we fraszki, jak gdyby na nich świat stał.
Przecież kiedyś musi być lepiéj... wierzmy w to, a co lepiéj na to wszyscy pracujmy.

Warszawa dnia 17. Maja.
J. I. Kraszewski.  



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Józef Ignacy Kraszewski.