Filozofja jogi i okultyzm wschodni/Lekcja I

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jogi Rama-Czaraka
Tytuł Filozofja jogi i okultyzm wschodni
Wydawca Trzaska, Evert i Michalski
Data wydania 1921
Druk Drukarnia Narodowa
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Antoni Lange
Tytuł orygin. Fourteen Lessons in Yogi Philosophy and Oriental Occultism
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Lekcja Pierwsza.
TRZY PIERWIASTKI ZASADNICZE.

Z uczuciem wcale niezwykłem zwracamy się do naszych czytelników Yogi. Widzimy tak, jak oni, być może sami nie widzą, że dla wielu z nich nasze myśli będą niby ziarna rzucone w żyzną ziemię. W odpowiednim czasie z tych myśli wyłonią się kiełki, które stopniowo przebijać będą sobie drogę ku słonecznemu światłu świadomości i wydadzą liście, kwiaty i owoce.
Wiele z prawd, wyłożonych tutaj, nie odrazu znajdzie u was uznanie, ale z biegiem czasu przekonacie się o słuszności przedłożonych wam twierdzeń, a wówczas i dla was przybiorą one charakter prawdy.
Będę z wami mówił tak, jakbyśmy stali przed sobą żywi. Przekonany jestem, iż sympatyczna nić między nami będzie wkrótce tak mocna i rzeczywista, że w miarę tego, jak będziecie czytali moje słowa, odczuwać będziecie naszą obecność tak żywo, jakbym naocznie był przed wami. Duchem będę z wami razem a zgodnie z naszą nauką, uczeń znajdujący się w sympatji „harmonijnej z nauczycielem — istotnie wchodzi w łączność psychiczną ze swym mistrzem — i w ten sposób stara się pochwycić samego „ducha“ tych nauk, które mu się wykłada — i z myśli swego nauczyciela stara się wyciągnąć korzyść w takim stopniu, jaki jest niedostępny temu, który czyta jedynie zimne litery drukowanego tekstu. Zjednoczeni w całość harmonijną, będziemy pracowali razem dla wspólnego celu udoskonalenia, rozszerzenia, rozwoju i rozkwitu ducha.
Będziemy naśladowali system wykładów, uprawiany raczej na Wschodzie, niż na Zachodzie. Na Wschodzie nauczyciel nie zatrzymuje się w swym wykładzie, by przytaczać „dowody“ każdego ze swoich twierdzeń. Nie wypisuje dowodów swoich prawd duchowych na czarnej tablicy szkolnej; nie daje argumentów i nie wywołuje dyskusji ze strony uczniów. Przeciwnie, jego wykład jest dogmatyczny; prawdy swe wypowiada on tak, jak je słyszał — i nie zastanawia się nad tem, czy wszyscy się z nim zgadzają. Nie troszczy się o to, czy wszyscy przyjęli jego twierdzenia, jako prawdę; przekonany jest bowiem, że ci, którzy są gotowi do przejęcia prawdy przezeń wykładanej, niby w jasnowidzeniu uznają jej oczywistość. Co się tyczy innych, nie przygotowanych — to żadne dowody im nie pomogą. Gdy dusza ludzka gotową jest do prawdy duchowej — i gdy ta prawda lub jej część wypowiedzianą zostaje w jego obecności lub przedstawiona jego uwadze na piśmie — on drogą odgadnienia intuicyjnego poznaje tę prawdo i przyswaja ją sobie. Nauczyciele wschodni wiedzą, że ich nauczanie, to tylko siejba i że z każdej myśli, uchwyconej przez ucznia, po pewnym przeciągu czasu na polu jego świadomości sto nowych myśli wybuja.
Nie chcemy przez to powiedzieć, że nauczyciele wschodni pragną, aby ich uczniowie na ślepo przyjmowali wykładane przez nich prawdy. Przeciwnie, uczą oni swych uczniów, aby przyjmowali za prawdę tylko to, czego oni mogą dowieść sami sobie, gdyż nie może człowiekowi okazać się prawdą nic, czego on nie jest w stanie dowieść na zasadzie własnego doświadczenia. Ale uczniowi powiada się, że zanim będzie w stanie dowieść sobie wiele z tego, czego mu się udziela: musi przedtem podnieść się w mocy i rozwoju. Nauczyciel jeno prosi ucznia, aby czuł do niego zaufanie, jako do tego, co drogę wskazuje — i mówi do ucznia: „oto jest droga, idź nią — a na niej znajdziesz wszystko to, o czem ci mówiłem: weź, zważ, wymierz, doświadczeniem zbadaj i poznaj dla siebie samego. Kiedy przejdziesz część tej drogi, poznasz tyleż, ile poznałem ja albo inna dusza, doszedłszy do tego samego miejsca drogi; lecz aby dojść do tego miejsca, musisz przyjąć twierdzenia, wypowiedziane przez tych, co już tę drogo zrobili przed tobą, albo porzuć całą tę sprawę. Nie przyjmuj nic ostatecznie, dopóki sam sobie tego nie dowiedziesz; ale, jeśli masz rozsądek, skorzystasz z rady i doświadczenia ludzi, którzy przed tobą zrobili tę drogę. Każdy człowiek powinien uczyć się drogą doświadczenia osobistego, ale, mimo to, niektórzy mogą za kierowników służyć innym. Na każdem miejscu przejścia po tej drodze zobaczycie, że ci, którym się przedtem udało przejść tą drogą: pozostawili znaki i drogowskazy dla przychodzących później. Nie żądam ślepej wiary, tylko zaufania aż do chwili, gdy staniesz się zdolny sam sobie dowieść tych prawd, które przelałem w ciebie, tak jak we mnie przelali je moi poprzednicy“.
Prosimy czytelników o cierpliwość. Niejedno, co z początku wyda się im ciemne, w miarę postępu naprzód znakomicie się rozjaśni.


USTRÓJ CZŁOWIEKA.

Człowiek jest istotą bardziej złożoną, niż się zwykle sądzi. Ma on nietylko ciało i duszę, ale jest jeszcze i duch, który posiada duszę: ta zaś objawia się w kilku postaciach „przewodników“ (vehicles). Przewodniki te bywają różnej gęstości, ciało zaś (fizyczne) jest to najniższa forma przejawu człowieka. Różne przewodniki ujawniają się na rozmaitych „płaszczyznach“ czyli „planach“, jak na „planie fizycznym“ „planie astralnym“ i t. d. Wszystko to będzie niżej wytłumaczone.
Rzeczywiste „Ja“ (self) jest duchem czystym — iskrą ognia bożego. Duch ten jest zamknięty niby w kilku powłokach, które mu utrudniają całkowite i swobodne wypowiedzenie się. W miarę tego, jak człowiek urasta w swym rozwoju — świadomość jego przechodzi z niższych płaszczyzn na wyższe — i coraz bardziej zeznaje on swą wysoką naturę. Duch zawiera w sobie możliwości — i w miarę tego, jak się człowiek rozwija, budzą się w nim nowe siły, występują nowe cechy.
Filozofja jogów uczy, że człowiek składa się z siedmiu pierwiastków. Najwłaściwiej jest uważać człowieka w ten sposób, że jego prawdziwa „Jaźń“ — to duch — a niższe pierwiastki — to jedynie przejawy ducha w sferach niższych. Człowiek może się objawiać na siedmiu płaszczyznach, choć dla większości ludzi naszego czasu wyższe płaszczyzny są niedostępne. Bądź jak bądź każdy człowiek, choćby najmniej rozwinięty, posiada w sobie potencjonalnie wszystkie siedem pierwiastków. Pierwszych pięć planów przeszło wielu, do szóstej płaszczyzny dosięgło niewielu, do siódmej praktycznie nie dotarł nikt z należących do rasy ludzkiej.


SIEDEM PIERWIASTKÓW CZŁOWIEKA.

Siedem pierwiastków człowieka, jak określa je filozofja jogów w terminologji europejskiej — (zamiast słów sanskryckich) — są następujące:
7. Duch. (Spirit).
6. Rozum duchowy (Spiritual Mind).
5. Intellekt.
4. Rozum instynktowy (Instinctwe Mind).
3. Prana czyli Siła Życiowa.
2. Ciało astralne.
1. Ciało fizyczne.
Nazwy składowych pierwiastków istoty ludzkiej są rozmaite w różnych szkołach nowej psychologji, które powstały ze wspólnego źródła — psychologji hindów.


1. CIAŁO FIZYCZNE.

W rozdziałach następnych opisze my zwięźle każdy z tych siedmiu pierwiastków, aby czytelnik mógł nas zrozumieć w dalszym wykładzie.
Ze wszystkich siedmiu pierwiastków człowieka najwidoczniejsze jest oczywiście ciało fizyczne. Stoi ono na najniższym szczeblu i występuje jako część najgrubsza istoty człowieczej. Nie znaczy to jednak, aby stronę fizyczną w człowieku lekceważyć albo nią gardzić. Przeciwnie — jest to pierwiastek nieodzowny do rozrostu człowieka w obecnem stadjum jego rozwoju. Ciało nasze — to świątynia żywego Ducha i gorliwie należy go ochraniać i rozwijać w tym celu, aby zeń uczynić narzędzie doskonalsze. Dość spojrzeć dokoła siebie, aby się przekonać, że ciała fizyczne ludzi, co do stopni rozwoju zależą bardzo od troskliwości i stosunku do nich — ich właścicieli. Obowiązkiem każdego rozwiniętego człowieka jest doprowadzić swe ciało do najwyższego stopnia doskonałości, aby ono mogło mu służyć z najwyższym pożytkiem. Należy utrzymywać swe ciało w dobrem zdrowiu i dobrym stanie — i nauczyć je posłuchu dla nakazów rozumu. W żadnym jednak razie ciało nie powinno, jak to nieraz bywa, rządzić rozumem. Troska o ciało pod rozumną kontrolą myśli — jest to ważna gałąź filozofji jogów, znana pod nazwą „Hatha-Joga“[1].
Filozofja jogów uczy, że ciało fizyczne składa się z komórek, z których każda zawiera w sobie „maleńkie życie“, kontrolujące działania komórki. Każde takie minjaturowe „życie“ jest cząstką żywiołu rozumnego (intelligent) o pewnem napięciu, a który nadaje komórkom sprawność w ich pracy. Owe cząstki myśli rozumnej, oczywiście podlegają kontroli centralnego rozumu człowieka i posłusznie wykonywają rozkazy, które mu rozsyłają wyższe centra. Rozum komórek wykazuje doskonałe dostosowanie się do swej specjalnej pracy. Działalność komórek, która polega na tem, że wyciągają one ze krwi materje, konieczne dla wyżywienia i usuwają to, co niepotrzebne, stanowi jeden z przejawów rozumu powszechnego. Procesy trawienia, asymilacji i t. d. wykazują inteligencje zarówno każdej komórki odosobnionej, jak i ich grup zbiorowych.
Ozdrowienie ran, poruszenia komórek w ciele w tę stronę, w której one są najpotrzebniejsze — i setka innych przykładów, znanych z fizjologji elementarnej — wszystko to dla ucznia jogów należy do przejawień „życia“ wewnętrzno-atomowego. Każdy atom dla jogów jest istotą żywą, która prowadzi swoje niezależne życie. Atomy te, dążąc do jakiegoś jednego celu, gromadzą się w grupy i grupy te wykazują pewien rozum gromadzki póty, póki istnieją. Grupy te z kolei łączą się w grupy większe, tworząc ciała o organizacji bardziej złożonej, a które służą dla wyrazu wyższych form świadomości. Skoro dla ciała fizycznego nadchodzi śmierć, komórki oddzielają się od siebie, ich wspólne działanie się przerywa: następuje to, co nazywamy rozkładem. Siła jednocząca wszystkie te komórki, wyzwala się i tworzy nowe kombinacje. Jedne z komórek, rozłożywszy się z kolei na swe części składowe, wciskają się w pobliżu w ciała roślinne — i mogą znów się przedostać w ciało zwierzęcia; inne pozostają w głębi ziemi, ale życie atomu — to ciągła i nieustająca przemiana. Jak powiedział jeden głęboki pisarz: „Śmierć jest to jedna z postaci życia — i rozkład naszej formy materjalnej — jest to tylko początek budowy drugiej formy materjalnej“.
Nie będziemy szerzej traktować kwestji ciała fizycznego, gdyż jest to przedmiot nauki specjalnej — a przytem czytelnicy niewątpliwie oczekują niecierpliwie, bym przedstawił im kwestje, które są mniej im znane.
Powtórzymy tu jednak uczniom, że pierwszy krok na drodze udoskonalenia w duchu jogów, polega na umiejętności panowania nad ciałem fizycznem, w trosce o nie i uwadze na jego potrzeby. Nim dojdziemy do końca naszego kursu — niejedno jeszcze będziemy musieli powiedzieć w tym przedmiocie.


2. CIAŁO ASTRALNE.

Drugi pierwiastek człowieka „ciało astralne“ nie tak dobrze jest nam znane, jak ciało fizyczne, choć bardzo ściśle jest z niem połączone — i ciało fizyczne stanowi jakby kopję i odbicie ciała astralnego. Ciało astralne było znane ludziom po wsze czasy i stanowiło źródło wielu przesądów, a to skutkiem niedostatecznych wiadomości o jego naturze. Nazywało się „ciałem eterycznem“, „ciałem fluidycznem“, „sobowtórem“ i t. d. Składa się ono z materji nieskończenie subtelniejszej niż ta, z której się składa nasze ciało fizyczne, ale bądź jak bądź jest to materja. Różnicę stanów materji pojąć nie trudno. Dla porównania weźmy wodę. Woda przy temperaturze niżej zera ma kształt lodu, ciała twardego, szorstkiego. Przy temperaturze wyżej zera — jest ona cieczą „wodą“; przy dalszem podwyższaniu temperatury woda ulatnia się w postaci „pary“, choć rzeczywista para jest niewidoczna oku ludzkiemu — i staje się widoczną dopiero wówczas, gdy się zmiesza z powietrzem, przyczem temperatura jej się obniża. Ciało astralne — to oryginał, podług którego buduje się ciało fizyczne — i przy pewnych warunkach może się od niego odłączyć. Zamierzone umyślnie rozłączenie tych obu ciał przedstawia zazwyczaj znaczną trudność, ale u tych ludzi, którzy zdołali zapanować nad swoją psychiką, ciało astralne może jakby odłączać się od ciała fizycznego i od świadomości, może działać i odbierać wrażenia bez pośrednictwa ciała fizycznego i jego organów. Dalej ciało astralne może też bezpośrednio oddziaływać na wzrok duchowy jasnowidzących i wówczas im się zdaje, jakoby widzieli i słyszeli ciało fizyczne.
Po śmierci człowieka jego ciało astralne w dalszym ciągu istnieje i przy pewnych warunkach staje się „widzialne“ żywym. W tych wypadkach „dusza“ tj. grupa wyższych pierwiastków człowieka, przebywa w ciele astralnem. Ale potem dusza uchodzi z ciała astralnego. Powłoka astralna, pozostawiona przez odeszłą duszę, niczem innem wtedy nie jest, jak bezdusznym trupem, choć z materji subtelniejszej niż ciało fizyczne. Niema w niej ani życia, ani rozumu. Jest to powłoka i nic więcej. Takie ciało astralne może niekiedy być wywołane mocą gorącego pragnienia blizkich i wtedy ukazuje się wobec krewnych i znajomych, połączonych ścisłą sympatją ze zmarłym. O takich zdarzeniach niewątpliwie słyszał prawie każdy z uczniów. Więcej powiemy o ciele astralnem i powłoce astralnej w dalszych lekcjach tego kursu. Niżej będziemy o tem mieli okazje mówić, rozważając płaszczyznę astralną.
Ciało astralne jest niewidzialne zwykłemu oku, ale z łatwością je dostrzega człowiek obdarzony jasnowidzeniem pewnego stopnia. Przy pewnych warunkach ciało astralne osoby żywej może być widzialne przez przyjaciół i innych, o ile nastrój osoby i jej przyjaciół jest analogiczny. Wyrobiony i rozwinięty okultysta mocen jest świadomie wydzielić swoje ciało astralne i uczynić je podług swej woli widzialnem; ale taka siła jest rzadka i zdobyć ją można wyłącznie długiem ćwiczeniem. Jasnowidzący „widzą“ jak ciało astralne człowieka odłącza się od ciała fizycznego, kiedy się przybliża godzina śmierci. Zdaje się im wtedy, że ono się nad ciałem fizycznem unosi, jako jego sobowtór, połączony z nim cienką nicią. Kiedy nić pęka — człowiek umiera i dusza odlatuje, uprowadzając ciało astralne, które z czasem również ulegnie rozpadnięciu, jak to przedtem się stało z ciałem fizycznem.
Osoby o subtelnej naturze psychicznej widzą czasami rozkładające się fragmenta dokoła cmentarzy we mgle światła fjoletowego.
Zwracamy uwagę na rozmaite przewodniki duszy ludzkiej — na jej siedem pierwiastków — i przechodzimy do najbliższego. Chcielibyśmy jeszcze powiedzieć o interesującym zjawisku, gdy jaźń (ego)[2] przechodzi z ciała fizycznego w ciało astralne, a to w czasie snu. Chcielibyśmy wam powiedzieć, jak to człowiek może w czasie snu rozkazać swemu ciału astralnemu, aby się o czemkolwiek dowiedziało lub aby wykonało jakie inne zadanie wówczas, gdy jego ciało fizyczne jest we śnie pogrążone. Ale wszystko to należy do drugiej części naszego przedmiotu. Musimy przedewszystkiem utrwalić w naszym umyśle siedem pierwiastków, abyście mogli doskonale rozumieć terminy, gdy będziem się niemi posługiwać.


3. PRANA CZYLI SIŁA ŻYCIOWA.

Mówiliśmy nieco o Pranie w książce pt. Nauka oddychania, którą niejeden z was czytał. Mówiliśmy tam, że Prana jest to energja powszechna, ale my tu rozważać będziemy ten przejaw Prany, który zowiemy „Siłą życiową“. Owa siła życiowa znajduje się we wszystkich formach życia — od ameby do człowieka — od najprostszej formy życia roślinnego do najwyższej formy życia zwierzęcego. Prana przenika wszędzie. Znajduje się we wszystkiem, co żyje — jak zaś uczy filozofja okultystyczna, życie jest we wszystkich rzeczach — w każdym atomie — a pozorna nieżywotność niektórych rzeczy jest tylko słabszym stopniem przejawu życia — słowem Prana jest wszędzie i we wszystkiem. Prana nie jest Jaźnią (Ego), jest tylko formą energji, którą Jaźń zużytkowuje w swych przejawach materjalnych. Gdy „Jaźń“ odpływa od ciała fizycznego w chwili naszej śmierci, Prana, nie będąc już pod kontrolą Jaźni, odpowiada jedynie nakazom pojedynczych atomów lub ich gromad, które przedtem tworzyły ciało fizyczne, a ponieważ ciało fizyczne rozpada się na swoje części składowe: każdy więc atom zatrzymuje w sobie tyle tylko Prany, ile mu potrzeba, by być zdolnym do wejścia w nowe kombinacje. Niezużytkowana zaś Prana powraca do swego źródła wszechświatowego, skąd wypłynęła. Prana znajduje się we wszystkich formach materji, ale sama nie jest materją, jest energją, lub siłą, która ożywia materję. W przedmiocie tym mówiliśmy w naszej książce poprzedniej — i nie będziemy się tutaj powtarzać. Zaznaczymy tylko, że Prana jest to siła, czynna w leczeniu magnetycznem, psychicznem, w nieobecności (tj. na odległość) i t. d. To co powszechnie zowie się magnetyzmem ludzkim — w istocie jest to Prana. W „Nauce oddychania“ daliśmy wskazówki, jak gromadzić Pranę w naszym systemie organicznym, by ją rozlać po całym organizmie, by należycie nią zaopatrzyć każdą część ciała, każdy organ, pobudzając żywotność każdej komórki. Można Praną operować tak, aby czy to samego siebie czy innych wyzwolić od cierpień, kierując ku częściom zbolałym większą ilość Prany, wydobytą z powietrza. Prana może drogą rzutu oddziaływać na inne osoby z oddalenia. Myśl rzutującego posyła i barwi Praną, zgromadzoną w tym celu — i przenika nią psychiczny organizm pacjenta. Jak fale Marconiego, Prana jest niewidzialna oku (wyjąwszy niektórych osób, które już osiągnęły wysoki stopień jasnowidzenia); przedziera się przez wszystkie przeszkody i szuka osoby, która wskazaną jest do jej przyjęcia. To przenoszenie się Prany stosownie do nakazów woli, jest zasadniczym pierwiastkiem przesyłania myśli na odległość, telepatji i t. d. Można człowieka osnuć atmosferą (aurą) Prany, która się ubarwi napięciem jakiejś myśli silnej i ochronnej i nada mu zdolność do oporu przeciw złowrogim falom myśli innych ludzi — i budzi w nim możność wytrwania w atmosferze myśli nieprzyjaznych i dysharmonijnych. Radzimy naszym uczniom, aby raz jeszcze przeczytali „Naukę oddychania“, która uczy, jak korzystać z Prany. Zamierzamy przystąpić do bliższych szczegółów tego przedmiotu — gdy w wykładach naszych odpowiednia chwila nadejdzie, ale „Nauka oddychania“ daje dobrą podstawę ku zrozumieniu natury Prany i metodę jej używania — i uczniowie dobrze uczynią, odświeżywszy sobie te zasady w pamięci.
Nie chcemy was nudzić szczegółowym opisem każdego z tych siedmiu pierwiastków, spostrzegamy zaś, że niecierpliwie oczekujecie bardziej interesujących kwestji naszego przedmiotu. — Jest to jednak konieczność bezwzględna, byście wyrobili sobie jasne pojecie o tych siedmiu zasadach — w takim mianowicie porządku, w jakim one idą po sobie.
Opuszczamy teraz Pranę i przechodzimy do najbliższego pierwiastku; ale wy nie opuszczajcie jej, dopóki nie wyrobicie sobie należytego jasnego pojęcia o Pranie, o jej cechach i sposobach korzystania z tej siły. Czytajcie „Naukę oddychania“, póki nie zrozumiecie Prany dokładnie.


PIERWIASTKI UMYSŁOWE.

Czytelnik zachodni, który studjował pisma nowych psychologów europejskich — rozpozna w Rozumie instynktowym — niektóre cechy tego, co ci pisarze nazywają rozumem „subjektywnym“ lub „podświadomym“. Pisarze ci odkryli w człowieku zarówno te cechy, jako też i niektóre wyższe fazy duchowości (płynące z Rozumu duchowego) — i nie badając rzeczy głębiej, ogłosili „nową“ teorję, że człowiek posiada dwoisty umysł t. j. „objektywny“ i „subjektywny“, albo jak mówią niektórzy „świadomy“ i „podświadomy“. Wszystko to byłoby bardzo dobre, ale ci badacze, wydzieliwszy umysł „świadomy“ bardzo jaskrawo, wszystko inne określają jako „podświadome“ lub „subjektywne“, niewidząc, że w ten sposób pomieszali najwyższe i najniższe cechy i pomieścili je w jednym szeregu. „Umysł subjektywny“ i teorje „podświadomości“ są bardzo mętne i czytelnik znajduje razem połączone najwyższe poloty geniuszu i najnędzniejsze refleksy człowieka niedorozwiniętego, którego umysł zazwyczaj nosi nazwę „subjektywnego“. To, cośmy wyżej powiedzieli o tych teorjach, może czytelnikowi dopomódz w rozumieniu trzech pierwiastków umysłowych człowieka — aby tylko pamiętał, że umysł „świadomy“ czyli „objektywny“ odpowiada bardzo blizko temu, co filozofja jogów zowie „Intelektem“; najniższe przejawy umysłu „subjektywnego“ lub „podświadomego“ odpowiadają temu, co Joga zowie pierwiastkiem „Rozumu Instynktowego“; gdy wyższe i podniosłe cechy, które pisarze europejscy przemieszali z niższemi objawami, tworząc swoje teorje, „rozumu subjektywnego“ lub „rozumu podświadomego“, stanowią „Rozum duchowy“ jogów, z tą różnicą, że ci w „Rozumie Duchowym“ pomieścili takie cechy, o których teoretycy europejscy nawet nie śnili. Gdy należycie zbadamy te trzy pierwiastki umysłowe, zobaczymy, na czem polegają podobieństwa i różnice między nauką jogów a teorjami uczonych zachodnich.
Nie mamy bynajmniej zamiaru lekceważyć badaczy europejskich; przeciwnie, jogowie mają dla ich nauki niemały dług wdzięczności. Uczeń, który czytał dzieła tych autorów, owszem, łatwiej uchwyci ideę trzech pierwiastków umysłowych w człowieku, niż gdyby nigdy nie słyszał o podziale funkcji umysłu ludzkiego. Główny powód dla którego rozchodzimy się z uczonymi europejskimi oraz ich dualistyczną teorją umysłowości, polega na tem, że jogom boleśnie jest widzieć, jak najwyższe objawy umysłu, to co jest owinięte natchnieniem i genjuszem, to w czem wypowiada się czysty Duch (Rozum Duchowy), ten co właśnie pobudza człowieka do rozwoju i rozrostu: jak one właśnie są pomieszane i powiązane z najniższym pierwiastkiem umysłowym (Rozumem Instynktowym) — i pomieszczone w jednej kategorji; ten zaś Rozum Instynktowy, konieczny i użyteczny człowiekowi pod kierunkiem wyższej zasady — wspólny jest nietylko najmniej rozwiniętemu człowiekowi, ale nawet niższym formom królestwa zwierzęcego — ba! nawet życiu roślin.
Mamy nadzieję, że nasi słuchacze wyzwolą myśl swoją od wszelkich z góry powziętych mniemań w tej sprawie i wysłuchają nas pierwej, nim sobie ustalą ostateczne przekonanie. W drugiej lekcji przejdziemy do szczegółowego wykładu tych wszystkich danych, które dotyczą trzech pierwiastków umysłowych.


Przypisy

  1. Wykład „Hatha Jogi“, również przez Rama-Czarakę ułożony, wyszedł z druku w 1905 roku.
  2. Autor czasami wykłada Jaźń słowem: self, czasami: ego.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: William Walker Atkinson i tłumacza: Antoni Lange.