Erotyki (Zbierzchowski)/Złota jesień

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Henryk Zbierzchowski
Tytuł Złota jesień
Pochodzenie Moja dzieweczka
Data wydania 1923
Wydawnictwo Spółka Nakładowa „Odrodzenie“
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


ZŁOTA JESIEŃ.

 Jesień dłonią rozrzutną
Sypie skarby bezcenne,
O! jak złote są dnie,
Noce jakie promienne.

Słońce łaską ostatnią
Złoci trawy i drzewa.
Sypie, sypie się deszcz,
Zwiędłych liści ulewa.

Serce dobre swe skarby
Rzuca dłonią bogacza,
Nie pamięta już krzywd,
Wszystkie winy przebacza.
 
Na uwiędłym listeczku
Cudna barwa pąsowa,
Tam dotknięciem swych ust
Napisałem dwa słowa.

Wiatr go wyrwał z mej ręki,
W krąg jesiennej zamieci
Niesie, niesie go w dal...
Lecz czy tylko doleci?




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Henryk Zbierzchowski.