Encyklopedja Kościelna/Communicatio idiomatum

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Tytuł Encyklopedja Kościelna (tom III)
Redaktor Michał Nowodworski
Data wydania 1874
Drukarz Czerwiński i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
Communicatio idiomatum (wzajemne udzielanie przymiotów). Wedle nauki Kościoła, w Jezusie Chrystusie są dwie odrębne, zupełne, doskonałe natury: boska i ludzka. Te dwie natury złączone są najściślejszym węzłem w jednej osobie Chrystusa (unio hypostatica). Tylko myślą (abstractive) możemy te natury rozdzielać, gdyż w rzeczy (in concreto), t. j. w osobie Chrystusa pozostają na zawsze nierozdzielnemi. Natury te, ponieważ nie są zmieszane, ponieważ jedna przez drugą nie została pochłoniętą, ani zniszczoną, lub zmienioną, zatrzymują swe przymioty nietylko odmienne, lecz nawet i sobie przeciwne. Tak np. przymiotem natury ludzkiej jest cierpieć, umrzeć, gdy tymczasem Bóstwo w żaden sposób podlegać temu nie może. I znowu przymiotami natury boskiej są: wszechmocność, wszechwiedza, wiekuistość i t. d., które nigdy z człowieczeństwem pogodzić się nie dadzą. Ponieważ zaś dwie natury najściślej są połączone w jednej osobie Chrystusa, ztąd powstaje tak nazwana communicatio idiomatum, przez którą przymioty różne obydwóch natur przypisujemy Chrystusowi w ten sposób, że to, co wyłącznie należy się Chrystusowi Bogu, przyznajemy Chrystusowi człowiekowi i wzajemnie. Od dokładnego pojęcia tego przedmiotu zależy nasze prawdziwe pojęcie o tajemnicy Wcielenia. Heretycy, błędnie tłumacząc Wcielenie, koniecznego następstwa tegoż dogmatu, communicationem idiomatum, przyjąć nie chcieli. Abyśmy w rzeczy tak ważnej nie pobłądzili, teologowie podają nam wiele reguł, które Petavius zebrał z Ojców łacińskich i greckich (De theol. dogm. lib. IV c. XVI) i których 12 wylicza. Z tych dwie są kardynalne, które są zarazem artykułami wiary: 1) Com. idiomatum zachodzi in concreto, t. j. w osobie Chrystusa, albo innemi słowy: przymioty różne, często sobie przeciwne, przyznawane Chrystusowi, należy odnosić do osoby Chrystusa. 2) Nie należy przypuszczać com. id. oderwanie (in abstracto), t. j. jednej naturze, oderwanie uważanej, nie należy przyznawać przymiotów właściwych drugiej naturze, zatém nie można do ludzkiej natury w Chrystusie odnosić przymiotów Bożych, wszechmocności, wszechwiedzy etc.; również nie można i przymiotów ludzkich przyznawać naturze boskiej. Byłyby więc błędne następujące wyrażenia: wszechmocne człowieczeństwo, Bóstwo cierpiące, natura boska poniosła śmierć i t. d. Pierwsza reguła ma swą zasadę w Piśmie św., soborach powszechnych i Ojcach Kościoła, Chrystus Pan przyznaje sobie właśności i czyny boskie właśnie wtedy, kiedy się nazywa człowiekiem: „nikt nie wstępuje do nieba, tylko ten, który z nieba zstąpił, syn człowieczy, który jest w niebie;“ w inném znów miejscu sobie, jako Synowi Bożemu, przypisuje rzeczy tylko naturze ludzkiej właściwe: „Bóg tak umiłował świat, że wydał zań jednorodzonego Syna swego.“ W symbolu nicejskim i konstplskim o Chrystusie czytamy, „że jest zrodzony z Ojca przed wiekami, Bóg z Boga,“ oraz „narodził się z Dziewicy, cierpiał, umarł i pogrzebion.“ Z Ojców Kościoła dosyć będzie przytoczyć słowa św. Grzegorza nisseń. (Epist. ad Theoph.): „Z powodu ścisłej Bóstwa z człowieczeństwem jedności, wzajemnie zmieniają się nazwiska, i to co ludzkie nazywa się boskiém, a co boskie ludzkiém.“ Nestorjusz wystąpił pko tej prawdzie, bo błędnie pojmował Weielenie, przypuszczając dwie osoby w Chrystusie; nie chciał tedy przyjąć communicationem idiom., która na jedności Osoby Chrystusa się opiera i z tej jedności wypływa. Również pewną jest i druga reguła, jasno wyrażona w Piśmie św. i tradycji. Tej znowu prawdzie przeciwił się Eutyches (ob.,), bo zaprzeczając dwóch natur w Chrystusie, twierdził, że natura ludzka została pochłoniętą w boskiej. Jako konieczne następstwo tedy swego błędu musiał przyznać naturze ludzkiej boskie przymioty. Również Luter, aby wytłumaczyć tajemnicę Eucharystji, jakim sposobem Ciało Chrystusa może jednocześnie być na wielu ołtarzach, naturze ludzkiej przyznał przymiot prawdziwie boski wszechobecności (omnipraesentia, ubiquitas). Lecz zamiast dowieść, podkopał tylko najświętszą prawdę, jak to wykazał kardynał Bellarmin (lib. 3 de Christo c. XIII). Błąd ten wprost jest przeciwny Pismu św., które w wielu miejscach przedstawia nam Chrystusa zmieniającego miejsce, przechodzącego z miasta do miasta. U Jana św. XI 15. Marta mówi: „Panie, gdybyś był tu, brat mój nie byłby umarł.“ U Marka XVI 6. anioł do pobożnych niewiast mówi: „Zmartwychwstał, nie ma go tu,“ które teksty najoczywiściej dowodzą, że ludzka natura Chrystusa, objęta przestrzenią, w jedném znajdowała się miejscu. Sobór nicejski II potępił obrazoborców, utrzymujących, że natura ludzka Chrystusa była nieokreślona (incircumscripta). Wreszcie przekonywa nas o tém sam rozum, objaśniony światłem wiary. Przymioty Boże stanowią jedną niepodzielną całość, są jedną rzeczą z Bogiem: tylko myślą odróżniamy je, aby wyrobić sobie dokładniejsze pojęcie o Bogu (ob. tej Encykl. II 428). Chcieć przeto naturze ludzkiej przyznać jeden przymiot boski, potrzeba przyznać jej przymioty wszystkie, czyli jest to człowieka zamienić w Boga, co jest niedorzecznością. X. A. E.