Encyklopedja Kościelna/Casas Bartłomiej de las

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Tytuł Encyklopedja Kościelna (tom III)
Redaktor Michał Nowodworski
Data wydania 1874
Drukarz Czerwiński i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
Casas Bartłomiej de las, dominikanin, bp Chiapy w Meksyku, pochodził z rodziny francuzkiej zwanej Casaus, której jeden członek przeniósł się do Hiszpanji za Ferdynanda III, odznaczył się 1247 r. przy oblężeniu Sewilli; potomkowie jego otrzymali szlachectwo, a dla zamienienia nazwiska na hiszpańskie, wyrzucono z niego u. Bartłomiej ur. w Sewilli r. 1474, tamże uczył się filozofji i teologji, potém w Salamance. Mylnie niektórzy utrzymują, że w 19 roku życia należał wraz z ojcem do wyprawy Krz. Kolumba i że powrócił do Hiszpanji 1498 r. (Cf. Hefele, Der Card. Ximenes, p. 566). Opisy srogiego obchodzenia się Hiszpanów z Indjanami, a niesłychana łagodność dzikich, obudziły w jego sercu współczucie dla nieszczęśliwych: odesłał też r. 1498 do ojczyzny swej Indjanina, którego mu ojciec przywiózł r. Ameryki. Bronił Indjan w początku w rozmowach towarzyskich, następnie zaś i publicznie w dziele: Principia quaedam ex quibus procedendum est in disputatione ad manifestandam et defendendam justitiam Indorum. Nareszcie r. 1502 pojechał z nowym gubernatorem Hispanioli (San Domingo), Mikołajem de Ovando y Lares, w zamiarze zaopiekowania się Indjanami. Z początku został proboszczem na Kubie. Skoro własnemi oczami zobaczył, jak okrutnie Hiszpani gnębili cichych i pokornych Indjan, serce jego zapaliło się szlachetnym gniewem (Cf. jego Brevissima relacion de la destruycion de las Indias occidentales per los Castellanos, c. 30). W tém sprawozdaniu, którego tytuł przytoczyliśmy, i w traktacie Entre los remedios etc. Razon XI, przedstawił przerażający, a przytém rzetelny obraz prześladowania, jakie musieli znosić dzicy. W swej historji Indji (Historia Indorum l. II c. 9) opowiada, z najżywszym wzruszeniem, o strasznych rzeziach w Xaragua (1503), Hiquey (1504) i pastwieniu się nad prowincjami Cibao i Maguana. Lecz miara tych niegodziwości dopełniła się dopiero po śmierci Izabelli (1504 r.). Hiszpani dopuszczali się niesłychanego barbarzyństwa na wyspje S. Juan i na Jamajce (1509 r.): z 600,000 Indjan zaledwie zostało po 200 na każdej z tych wysp. Las Casas był naocznym świadkiem, jak Velasquez (1511), zdobywca Kuby, męczył nieszczęśliwych krajowców, i uwolnił od stosu 21 kacyków, swojém energiczném wstawieniem się. Dokładne poznanie Indjan obudziło w Las Casasie najżywsze współczucie i szacunek dla tego nieszczęśliwego ludu: otwarcie oświadczył, iż jest przeciwnikiem tych Hiszpanów, którzy dla swej chciwości poświęcali tysiące niewinnych ofiar. Rozkazów nadsyłanych z Hiszpanji nie słuchano, ponieważ zdobywcy uważali je za szkodliwe dla swoich interesów; nie zważano i na dominikanów, którzy przemawiali przeciwko repartimientos, t. j. pko dzieleniu się krajowcami jak niewolnikami, albo raczej jak bydłem. Na domiar nieszczęścia, r. 1514 na gubernatora do Terra-firma przybył krwiożerczy człowiek i spustoszył kraj od zatoki morskiej Darien aż do Nicaragua. Las Casas pojechał do Hiszpanji r. 1515, zaniósł skargę do Ferdynanda, już chorego, który przyrzekł mu pomoc dla nieszczęśliwych Amerykanów; lecz śmierć króla rozwiała nadzieje Las Casasa: postanowił tedy jechać do Flandrji, do Karola V, jako nowego monarchy; kardynał Xymenes, rządca Kastylji, odwiódł go od tego zamiaru, obiecując, że sam rzecz tę załatwi. Rzeczywiście posłał kardynał na Hispaniolę trzech hieronimitów z Las Casasem, którego mianował głównym opiekunem Indjan, z roczną płacą sto pesos, (moneta hiszp. równa się 5 frank. 34 centym.), dla rozpoznania sprawy, i dodał mu, w charakterze sędziego do świeżo ustanowionej komisji, Alfonsa Zuazo z Valladolid, dobrego prawnika i uczciwego człowieka. Hieronimici odpłynęli; Las Casas pojechał za nimi na innym statku, ponieważ nie chcieli razem wysiadać z misjonarzem, którego znienawidzili cywilizatorowie Indjan. Po przybyciu do Hispanioli, na mocy posiadanej władzy znieśli repartimientos kolonistów nie obecnych w Ameryce, zatwierdzili takowe dla obecnych, z zastrzeżeniem, ażeby się jak najłagodniej obchodzili z Indjanami. Zmartwiła Las Casasa ta pobłażliwość, tém bardziej, gdy następnie Zuazo potwierdził to rozporządzenie; pojechał tedy Las C. znowu do Hiszpanji 1517, udał się do Aranda, gdzie wówczas dwór się znajdował. Nie mogąc swej sprawy przedstawić kardynałowi Xymenesowi, który wówczas był obłożnie chorym, pojechał do Valladolid i tam oczekiwał przybycia Karola V. W skutek konferencji, odbytych z kanclerzem, pozyskał odwołanie hieronimitów i Zuaza, na miejsce których wyprawiono w charakterze najwyższego sędziego Rodryga de Figueroa. Lecz i nowy zarząd uznał, że nie podobna od razu uwolnić od przymusowej pracy wszystkich Indjan: uwalniał ich tylko częściowo, skoro przyjęto projekt Las Casasa wprowadzenia do Ameryki murzynów afrykańskich (cf. Hefele 1. c. p. 524), z których każdy za czterech Indjan był w stanie pracować. Z tytułu tego projektu zarzucają Las Casasowi zaprowadzenie czarnego niewolnictwa w Ameryce. Ale nie pierwszy dał on tę myśl (ob. I 178), choć prawda, iż troskliwy o Indjan, zapomniał na chwilę, że i murzyni, jakkolwiek silniejsi od pierwszych, mieli jednakowe prawa do swobody. Wreszcie środek ten nie był praktyczny, bo cena zbyt wygórowana za murzynów odstręczała kupców. Dla tego już 1518 r. Las C. nalegał, ażeby do Ameryki przysłano wyrobników europejskich; lecz biskup Burgos oparł się temu projektowi. Nakoniec r. 1520 Karol V mianował Las Casasa namiestnikiem prowincji Cumana i upoważnił go do założenia tam kolonji z rolników, rzemieślników i kapłanów. Las Casas, pełen nadziei, z 200 emigrantami przybywa na wyspę Porto-Rico (jedna z wielkich Antyllów): gubernator tej wyspy Gonzalo Ocampo nie chce uznać jego godności, a nadto szykuje się do wyprawy przeciwko prowincji Cumana, celem zamienienia jej mieszkańców na niewolników, za zabicie 2 misjonarzy. Las Casas podzielił towarzyszów swej podróży pomiędzy plantatorów Porto-Rico, a sam pojechał do Hispanioli, celem przeszkodzenia zamierzonej wyprawie Ocampo’a. Poświęcenie się Las Casasa dla sprawy Indjan budziło nienawiść dla niego osadników, dla tego źle przyjęty, udał się nareszcie ze swym orszakiem do Cumana, gdzie Ocampo wielką już rzeź sprawił między Indjanami. Pozostali przy życiu pouciekali do lasów. Ocampo zostawił tu osadę hiszpańską. Dla zapewnienia poparcia swoim osadnikom, Las Casas musiał udać się znowu do Hispanioli. Lecz zaledwie odjechał, Indjanie wymordowali wielu Hiszpanów, resztę wypędzili, tak, że ani jeden cudzoziemiec nie pozostał, tak na stałym lądzie jak i na sąsiednich wyspach. Las Casas, przygnieciony ciężarem niepowodzenia, wstępuje do dominikanów (1522 r.), ażeby jako misjonarz na nowo mógł pracować nad polepszeniem losu Amerykanów. Noce przepędzał na modlitwie, a w dzień chodził po lasach, jaskiniach, szukając dzikich, aby ich nawracać do wiary św., gdy tymczasem Hiszpanie dalej prowadzili swoje okrucieństwa. Las C. zapalony gorliwością apostolską, przebiegł wszystkie prowincje Peru i Meksyku. Za tę gorliwość oskarżono go, jakoby był przyczyną buntów; dla usprawiedliwienia się, musiał znowu (1542) jechać do Hiszpanji. Bronił się u dworu, śmiało oskarżał gubernatorów i podwładnych im urzędników o barbarzyństwo, błagając o opiekę prawa dla Amerykanów. Wymownie odmalował, w obec zgromadzenia teologów i prawników Valladolidu, niepodobne do wiary spustoszenia, poczynione w krajach świeżo odkrytych, prawie zupełne wyludnienie wysp w przeciągu 50 lat i również szybkie zniszczenie na stałym lądzie. Znalazł wszakże przeciwnika w osobie kanonika z Salamanki, Jana Genezjusza de Sepulveda, dziejopisarza panowania Karola V, który napisał dzieło, poświęcone wyłącznie na usprawiedliwienie niecnego postępowania z Indjanami (Democrates secundus, seu de justis belli causis; an liceat bello Indos prosequi, auferendo ab eis dominia possessionesque et bona temporalia, et occidendo eos, si resistentiam opposuerint, ut sic spoliati et subjecti, facilius per praedicatores suadeatur eis fides). Las Casas odpowiedział dziełem Brevissima relacion de la destruccion de las Indias (Sevilla, 1552), którego treść jest rzeczywiście przerażającą. Karol V tak życzliwym się okazał dla szlachetnego misjonarza, że chciał mu dać biskupstwo Cuzco w Peru; lecz Las C. odmówił; przyjął zaś biskupstwo Chiapa, które wymagało wiele pracy, a mało dochodów przynosiło. Następnie zbijał dalsze pisma Sepulvedy. Karol V nakazał śledztwo, które jednak żadnego owocu nie wydało, ponieważ cesarz, zająwszy się innemi sprawami państwa sprawę tę zostawił na boku. Sędziwy biskup, z licznym orszakiem dominikanów, udał się do San Domingo i ztąd przebiegał prowincje Meksyku, Peru i Grenady. Dwanaście razy przebywał on ocean dla przyniesienia ulgi w cierpieniach Amerykanow, którzy nieraz odpłacali mu niewdzięcznością. Lecz nic nie było w stanie zniechęcić jego gorliwości, nawet niewypowiedziane cierpienia, jakie ciągłe trudy, podróże, kłopoty, zmartwienia, klimat i wiek sprowadzały na jego głowę. W przekonaniu, że człowiek pojedyńczy nie wiele może dokazać, prosił o pomoc kogo tylko mógł. W piśmie swojém Le confessionario zachęcał spowiedników, ażeby powstrzymywali handel niewolnikami i odmawiali rozgrzeszenia każdemu Hiszpanowi, któryby nie chciał usamowolnić swoich niewolników Amerykanów. Biskupi nowego świata przyjęli jego projekt, a nawet najwyższa rada, rządząca Indjanami, uznała go za słuszny. Tém bardziej oburzali się przeciwko niemu ci, których interesom zagrażał, i wywołali bunt w Chiapa. Las Casas, oskarżony jako człowiek niespokojny, po raz ostatni odpłynął do Hiszpanji. Cesarz i królewska rada indyjska uznali go niewinnym. Późny jego wiek (miał 77 lat) nie dozwolił mu wracać do djecezji. Wyjednawszy wolność niewolników dla swej djecezji, dla miasta indyjskiego Dos Indos i dla Cyudad-Real, r. 1551 zrzekł się biskupstwa i osiadł w Valladolid. Ale i wówczas nie przestawał prosić, działać i pisać w sprawie Amerykanów: r. 1556 błagał nowego króla Hiszpanji, Filipa II, o litość i łaskę dla Indjan. W 90-tym roku życia napisał ostatnie swoje dzieło i we dwa lata później um. w Madrycie, 31 Lipca 1568, pochowany w kościele dominikanów w Atocha. Dziś jednak jego współbracia nie mogą, wskazać miejsca, gdzie się znajdują jego zwłoki. Jakkolwiek wielki ten człowiek w części tylko urzeczywistnił swoje szlachetne zamiary, nie podobna nie podziwiać jego bohaterskiego poświęcenia. Oprócz głównego swego dzieła: Brevissima relacion, pozostawił jeszcze: Explicatio quaestionis utrum reges vel principes jure aliquo vel titulo et salva conscientia, cives ac subditos a regia corona alienare et alterius domini particularis ditioni subjicere possint, wyd. Wolfg. Griesstetter, Frankf. 1571; Jac. Kyllinger w Tybindze 1625, a także w Jenie 1678. Wydano także jego kilka dzieł treści teologicznej i moralnej. W bibljotece meksykańskiej przechowują rękopismy jego, w 3 vol. in-f., których kopja znajduje się w bibl. madryckiej. Są to pamiętniki, listy urzędowe i prywatne, traktaty polityczne i teologiczne. Cf. Herrara, Historia de las Indias occidentales, Madrid, 1730; Weise, Ueber B. de las Casas, w Illgen’a Zeitschrift für historische Theologie, 1834 I t. p. 166. Z zarzutu zaprowadzenia czarnego niewolnictwa w Ameryce broni go Gregoire, Apologie de B. de Las Casas (w IV tomie Pamiętników oddziału nauk moral, i polit. Instytutu paryzk.). Brevissima relacion tłumaczona była na język łaciński, włoski, francuzki, angielski i niemiecki. Imię Las Casasa na zawsze jaśnieć będzie pomiędzy bohaterami miłości chrześcjańskiej. Siał w cierpliwości, zalewając się łzami, plony zaś swego siewu zbiera w chwale. Tymczasem gnębicieli, przeciwko którym Las Casas cale swe życie walczył, dotknęła karząca sprawiedliwość Boża. (Fehr).X. W. M.