Eliza Orzeszkowa, jej życie i pisma/IV

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jadwiga Marcinowska
Tytuł Eliza Orzeszkowa,
jej życie i pisma
Wydawca „Księgarnia Polska“
Data wydania 1907
Druk Wł. Łazarski
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron



Obszerną książką jest powieść p. t. „Rodzina Brochwiczów“.
Orzeszkowej, gdy ją pisała, już nie chodziło o wykazanie jakiegoś poszczególnego błędu. Tu szło o rzeczy znaczne i bardzo zagrożone. Był czas przewrotu gospodarczego, stało się tak z powodu uwłaszczenia i zniesienia pańszczyzny. Przewrót pożądany i konieczny, bo przynosił sprawiedliwsze w społeczeństwie stosunki. To było dodatnie, dobre. Ale istniała i druga, groźna strona. Mianowicie: aby taki przewrót przetrzymać, cała część narodu, dotychczasowi właściciele ziemscy powinni byli posiadać sprężystość, hart, pracowitość, umiejętność rachunku. A tymczasem tych zalet właśnie brakło. Widziała to Orzeszkowa. Rozumiała, iż ci ludzie w trudnościach wikłają się, nie umieją poradzić sobie, giną. Był to odłam narodu wychowany w łatwym dostatku i w miękkości, znanej jej z osobistego doświadczenia.
Kontrybucja przez rząd nałożona przyczyniała się do ciężkości chwili.
Oczywiście, zniknięcie większej własności ziemskiej samo przez się nie stanowi straty dla kraju. Wśród normalnych, sprawiedliwych warunków postęp musi prowadzić i doprowadzić do tego, by wielka własność ustąpiła kolei gospodarstwom drobnym, a dobrze postawionym. Jest to pożądanym i naturalnym, — ale, powtórzmy, wśród sprawiedliwych warunków. Nie tak było w sprawie, o której piszemy.
Ziemi, wychodzącej z rąk zrujnowanego właściciela, nie mógł przecie nabyć już nikt z pomiędzy jego narodu, ani bogaty, ani mało zamożny, ani w całości, ani w części, nikt i za żadną cenę, — a rodzona to przecie ziemia.
I jeszcze jedno. Do tej warstwy, która uwikłana teraz w ciężkie kłopoty, niszczała, przywiązaną była jednakże cała dotychczasowa tradycja i kultura kraju. Z upadkiem tych ludzi ponosiła wielki uszczerbek znamienna oświata dana przez Polskę Litwie. A nie powstawało jeszcze nic na to miejsce. Otwierały się ciemności i pustka.
Grozę tych rzeczy odczuwała Orzeszkowa troską i nieustającym bólem. Pisała o tym w powieści „Rodzina Brochwiczów“, a potym jeszcze w wielu utworach innych, obszerniejszych i krótszych, dotykając tego mniej, albo więcej, zawsze rozumiejąc to głęboko, boleśnie, zawsze nawołując społeczeństwo do obrony, do baczności, do pracy.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jadwiga Marcinowska.