Dola trocin

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Bronisława Ostrowska
Tytuł Dola trocin
Pochodzenie Tartak słoneczny
Data wydania 1928
Wydawnictwo Księgarnia F. Hoesicka
Drukarz Drukarnia Narodowa
w Krakowie
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


DOLA TROCIN



Trzeba podarować protezę kulawemu chłopczykowi z lasu,
co mieszka w smutnej chałupce i pasie białą kozę na długim sznurku.
Koza ciągnie za sznur, a chłopczyk skacze boleśnie
jak uwiązany na nitce beznogi polny świerszcz...
Może leśna chałupka uśmiechnie mi się szybką w zachodzie
kiedy ją będę mijał.

— Skrry — skrry —...

I trzeba kupić ciepłą chustkę małej staruszce zbierającej chróst
suchemi liljowemi rękami,
co są trzęsące się i wątłe i stężałe od mrozu,
jak wyschnięte zimowe gałązki...
Może podniesie te ręce w radości,
stuknie w zgrabiałe palce,
uśmiechnie się trzęsącemi wargami...

— Skrry — Skrry —


A niezapomnieć ochłapa dla parszywego psa,
co mi się będzie łasił i podniesie obwisłe wargi
żałosnym psim uśmiechem...

— Skrry — skrry —

Naprzód znaleść użytek tej zbędnej jałowości trocin pod nogą,
opiłków, co się sypią z krajanych miąższów pni.
To, co do ofiary dorosło i daje ciało ostrzu zębatych pił,
niechaj źdźbła jednego nie traci na miałki proch codzienności,
w której grzęźnie krok, w której grzęźnie głos,
jak w watowanej celi szaleńca...
— Skrry — Skrry — skrry...
Chryste! —

Szerokie wiatry
zmiatają puszysty śnieg
z wierzchołków rozkołysanych jodeł.
Potężny szum nieskończonej słodyczy płynie przez wielki las
i nad drgającą gorączką tartaku,
nad każdą gwiazdą ziskrzonego buntu metali, nad każdym wzlotem i opadem człowieczego serca
wiąże tajemnie świętą budowę muzyczną w słońcu. —





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Bronisława Ostrowska.