Do Stanisława Augusta, Króla Polskiego, Wielkiego Książęcia Litewskiego

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


Pociecha cnoty Do Stanisława Augusta, Króla Polskiego, Wielkiego Książęcia Litewskiego • Wybór poezyj • Liryków księga trzecia • Adam Naruszewicz O powinności człowieka w towarzystwie ludzkim
Pociecha cnoty Do Stanisława Augusta, Króla Polskiego, Wielkiego Książęcia Litewskiego
Wybór poezyj
Liryków księga trzecia
Adam Naruszewicz
O powinności człowieka w towarzystwie ludzkim

XXV. Do Stanisława Augusta, Króla Polskiego, Wielkiego Książęcia Litewskiego.
(Przy dedykacyi Horacyusza).




Złotego wieku owoc znakomity,
Płód spokojności i wdzięcznéj swobody,
W ten od złych wrogów czas z rudy ubity
Bierz większy królu nad wszystkie przygody.

Tobie na folgę życzliwi Polacy
Nucą, twych pochwał i łask pańskich syci,
Na słodkiéj lutni, w którą brzmiał Horacy,
Słowiańskie tylko nawiązawszy nici.

Nie miły-ć uszom i nektar łabęci,
Gdy srogi zewsząd grom powietrze szyje;
A z obcych gwałtów i bratnich niechęci
Na kark ojczysty bełt hartowny wije.

Wszakże i w groźnéj często brząknąć fali
Przyda się: a nuż urokiem ponętnym
Arfy, co i wosk z twardéj lepi stali,
Uśpiony na dnie szturm ulegnie mętnym.

Jéj-ci to z nieba upominek dany
Ruszać ostępy, głaskać płoche zwierze,
Uciszać wiatry i wodne bałwany,
A w niewywięzłe serca gnać obierze.

Na jéj wdzięk wabny i bladych okropne
Jeńców siedliska, śmiały się Ereby;
Pląsały głazy, a w tany pochopne
Idąc, ogromne zbudowały Teby.

Na cóż się zazdrość nie ważyła dzika,
Chcąc niewinnego zgładzić Aryona?
Znalazszy sobie w cnocie przeciwnika,
Już go miotała wśrzód morskiego łona.

Lecz on na mownych ledwo stoczył bitwy
Szykowne strunach; alić na ich wrzawę
Szybuje z gruntu srebrzystemi płytwy,
I grzbiet mu delfin podaje za nawę.

Tak za przyjaznych Muz wieszczek powodem
Zwycięzca morza i złości — z rozbita;
Co mu niebieskim gęśl ulały miodem,
Po ciężkich trudach ląd spokojny wita.

Któż wie, czy wstydem z nędzą nie ujęta,
W miększym uczuwszy luby smak wędzidle;
Zazdrość z prywatą i duma zawzięta
Żyć stąd nie zacznie, przy cnoty prawidle?

Niezawsze statut z żelaznemi prawy
Ugina karki, twarde serca gniecie:
Mało dokazał mieczem Drakon krwawy,
A Ezop wygrał, chociaż bajki plecie.

W cukrowym listku ostry proszek dany,
I niechcącemu często niesie zdrowie:
Odwiecznym zdaniem, ten im dank przyznany,
Że głaszcząc, prawdę mówią poetowie.

W żywym swe wady obaczy portrecie,
Każdy, jak na szkle, zbiorze pieśni na tem:
Lecz choć się wzdrygnie, nie urazi przecie,
Że je swym Muzy uwieńczyły kwiatem.

Co jeśli lepszym z czytania się stanie,
Królu, twych dobra szukający dzieci;
Większy za skutek, niźli za śpiewanie,
Mieć będą w zysku dank twoi poeci.
1773, VIII, 31 — 4.