Chłopiec oporny

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Grochowiak
Tytuł Chłopiec oporny
Pochodzenie Wiersze wybrane
Wydawca Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik”
Data wydania 1978
Druk Zakłady Graficzne „Dom Słowa Polskiego”
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
Chłopiec oporny


Pod Sokołowem była. W gruncie się ugniotła
Samotrzeć z dwojgą kaczek studzienna kałuża.
Stanął więc jasny powód, by za jej podnóża
Podwórza jakieś były, trzy izby i miotła.

Weranda też — cienista, z widokiem na gumno,
Które Dürer splagiował w „Synu Marnotrawnym”.
Z chudobą guberyjną, z gankiem bladotrawnym,
Z wieprzami nad koryta filuterną trumną.

Tu się sery jadało przewiane paździerzem,
Tu na chleb się krajało renety talarne,
Tu się z pieców taczało bochny złoto-świeże,
Tu się chrupkę żegnało nożowym pacierzem.

Chłopiec czerstwiał więc chlebnie na wilegatiurze,
Młode nerwy oćwiczał wierzbinami słońca,
W tataracznej kałuży słodki pot otrząsał,
Po dymiących mrowiskach odbywał podróże.

Hełmem Rogacz Jelonek do husarii wabił,
Rusałka Pawik — jezdnych zwoływał lampasem,
Ochotka zaś piechotką borem szła i lasem,
Z dębu spadła, gnat stłukła, bo Zgarb ją oszwabił.


Jako tu się spodziewać, że z mrocznego lasu,
W którym zbrojna w pancerze buszowała fauna,
Wystrzeli niby piorun rakieta von Brauna,
Wirydarz świętojański zawrze na sto zasuw.

Gospodarz, co się w pole zagalopował z pługiem,
Ksiądz na wieży dalekiej z nietoperzem w zwadzie,
Potajemny Żydzina w młynarzowym sadzie.
Nawet strachy na wróble padały jak długie.

Strzykwą śliny pryskały znieważone grusze,
Nioskom jaja — jak w Boschu — gruchnęły spod skrzydeł,
W izbie z miotłą tańcował okulały zydel,
Wniebowbiegły pierzyny w gęsiej zawierusze.

Tam gdzie koza się pasła — teraz stała groza,
Skamieniały twarogi na oscypki trwogi,
Poszły owce w manowce, rozdroża w rozłogi,
Senniały długorzęse krowy na powrozach.

Tylko chłopiec zamarły na dudniącym gruncie
Patrzył w ścianę kurzawy, jak się wolno niesie
Po spalonej pogody dziecinnym bezkresie
I zastyga w agrestów ostrokolcym buncie.





Tekst udostępniony jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.