Boska Komedia (Stanisławski)/Czyściec - Pieśń XXVIII

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
PIEŚŃ
DWUDZIESTA ÓSMA.

Żądny już wewnątrz obejrzeć i wkoło
Las boski, gęsty, zielonością żywy,
Co dla mych oczu dzień łagodził nowy,
Brzeg opuściłem, nie czekając dłużej,
I zwolna, zwolna kroczyłem przez błonie
Po ziemi, która zewsząd tchnęła wonie.
Łagodny powiew, nieznający zmiany,
Nie z większą siłą uderzał mi w czoło,
Z jakąby wietrzyk dotykał najlżejszy.
Posłuszne jemu, drzew gałęzie drzące
Wszystkie ku onej kłoniły się stronie,
Gdzie góra święta pierwsze rzuca cienie;[1]
Nie przeto jednak od pionowej linji
Tak odchodziły, aby na ich szczytach
Ptaszęta zabaw swych zaprzestać miały,
Owszem z rozkoszą, śpiewając, witały
Pierwsze dnia chwile, ukryte wśród liści,
Które ich pieśni wtórowały szmerem
Podobnym temu, jaki po konarach,

Na brzegu Chiassi przelatuje borem,
Gdy Eol na świat wypuszczał Sirokko,[2]
Już tak daleko w las ten starożytny
Powolne kroki zaniosły mnie były,
Żem nie mógł dojrzeć miejsca kędy wszedłem,
Kiedy mi dalszą zatamował drogę
Strumień, co trawę rosnącą na brzegu
Nachylał wlewo drobną falą swoją.
Wszystkie najczystsze na tym świecie wody
Męty by w sobie zawierać się zdały
W stosunku do tej, która nic nie tai,
Chociaż tak ciemna płynie w cieniu wiecznym,
Co nigdy słońcu, ani księżycowi
Promieni tutaj ciskać nie dozwala. —
Wstrzymałem stopy, a oczy'm przeprawił
Po za rzeczułkę, abym mógł podziwiać
Najświeższych kwiatów rozmaitość wielką.
A jako nagle przedmiot się nam jawi,
Co swą dziwnością myśl oddala wszelką,
Tak mi się jakaś zjawiła niewiasta,
Która samotna szła nucąc po drodze
I z kwiatów kwiaty wybierała sobie,
Któremi cała pstrzyła się jej droga.[3]
— O piękna Pani — przemówiłem do niej —
Która w promieniach miłości się grzejesz,
Jeżeli wierzyć mam oblicza rysom,
Które zazwyczaj są świadkami serca,
Chciej ku tej rzecze na tyle się zbliżyć,

Ażebym śpiew twój rozumieć był w stanie.
Widok twój we mnie budzi przypomnienie
Miejsca i jaką była Prozepina
Kiedy nieszczęsna matka ją straciła,
A ona zasię wiosny swojej kwiecie.[4]
Jak tanecznica, ślizgając po ziemi
I ledwie drobną przebierając stopą,
Zwraca się w tańcu, podobnie się ona,
Muskając kraśne i złociste kwiaty,
Zwróciła ku mnie, właśnie jak dziewica
Która wdół skromne opuszcza powieki.
I prośbie mojej uczyniła zadość
Tak się zbliżając, że już śpiew jej miły
Dochodził do mnie w zrozumiałej treści.
Skoro stanęła w miejscu, kędy trawę
Pięknej rzeczułki oblewają fale,
Udarowała mnie wzniesieniem oczu.
Nie sądzę aby pod rzęsą Wenery
Jaśniał blask taki, gdy wbrew zwyczajowi,
Przez syna swego ugodzoną była.[5]
Śmiała się, stojąc na przeciwnym brzegu
I siła kwiatów zbierając rękami,
Co je bez nasion błoga rzuca ziemia.
O trzy nas kroki rozdzielała rzeka;
Ale Hellespont, który Xerxes dumny
Przebywać musiał, który i dziś jeszcze
Dla wszelkiej pychy ludzkiej jest wędzidłem,
Tak nienawistym nie był Leandrowi,

Gdy między Sestos i Abydos pływał,
Jak mnie ta rzeka, że się nie rozwarła.[6]
— „Jesteście nowoprzybyli i może
Uśmiech mój, rzecze, w miejscu tem wybranem
Na pierwsze gniazdo dla ludzkiej natury,
Zdziwienie u was i wątpliwość budzi?
Lecz Delectasti psalm rozlewa światło,
Które zamglony umysł wasz objaśni.[7]
Ty, coś mnie prosił i co idziesz przodem,
Powiedz, czy chciałbyś jeszcze co posłyszeć;
Bom pospieszyła aby ile trzeba
Na twe pytania odpowiedzieć zadość.“
— Woda, odrzekłem, i szum tego lasu
Z nowonabytą walczą we mnie wiarą
W rzeczy, o której przed chwilą słyszałem
Inaczej wcale niźli ją tu widzę.[8]
Więc ona na to; „Jak to, co cię dziwi,
Z przyczyny swojej rodzi się, — opowiem
I mgłę rozproszę, która cię zaślepia.
Najwyższe dobro, które w sobie samem
Podoba, dobrym stworzyło człowieka,
I na zadatek wiecznego pokoju,
Oddało jemu miejsca tego skarby.
Z własnej on winy niedługo tu bawił:
Z własnej on winy na łzy i strapienia
Zmienił śmiech zacny i zabawy miłe.
Aby człowieka nietrapiły wcale
Zamieszki, jakie sprawiają wyziewy,

Które tam z ziemi i wody się wznoszą,
A ile mogą wślad za ciepłem gonią,
Góra ta w niebo pnie się tak wysoko,
Wolna już od nich, kędy się zamyka.[9]
Owóż, ponieważ powietrze tu całe
Krąży dokoła z pierwszym niebios sklepem,
Jeśli krąg z żadnej nie zerwany strony;
A więc i na tej również wysokości,
Która się w żywem powietrzu rozlega,
Ruch ten w las gęsty uderza i dzwoni.[10]
A potrącone drzewo tyle może,
Że swą własnością powietrze nasyca,
A ono, krążąc, rozsiewa ją wkoło.
Tamta więc ziemia, o ile jest godną,
Czy sama przez się, czy przez niebo swoje,
W łonie swem zaraz poczyna i rodzi
Różnych własności rozmaite krzewy.
Dziwnem więc by się nie zdało nikomu
Ktoby to słyszał, że się tam wykluwa
Roślina jaka bez jawnego siewu;
Masz bowiem wiedzieć, że ta ziemia święta
Pełna ziarn wszelkich i zawiera w sobie
Owoce, jakich tam nie wolno zbierać.[11]
Woda, co widzisz, nie sączy się z żyły
Przez oziębione żywionej wyziewy,
Jak strumień, który opada i wzbiera;
Lecz z niezmiernego i stałego źródła,
Które przybiera z woli Bożej tyle,

Ile podwójnem wylewa korytem,
Z tej strony spływa, mając własność taką,
Że człowiek pamięć grzechu w niej utraca;
Ztamtej mu wraca pamięć dobrych czynów
Tu zwie się Lete, tam zasię Eunoe;
Ale jej własność nie pierwej podziała,
Aż człek obojej zakosztuje strugi.[12]
Smak tego zdroju jest nad wszelkie inne!
Choć twe pragnienie dość już może syte,
Jakkolwiek dalszych nie odkrywam rzeczy,
Z łaski ci jeszcze dodam jedno słowo,
Sądząc że niemniej miłem tobie będzie,
Choć się nad zakres przyrzeczeń rozwiodę.
Ci, co wiek złoty i stan jego błogi
W starożytności śpiewali, ci może
Marzyli o tem miejscu na Parnassie.
Tu żył niewinny szczep ludzkiego rodu;
Tu wiosna wieczna; tutaj owoc wszelki;
Oto jest nektar przez wszystkich sławiony,“ —
Ku wieszczom wonczas zwróciłem się moim,
I uważałem że oba z uśmiechem
Ostatnie ono wysłuchali zdanie;
Potem ku pięknej twarz zwróciłem Pani.




Przypisy

  1. To jest ku zachodowi.
  2. Chiassi — miejscowość nad morzem Adryatyckiem, niedaleko Rawenny; Eol — bóg wiatrów; Sirokko — wiatr wschodnio-południowy, duszny a wilgotny.
  3. Jest to Matylda, jak się okazuje z Pieśni XXXIII. Czyśca; ale kto jest ta Matylda? — rozmaicie prawią o tem komentatorowie. We względzie moralnym, Matylda jest może symbolem życia czynnego, jak Beatricze — symbolem życia kontemplacyjnego.
  4. Prozerpina, córka bogini Cerery, kiedy zbierała kwiaty na łące, porwaną została przez Plutona.
  5. Kupido, syn Wenery, zwykle z rozmysłem wypuszczał strzały na tych, w których sercu chciał wzniecić ogień miłości; raz, bawiąc się z matką i chcąc ją pocałować, niebacznie zadrasnął strzałą jej łono, wskutek czego Wenera zapłonęła gwałtowną miłością do Adonisa.
  6. Wiadomo jest, że Xerxes zbudował most na Hellesponcie, aby ponim przeprowadzić najezdnicze hordy swoje do Grecji, w odwrocie zaś swoim, nieznalazłszy mostu, który był przez Greków zburzony, musiał w łodzi rybackiej przebywać tę ciaśninę. Wiadomą jest także powieść o miłości Leandra i Hero, z których pierwszy mieszkał w Abydos, na Azjatyckim brzegu ciaśniny, kochanka zaś jego, Hero, strzegła latarni morskiej na brzegu Europejskim w Sestos. Leander musiał wpław przebywać ciaśninę aby odwiedzić kochankę.
  7. Matylda daje do zrozumienia, że uśmiecha się rozradowana widokiem spraw Bożych, podobnie jak Psalmista, który woła; „Delectasti me, Domine, in factura tua, et in operibus manuum tuarum exultabo.“ (Rozradowałeś mnie, Panie, sprawami swemi i cieszyć się będę dziełami rąk Twoich.) Psałm XCII. w. 4.
  8. W Pieśni XXI. Czyśca Stacjusz objaśniał Dantemu, że góra Czyśca, począwszy od miejsca, gdzie jest brama prowadząca do wnętrza jego, wolną jest od wszelkich zmian atmosferycznych: że nie masz tam ani wiatrów, ani rosy, ani mgły, ani deszczu; a więc niepowinnoby być i rzek, które według teorji naszego Poety żywią się parą wilgotną, która wznosi się z wód oceanu i opada na ziemię w kształcie deszczu (Pieśń IV. Czyśca). Tymczasem na wierzchołku góry Czyśca, w Raju ziemskim, Dante widzi płynący potok i drzewa uginające się od wiatru; dziwi go to i wątpić mu każe o prawdzie słów Stacjusza.
  9. To jest, począwszy od bramy Czyśca, o której mowa w Pieśni IX. Czyśca.
  10. Matylda objaśnia, że uginanie się i szum drzew pochodzi nie od wiatru, jak bywa na naszej ziemi, ale od wirowego, a nieustannego ruchu powietrza, który jest skutkiem wirowego także ruchu pierwszego nieba w około nieruchomej ziemi (według teorji Ptolomeusza).
  11. Tak więc zdaniem Poety, wszystko na ziemi rodzi się z nasienia, którego jeżeli nie można dojrzeć na ziemi, spada ono niewidomie z wyżyn ziemskiego Raju.
  12. Lete — rzeka niepamięci; Eunoe — dobrej myśli. Człowiek niepierwej odzyskać może pamięć dobrych uczynków, aż utopi w zdroju niepamięci grzechy i występki swoje.