Ballada o trzech królach

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Krzysztof Kamil Baczyński
Tytuł Ballada o trzech królach
Pochodzenie 1942-1943-1944
z rękopisu autora
Data wydania 1942-1944
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
BALLADA O TRZECH
KRÓLACH


Tajemnicę przesypując w sobie
jak w zamkniętej kadzi ziarno
jechali trzej królowie
przez ziemię rudą i skwarną.

Wielbłąd kołysał jak maszt,
a piasek podobny do wody;
i myślał król: — jestem młody,
a nie minął mnie wielki czas.

I zobaczę w purpurze rubinów
ogień, siły magiczny blask;
może stanę się mocniejszy od czynów
przez ten jeden, jedyny raz.

Tygrys prężył siłę jak wąż,
mięśnie w puchu grały jak harfa.
Na tygrysie jechał drugi mąż,
siwą grzywę w zamyśleniu szarpał.

Teraz — myślał — po latach tylu,
gdy zobaczę, jak płomienie cudu drżą
moje czary skarbów mi uchylą,
moje wróżby nabiegną krwią.

Ziemia pełna jak złoty orzech,
pęknie na niej skorupy głaz,
usta jaskiń diamentowych otworzy
przez ten jeden, jedyny raz.

Trzeci król na rybie,
wielkiej jak wyspa, jechał,
przez stepy podobne szybie
błękitnej pod wiatru miechem.

Nucił: po latach stu
kwiat początku i końca ogień

w jedno koło związanych nut,
gdy zobaczę sam się stanę Bogiem.

W suche liście moich ciemnych ksiąg
spłynie mądrość odwiecznych gwiazd
i osiądzie w misie moich rąk
przez ten jeden, jedyny raz.

A w pałacach na lądach zielonych
co jak sukno wzburzonej fali
mieli króle trzej błękitne dzwony,
w których serca swe na co dzień chowali.
A tak śpiesznie biegli, że w pośpiechu
wzięli tylko myśli pełne grzechu.

Więc uklękli trzej królowie zadziwieni,
jak trzy słupy złocistego pyłu
nie widzący, że się serca trzy — po ziemi
wlokły z niemi jak psy smutne z tyłu.

I spojrzeli nagle wszyscy trzej,
gdzie dzieciątko jak kropla światła
i ujrzeli jak w pękniętych zwierciadłach,
w sobie — czarny, huczący lej.

I poczuli nagle serca trzy
co jak pięści stężały od żalu.

Więc już w wielkim pokoju wracali
kołysani przez zwierzęta jak przez sny.

Wielbłąd zwolna huśtał jak maszt;
tygrys cicho jak morze mruczał;
ryba smugą powietrza szła.

I płynęło i szumiało w nich jak ruczaj.
Powracali, pośpieszali z wysokości
trzej królowie nauczeni miłości.

9. III. 44r.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Krzysztof Kamil Baczyński.