Bądź zdrowa! (1902)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Kazimierz Przerwa-Tetmajer
Tytuł Bądź zdrowa!
Pochodzenie Erotyki
Wydawca Księgarnia J. Czerneckiego
Data wydania 1902
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

 B 

ądź zdrowa! Całe serce w tych wyrazach mieszczę,
bezmiar tęsknoty, bezmiar żalu w nich zamknąłem...
Kochanko! Czyliż kiedy spotkamy się jeszcze?
jak wąż pod skrzydło ptaka, przeczucie złowieszcze
wpełzło w mą duszę, że już nie zejść nam się społem.

Ah! Prędzej niż się rano stopi kropla rosy,
prędzej niż lilia zwiędnie, gdy mróz ziemię ścina,
prędzej niż obłok przemknie z wichrem przez niebiosy:
przy tobie modrookiej i srebrzystogłosej,
zbiegała mi święcona miłości godzina.

Kres nadszedł. Już nie zbliżyć mi do twego łona
piersi, byśmy szeptali blizkiemi ustami;
cień mi twój tylko chwytać w spragnione ramiona,
gdy staniesz przy mnie dłutem wspomnienia rzeźbiona,
gdy mnie smutek zamroczy, tęsknota omani...


Naówczas zamknę oczy w wyobraźnię zmienię
całą moc mojej duszy i złudzony chwilę
słyszeć będę twe słowa, czuć warg twoich tchnienie,
i drżąc z trwogi, że spłoszy cię mych powiek mgnienie:
wbrew woli je podniosę — i próżno już schylę.

Tak żeglarz, gdy go okręt z wichrami w zawody
niesie w dal, przez ocean niezmiernie szeroki:
gdy oczy zamknie, widzi rodzinne zagrody,
i drżąc, że mgnieniem powiek sen spłoszy, na wody
spojrzy, i w żal się grąży, jak bezdeń, głęboki.

Mych uczuć jakże słabe w mych słowach odbicie!
Niedostępna jest rozkosz i boleść dla słowa!
Głosu ptaka, gdy strzałą zraniony w błękicie,
żegna błękit i słońce i lot swój i życie,
trzeba mi, by ci posłać ostatnie: bądź zdrowa!...




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Kazimierz Przerwa-Tetmajer.