Znowu śpiewam! Mojej pieśni Znów dziś biją zdroje!
Znowu bracia niech rówieśni Ujrzą duszę moję!
Dolę chcę, niedolę lichą Opowiedzieć w rymie...
Całe-m lato siedział cicho — Będę śpiewał w zimie!
Kiedy życia czar zanika, I wesele kona:
Kiedy zamilkł śpiew słowika, A już kracze wrona;
Gdy się wątłe lasu szaty Stają pastwą burzy,
I mróz rzeźbi złudne kwiaty, — Można-ż milczeć dłużej?
Gdy na niebie niema słońca, Tej życia osłody:
Kiedy zima trwa bez końca, I panują chłody;
Kiedy smutku płyną fale W przyrody zwaliska:
Niechcąc, się zawodzi żale, I łza z oczu tryska.
Kiedy w śnieżnej szacie swojej Drzemią nieme góry:
Kiedy las zziębnięty stoi, Cichy a ponury;
Kiedy słodki śpiew — pątnika Już nie wita z kniei;
Kiedy w serce chłód przenika, I oko się klei: —
Wtedy, wtedy śpiewać muszę, Bo już słyszę kroki
Maja, co w tę niesie głuszę Boskie swe uroki.
Poprzez gęstej mgły oponę Już dostrzegam w dali
Jak gałęzie hen zielone Jasne słonko pali...
Przeto znowu mojej pieśni Dzisiaj biją zdroje,
I pokazać wam, rówieśni, Pragnę duszę moję,
Dolę chcę, niedolę lichą Opowiedzieć w rymie...
Lutni! latem spałaś cicho — Dźwięczyć będziesz w zimie!