Ze snu (Pieńkowski)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Pieńkowski
Tytuł Ze snu
Pochodzenie Życie tygodnik
Rok I (wybór)
Wydawca Ludwik Szczepański
Data wydania 1897
Drukarz Drukarnia Narodowa F. K. Pobudkiewicza
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały wybór
Pobierz jako: Pobierz Cały wybór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały wybór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały wybór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
STANISŁAW PIEŃKOWSKI.



ZE SNU.

I.

Gdybym duszę otworzył i z niej jako bogi
Indyjskie wzniósł gmach wielki pełen kryształowych,
Grających dźwięcznie kolumn i sklepień perłowych,
I fontann, tryskających z mozaik podłogi —

Stałby gmach wieki, ale — przed światem zamknięty...
Gdyż tyś tam była chwilę! Te lustra, marmury
Chłonęły cię w przeźroczach... Tych kolumnad chóry
Echem twoich ust śpiewne... Więc ten gmach jest święty.

Nikt tam przed tobą nie był i nikt już nie będzie...
W księżycową noc, w blasków zielonych powodzi,
Jedne tylko w szmaragdach wód białe łabędzie,

Myśląc, że to ich pani ukochana chodzi,
Ciszę świętą niekiedy przerwą hasłem krótkiem,
Zmącą wody — i w mroki odpłyną ze smutkiem.


II.

Nie wierz!... To była chwila smutku, zapomnienia,
To był duszy anielskiej tęskny śpiew łabędzi,
To była łza wytchnienia na światów krawędzi,
To był sen!... I nadeszła chwila przebudzenia...

Westchnąłem tą miłością, jak bóg Atlantydą
Z pod mórz... I nie ugiąłem się pod nią. Zaiste —
Nawzajem oczy nasze mierzą się ogniste
W ciemniach nocy... Dwa groźne duchy razem idą...

Na wyspie wspomnień więzień z cyprysami płacze,
Lec z mnie już roztęsknione niosą mórz odmęty,
Już w ostrym wichrze czaję dreszcz tworzenia święty — —

Jam wolny! — Tłumy najad i syren tułacze
Dmą w róg zwycięztw... W radosny ryk zagrzmiały burze:
Ich pan wraca, ich władca, ich bóg w chmur purpurze!



∗             ∗


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stanisław Pieńkowski.