Zdrajca w rodzie Habsburgów/V
| <<< Dane tekstu | |
| Autor | |
| Tytuł | Zdrajca w rodzie Habsburgów |
| Wydawca | Towarzystwo Wydawnicze „Rój” |
| Data wyd. | [1926] |
| Druk | Drukarnia Polska |
| Miejsce wyd. | Warszawa |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Cały tekst |
| Indeks stron | |
W dniu zamachu w Sarajewie cesarz znajdował się już na wywczasach letnich w Ischlu. Wiadom ość o katastrofie zatelefonowano do Ischlu z Wiednia około południa. Zaniósł ją cesarzowi do jego gabinetu fligeladjutant hr. Margutti.
— A więc Opatrzność — zawołał cesarz po otrzymaniu wiadomości — nigdy nie pozwala bezkarnie szydzić ze swoich wyroków.
Te słowa cesarskie były potem różnie tłómaczone. Jedni twierdzili, że Franciszek Józef dopatrywał się w zabójstwie arcyksięcia kary Bożej za jego małżeństwo morganatyczne. Inni utrzymywali, że cesarz wiedział o zdradzie arcyksięcia i o jego planach rozbicia państwa na korzyść jego synów. W gwałtownej śmierci arcyksięcia i jego żony widział zatem palec Boży. Że ta druga wersja ma za sobą dużo cech prawdopodobieństwa, dowiódł w tydzień potem pogrzeb zwłok arcyksiążęcych. Wbrew bowiem wyraźnym postanowieniom statutu rodzinnego Habsburgów na rozkaz cesarza trumna ze zwłokami arcyksięcia nie spoczęła w podziemiach klasztoru OO. Kapucynów w Wiedniu, lecz została wywieziona poza Wiedeń do mało znanej i odległej od stolicy miejscowości Arstetten. Tam pochowano arcyksięcia razem z żoną. Zarówno wybór miejsca wiecznego spoczynku, jak i cały ceremonjał pogrzebowy świadczył, że arcyksięcia już nie uważano za członka dynastji i że dynastja niejako ostentacyjnie odrzekła się wszelkiej łączności z tym, który projektował rozbicie państwa Habsburskiego.
Mimo śmierci arcyksięcia jednak klika arystokratów, dyplomatów i generałów, która była wtajemniczona w jego plany, umiała dzięki swojej solidarności i bezwzględności wywołać wojnę. Według wszelkiego prawdopodobieństwa ta klika działała według wskazówek, z podniety i przy pomocy dworu berlińskiego. Hohenzollernowie, którzy dążyli zawsze do zapanowania nad kontynentem Europy, posługiwali się poprzednio osobą arcyksięcia Franciszka Ferdynanda. Gdy tenże zginął na ulicach Sarajewa, skorzystali z jego śmierci i za pośrednictwem oddanych sobie polityków i generałów austro-węgierskich wmówili w starego cesarza, że należy skorzystać ze sposobności i zagarnąć Serbję. Wojna potrwa co najwyżej dwa albo trzy tygodnie. W rezultacie Serbję wcieli się jako prowincję do monarchji Habsburskiej. Kwestja południowo-słowiańska przestanie być niebezpieczną dla Austro-Węgier. Powaga dynastji i monarchji wzrośnie w dwójnasób.
Franciszek Józef nigdy nie orjentował się dobrze w zagadnieniach polityki międzynarodowej. W 1914 r. był już zgrzybiałym starcem, wprawdzie jeszcze systematycznie załatwiającym takie czynności monarsze, jak podpisywanie aktów, lecz zgoła nie rozumiejącym prawdziwego położenia Austro-Węgier. Przystał na wojnę z Serbją i podpisał ultimatum. A tem samem podpisał wyrok na zagładę własnej dynastji i własnego państwa. Dziwna ironja losu! Do rozbicia Austro-Węgier dążył Franciszek Ferdynand i zginął, lecz mimo jego śmierci to rozbicie stało się faktem z winy Franciszka Józefa.
Wśród wielu tragicznych postaci rodu Habsburgów Franciszek Ferdynand zajmuje miejsce jedno z najwybitniejszych i najbardziej krwawych. Z jego imieniem pozostanie raz na zawsze związana Wojna Światowa, śmierć wielu miljonów ludzi, pożogi i gwałty, krwawa rewolucja w Rosji, upadek dynastji, wielkie zmiany w mapie politycznej Europy.
A wreszcie godzi się wspomnieć, że zabójca Franciszka Ferdynanda, młodociany student bośniacki Princip, wprawdzie nie wstąpił na szafot, ponieważ w chwili zamachu nie miał jeszcze 18 lat skończonych, ale w celi więziennej, do której go wsadzono na całe życie, pewien lekarz wiedeński z rozkazu władz austrjackich zaszczepił mu gruźlicę. Princip umarł jeszcze przed końcem Wojny Światowej.