Przejdź do zawartości

Zdrajca w rodzie Habsburgów/I

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Adam Nowicki
Tytuł Zdrajca w rodzie Habsburgów
Wydawca Towarzystwo Wydawnicze „Rój”
Data wyd. [1926]
Druk Drukarnia Polska
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
I.

Moim informatorem w skomplikowanem życiu wiedeńskiem, w jego tajnikach dworskich, politycznych, finansowych i dziennikarskich był przez szereg lat dr. Juliusz Szeps, syn sławnego dziennikarza wiedeńskiego Maurycego Szepsa, sam pierwszorzędny dziennikarz i naczelny redaktor zrazu dziennika „Wiener Allgemeine Zeitung“, gazety inspirowanej przez rząd, a następnie oficjalnego, dwa razy na dzień ukazującego się dziennika „Fremdenblatt“.
Człowiek wielkiej inteligencji, bardzo wykształcony, o subtelnej kulturze towarzyskiej, dzięki ojcu, który stale zamieszkał w Wiedniu w 1851 roku i założył tam w ciągu lat dwa wielkie dzienniki, naprzód „Wiener Tagblatt“, a potem „Neues Wiener Tagblatt“, i dzięki własnemu stanowisku, zmuszającemu go do utrzymywania codziennych stosunków ze sferami urzędowemi, — Juliusz Szeps znal cały Wiedeń i historję osobistą każdej wybitnej figury.
Szepsowie wyszli z Buska, majątku Badenich w Galicji. Ojciec Maurycego był tam cyrulikiem. Miał ambicję, by syn został doktorem medycyny, posłał zatem Maurycego na słynny pod owe czasy wydział lekarski uniwersytetu wiedeńskiego. Wbrew intencjom ojca syn został najpierwszym w Wiedniu redaktorem i dziennikarzem. A jego pierwszym utworem publicystyczno-literackim była spora broszura, napisana po niemiecku z racji śmierci Adama Mickiewicza w Konstantynopolu. Z całą mocą swego dużego talentu Maurycy Szeps dał w tej broszurze wizerunek działalności poetyckiej Wielkiego Wieszcza i jego znaczenia dla Narodu Polskiego...
Do końca życia Maurycy Szeps mówił po polsku. W jego dziennikach nigdy nic było napaści na Polskę i na Polaków — napaści tak modnych w prasie wiedeńskiej między 1861 r. (początek doby konstytucyjnej) i końcem Wielkiej Wojny. Dr. Juliusz Szeps w stosunku do Polaków poszedł śladami ojca. Wprawdzie po polsku już nic umiał gdyż urodził się w Wiedniu i tam chodził do szkól, lecz nigdy nic pozwalał, by w redagowanych przez niego gazetach ukazywały się jakieś napaści i oszczerstwa na Polaków. Stale mówił, że duchowo uważa się za Polaka.
Na kilka miesięcy przed Wielką Wojną spytałem dr. Juliusza Szepsa, czemu się to dzieje, że historja ostatniej generacji Habsburgów — mimo cnót patrjarchalnych cesarza Franciszka Józefa I — jest przewinie nieprzerwanym łańcuchem skandali, wybryków i małżeństw niestosownych, które ze stanowiska politycznego autorytetu dynastji trzeba także uważać za skandal.
— Będę mówił z Panem poufnie, a więc zupełnie szczerze, gdyż wiem, że Pan teraz nie ogłosi moich słów drukiem. Wie Pan, dlaczego cesarz Franciszek Józef ma tak nieszczęśliwą rękę i dlaczego w jego ręce wszystko się rozłazi niby zbutwiałego sukna kawałek?
— Jakto, wszystko?
— Tak, i dynastja i cała machina biurokratyczna i wreszcie monarchia rozłażą się...
— Nie wierzy Pan w ich przyszłość?
— Stanowczo nie. Franciszek Józef jest wstrętnym egoistą. Ten człowiek kocha tylko siebie. Poza sobą nie dba o nikogo. Chce mieć spokój, unika wzruszeń, wszelkie kłótnie, a nawet napomnienia pod adresem osób trzecich są mu wstrętne. Rozumie przytem, że sam osobiście nie jest w porządku, ponieważ jeszcze za życia żony utrzymywał stosunek miłosny z mężatką, której mąż dopiero przed paru laty umarł. Ten stosunek z panią de Kiss, którą świat zna pod jej nazwiskiem teatralnem Katarzyny Schratt[1], zaciężył fatalnie na losach dynastji i państwa...
— Dlaczego?
— Oto dlatego, że cesarz nie śmiał odmówid ani arcyksiążętom, ani arcyksiężnom, którzy przechodzili do niego z prośbą sankcjonowania ich spraw miłosnych. Nie śmiał odmawiać, ponieważ czytał w ich oczach niemą, lecz wyraźną groźbę: „Ty jesteś największym z pośród nas grzesznikiem, ty dałeś zły przykład, ty siałeś zgorszenie, ty nie masz prawa robić nam wyrzutów, że chcemy być szczęśliwi na swój sposób...“ Cesarz czytał wyrzut w oczach członków rodziny i pozwalał na wszystko. Chyba, że skandal był już za głośny, jak w sprawie wybryków homoseksualnych arcyksięcia Ludwika Wiktora, swego najmłodszego brata. Poza tym jednym wypadkiem surowości na wszystko pozwalał, na wszystkie związki małżeńskie morganatyczne, na eskapady arcyksiężen, na kłótnie w rodzinie i intrygi. Opinia publiczna teraz, w początkach wieku XX nie jest ani tak ślepą, ani tak mało poinformowaną, ani tak bezkrytyczną, ani tak pokorną, jak przed stu laty, kiedy to można było ukryć, że córka cesarza Franciszka I miała syna z hr. Neipergie jeszcze za życia męża prawowitego, cesarza Napoleona I.
Skinieniem głowy w milczeniu przyznałem mojemu informatorowi słuszność.
— Taki sam wstręt do stanowczych i jasnych decyzji cesarz objawia — mówił dr. Juliusz Szeps — także i w życiu polityczno-państwowem. Bardzo dużo spraw, ważnych dla państwa, możnaby załatwić pożytecznie i trwale, gdyby cesarz zdecydował się i swoją decyzję chciał podtrzymać trwale i stanowczo. Niestety, cesarz zawsze cofa się wobec demagogji przywódców stronnictw. Co najwyżej i najczęściej posługuje się korupcją. Każę ministrom, by kupowali oponentów za ordery, za tytuły i za urzędy, a nawet za gotówkę. Płynie stąd wielka demoralizacja i upadek charakterów. Państwo bez charakterów, silnych i prawych, nie może się ostać. Habsburgowie zawsze deprawowali charaktery, lecz Franciszek Józef ula tak zwanego „świętego spokoju“ doprowadził system deprawacji do zenitu...




  1. Czytaj: A. Nowicki „Ostatnia kochanka Franciszka Józefa“. Tomik Nr. 34 „Roju“.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Adam Nowicki.