Zapusty, jakich wiele

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Antoni Kucharczyk
Tytuł Zapusty, jakich wiele
Pochodzenie Z łąk i pól
Wydawca Katolicka Spółka Wydawnicza „Prawda“
Data wydania 1914
Drukarz Katolicka Spółka Wydawnicza „Prawda“
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
ZAPUSTY, JAKICH WIELE

Rżną skrzypkowie, huczą basy,
Aż się trzęsą w karczmie ściany,
Pijatyka, skoczne tany;
Polki, tramle, obertasy!

Mosiek gładzi brodę siwą
I nalewa różny trunek:
Znakomity na frasunek
Arak, wódkę, wino, piwo.

Hopsa-dana! Na bok bieda! —
To ostatki, to zapusty
Poniedziałek, wtorek trusty!
Niema groszy — płaci kreda!

Muzykanci rżną od ucha,
Aż się pocą od roboty;
Dym z cygarów, para, poty,
Jak z wulkanu z karczmy bucha!

Naraz rrrum! hurrr!... Co się dzieje?
Wre, kłębi się żywe morze,
Połyskują w rękach noże,
Bijatyka — krew się leje...


Krew trunkami rozpalona,
Na karczemny szynkwas, ściany,
Przez zadane nożem rany
Zapaśnikom trysła z łona!

To o Kaśkę z Tomkiem Florek
Ze sobą się powaśnili,
Nożami się porzeźbili,
Krwią oblali... Tłusty wtorek!...




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Kucharczyk.