Przejdź do zawartości

Zamknięcie sessyi sejmowej, dnia 26-go listopada 1889 r.

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jan Dzierżysław Tarnowski
Tytuł Zamknięcie sessyi sejmowej, dnia 26-go listopada 1889 r.
Pochodzenie Jan Tarnowski z Dzikowa
Wydawca Zdzisław hr. Tarnowski
Data wyd. 1898
Druk Drukarnia „Czasu“
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


ZAMKNIĘCIE SESSYI SEJMOWEJ
dnia 26 listopada 1889 r.[1]

Wysoki Sejmie!
Kończymy dziś pierwszą sessyę nowego sześcioletniego okresu prac sejmowych. Na mocy Najwyższego postanowienia, zamykając ją w tej chwili, przechodzę w myśli te kilka ubiegłych tygodni, które Wysoka Izba miała do swego rozporządzenia, a które wypełnić ile możności najużyteczniejszą pracą, było naszem zadaniem i naszym obowiązkiem. Naturalną jest rzeczą, że obraz ten przedstawia się jako zaledwie naszkicowany. Pomimo wielostronnych dobrych chęci i gorliwej pracy w komisyach, trudno byłoby dzisiaj twierdzić, że rezultat osiągnięty odpowiada oczekiwaniu i usiłowaniom naszym. Jeżeli rezultat ten nie jest dotychczas tak dodatnim i zadawalniającym, jakby tego można pragnąć, mniemam, że w znacznej części przypisać to należy temu, iż Wysoka Izba zebrana po raz pierwszy w nowym składzie, potrzebowała z natury rzeczy poświęcić więcej czasu na dopełnienie czynności formalnych i przygotowawczych, wreszcie na wzajemne poznanie się posłów między sobą, żeby zapewnić każdemu odpowiednie do działania pole w pracach komisyjnych. Nie wątpię, że w roku przyszłym Wysoki Sejm, nie zaprzątnięty koniecznemi czynnościami pierwszej sessyi, jak sprawdzenie wyborów i wybory do Wydziału Krajowego, znajdzie dość czasu, żeby się oddać pracy skutecznej.
Wydział Krajowy zrobi, co będzie w jego mocy, żeby taką pracę przygotować i ułatwić; nie wątpię też, iż tu Wysoka Izba jej dokona.
Praca, mająca wydać owoce zbawienne na czas długi, wymaga koniecznie trafnego rozróżnienia między sprawami większej i mniejszej wagi, żeby mniej ważnym lub zgoła podrzędnym nie poświęcać zbyt wiele czasu i usilności, kosztem ważniejszych, mających istotnie dla kraju znaczenie. Wymaga ona także wytrwania w obranym kierunku i pewnej ciągłości, bez której do zamierzonego celu dążyć ani zbliżyć się nie można, wymaga wreszcie często wyrozumiałości, a zawsze rzetelnej i dobrej woli, bez której żadna praca zbiorowa dokonać się nie da. Takiej pracy w kierunku ekonomicznym i społecznym kraj nasz potrzebuje bardzo, a praca skuteczna na tych polach okaże się niemniej zbawienną także pod względem narodowym.
Wobec pory spóźnionej i ogólnego znużenia, nie będę zajmować Wysokiej Izby wyliczaniem załatwionych spraw; wspomnę tylko o jednej, na dziś może najważniejszej, którą Wysoki Sejm od pierwszej chwili zajął się gorliwie, a której załatwienia wszyscy pragnęliśmy gorąco; sprawą tą jest udzielić się mająca pomoc ludności wiejskiej, w wielu powiatach kraju klęską nieurodzaju i niedostatku dotkniętej.
Wysoki Sejm, posuwając ofiarność do możliwych granic, uchwalił z ubogiego skarbu krajowego 300.000 złr. dla wspomożenia dotkniętych tegorocznym nieurodzajem. Miejmy nadzieję, że kwota ta przyczyni się wraz z udzieloną nam na mocy Najwyższego postanowienia subwencyą ze skarbu państwa, do złagodzenia smutnych następstw tegorocznego nieurodzaju. Pamiętamy wszyscy, że nietylko hojną pomoc z funduszów państwowych, ale nadto pierwszą inicyatywę w tej akcyi zapomogowej zawdzięczamy Temu, który ojcowskiem sercem śledzi zawsze potrzeby kraju i czuwa nad możliwem ich zaspokojeniem. Z uczuciem tedy najwyższej wdzięczności, podnieśmy jeszcze przed rozejściem się trzykrotny okrzyk na cześć Najjaśniejszego Pana: „Jego Cesarska i Królewska Apostolska Mość Cesarz Franciszek Józef niech żyje!“








  1. Podziękowanie Marszałkowi, wypowiedziane w imieniu Izby przez p. Jaworskiego dnia 26 listopada 1889 r.:
    „Zabieram głos przy kończącej się sesyi sejmowej, aby w imieniu posłów sejmowych wyrazić nasze najszczersze podziękowanie Jego Excellencyi Marszałkowi krajowemu, jako przewodniczącemu obrad sejmowych. Excellencyo! Twoje przymioty serca i umysłu, które wzbudziły szacunek u wszystkich, którzy Cię bliżej poznali wtenczas, gdy byłeś tylko posłem sejmowym, teraz, gdy z woli Najjaśniejszego Pana stanąłeś u steru władzy krajowej autonomicznej, te Twoje przymioty w Twej działalności dla dobra kraju, Sejmu i w Wydziale Krajowym, jeszcze silniej się uwydatniły i zajaśniały.
    W kierownictwie obrad sejmowych widzimy na każdym kroku i zawsze Twoją niezmierną pracę, widzimy Twoją bezparcyalność, ale co najwięcej jedna ci serca wszystkich, to ten niezrównany takt, uprzejmość i wyrozumiałość, z którą prowadzisz obrady sejmowe. Dzięki Ci za to! Tych kilka słów racz, Excellencyo, przyjąć w dowód głębokiej czci i serdecznego przywiązania, które żywimy dla naszego Marszałka.
    Żegnamy Cię, dostojny Panie Marszałku krajowy, daj Boże do szczęśliwego widzenia i podjęcia ponownie prac sejmowych”.
    JE. Marszałek:
    „Dziękuję serdecznie Wysokiej Izbie i poprzedniemu mówcy za łaskawe i tak bardzo dla mnie pochlebne wyrazy. Te łaskawe słowa uznania są mi tem droższe, że pochodząc od całej Izby, wypowiedziane były przez usta najszanowniejszego i dostojnego prezesa Delegacyi polskiej w Wiedniu, a oraz prezesa naszego Koła.
    Te łaskawe słowa uznania przyjmuję z wdzięcznością, ale pozwoli Wysoka Izba, że podzielić się niemi muszę ze wspólnikiem mej pracy. Niech mi będzie wolno wyrazić najszczersze dzięki Najdostojniejszemu ks. Metropolicie, Wice-Marszałkowi“.

    Dnia 19 lipca 1890 r. odbył się zjazd historyków we Lwowie, na którym do zaproszonego na pożegnalną ucztę Marszałka, przemówił Dr Tadeusz Wojciechowski, prof. Uniwersytetu lwowskiego:
    „Po skończonym zjeździe historycznym, niech będzie wolno jeszcze raz potrącić o historyę. Są dwie rzeczy, bez których historya nie mogłaby wyżyć, a te są: jedna — swoboda, a druga — prawda. Ale jeżeli ta nauka ma wydać owoce dla życia i stać się potęgą budującą, to potrzeba, żeby swoboda i prawda ważyły nietylko w duszy historyka, ale trzeba, żeby też miały uznanie i poszanowanie w świecie i żeby zaważyły w życiu narodu.
    Jaśnie Wielmożny Panie Marszałku! Z urzędu Twojego jesteś reprezentantem naszej swobody i jesteś jej stróżem w tym kraju. To — z urzędu A z osoby swej jesteś — wybacz, Excellencyo, jeżeli urażę Twoją skromność, ale takie jest uznanie powszechne, że z osoby swej jesteś wyrazem i przykładem tej prawdy, której siedliskiem sumienie i honor, a na Twojem stanowisku, Panie Marszałku, prawda, ta cnota osobista, stała się prawdą publiczną i narodową. I na tym fundamencie masz, Excellencyo, uznanie i cześć, szerzej i głębiej, niż sam możesz o tem wiedzieć.
    Ale jeżeli kto, to szczególnie historycy wiedzą, co znaczy taki fundament prawdy w historyi bieżącej i w dziejach dnia dzisiejszego. Dlatego pozwól, żebym w ich imieniu podniósł — nie marny toast pod tytułem „niech żyje“, ale serdeczne życzenie, żeby Ci Pan Bóg, jak dotąd, tak i nadal, we wszystkiem błogosławił!“






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Dzierżysław Tarnowski.