Zakrystjanin Palica/III

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jan Kasprowicz
Tytuł Zakrystjanin Palica
Podtytuł Zakrystjanin Palica i św. Franciszek z Asyżu
Pochodzenie Mój świat
Pieśni na gęśliczkach i malowanki na szkle
Wydawca Instytut Wydawniczy „Bibljoteka Polska“
Data wydania 1926
Druk Zakłady Graficzne Instytutu Wydawn. „Bibljoteka Polska“
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
ZAKRYSTJANIN PALICA
I ŚWIĘTY FRANCISZEK Z ASYŻU.
III.

Wszedł do kościoła raniutko
Zakrystjanin Palica,
Staruszek, że aż mu z starości
Krwawi się jego źrenica.

W ręku ma grubą ścierkę:
Jak obowiązek mu każe,
Z pyłu zaczyna omiatać
Obrazy i ołtarze.

Zachodzi po pewnej chwili
Ten starowina zgarbiony
Pomiędzy stare, zgarbione,
Drewniane feretrony.

„Hej, co się dzieje!“ tak woła
Pełna zdumienia dusza,
„Widzę, że dziwy się dzieją,
Feretron jeden się rusza!

Czy to ty, święty Franciszku,
Cóż to się z Tobą stało?
Jak żywy wiercisz się człowiek,
A tylko z drzewa masz ciało!“

„Okropnie mi się tu nudzi,
Aże sam sobie się dziwię,
Że mogę w tym ciemnym kącie
Przez życie stać tak cierpliwie.“


„Jakto przez życie? pamiętaj:
Nie kłamstwem święci żyją,
Raz na rok na Magdalenę[1]
„Wychodzisz z procesyją!

„Wychodzę, mówisz? nieprawda.
Wyszedłbym z wielką rozkoszą,
A tu mnie, jak trupa jakiego,
O, na tych marach wynoszą.

Nie ściskaj mnie tak swą łapą,
Puść mnie, Palico poczciwy,
Chcę sobie pójść tam nad rzekę,
Na ludzkie popatrzeć niwy.

Chcę sobie pójść i do rybek
Wygłosić mądre kazanie.
Co? nie chcesz puścić? Masz, bratku!
Jeszcze-ć się więcej dostanie!“

I poczciwinie Palicy
Policzek wymierzył srogi
I hajda, za wrota kościoła,
Na pola i na rozłogi.

Z początku chciał się obrazić
Palica; „ale“, powiada,
„Policzkowali Jezusa,
Cóż mnie, takiego dziada!“

Podyrdał za świętym Franciszkiem,
Przystanął nad brzegiem Porońca

I patrzy, jak do stóp świętego
Gromadzą się pstrągi bez końca.

A ten im prawi i prawi,
Ten święty Franciszek, bez chyby,
Że wszystko stworzone dla ludzi,
Wszelakie, jakie są, ryby.

Tem bardziej, wszak rzecz to wiadoma —
Komu-ż by przeczyć wypadło? —
Pan Jezus w postaci człowieka
Sam bardzo lubił to jadło:

„Chwytaj-że, chwytaj, Palico!
Nikt chwytać ci nie zabrania!“
„I owszem, ale któż będzie
Słuchał Twojego kazania?“

„Ha, jeśli ryb mi nie starczy,
Choć ich po rzekach bez miary,
Zostaną mi jeszcze ludzie,
Ma dosyć ich świat ten nasz stary.“

Taka to była rozmowa
I będzie chyba do skonu
Zakrystjanina Palicy
Z Franciszkiem z feretronu.




Przypisy

  1. Na świętą Magdalenę odpust w Poroninie.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Kasprowicz.