Zakład Wychowawczy „Nasz Dom”/Wstęp

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Janusz Korczak
Tytuł Zakład Wychowawczy „Nasz Dom”
Podtytuł Szkic informacyjny
Wydawca Towarzystwo „Nasz Dom”
Data wydania 1928
Druk Drukarnia „Krajowa”
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
WSTĘP.

Dorosły będzie starcem. Nie zna siwych prawd zasłuchanego w mogiłę. Lekkomyślnie nie czuje, więc nie rozumie. Dajemy mu prawo kształtowania życia według własnych wzorów i potrzeb na dziś. Nie będzie, a jest.
Dziecko — już mieszkaniec, obywatel i już człowiek. Nie dopiero będzie, a już. Dziecko ma dawność i przeszłość. Wspomnienia i pamiątki. Lata dziecięce — to życie rzeczywiste, nie zapowiedź. Radość i ból są prawdą, nie urojeniem. Każda chwila rzetelna jego poważnego, nie na żart czy próbę, życia — nie wróci, warta sama w sobie, jako całość, — zapadając się — żłobi. Nie morał na wyrost i frazes zadań i obowiązków przyszłych, jeno dzisiejszych. Bliski teren, drobne zagony, na których doświadcza, sił probuje, święci zwycięstwa, doznaje porażek, ponawia wysiłek, zbiera plan, — ćwiczy, hartuje i kontroluje siebie.
Dziecko rozgląda się, cieszy, dziwi, niepokoi. Świat piękny, pełen radosnych niespodzianek i dumnych zwycięstw. Ale nie tylko słoneczny i ciepły, pogodny i barwny. Bo i twardy, surowy, podstępny, okrutny.
W głębinach dziecięcego ducha raz groźne echo trumien, niechętne pomruki odległego jutra, mściwe glosy, — i przedziwny chór wrażeń, wzruszeń, dążeń, pragnień, tęsknot, snów, zwidów, — obaw. Dziwne tajemnice wokoło i we mnie. Gra świateł i cieni.
Dziecko ufa. Pragnie wierzyć w silną, zrównoważoną, dojrzałą prawdę i dobro. Łagodnie przygotować, że ideał — marzeniem, a słabość i niedoskonałość — rzeczywistością. Że i my dzieci. Nie — podejść i zwieść.
Niech, gdy nadejdzie „wiek męski, wiek klęski“, — uświęci ubiegłe lata łzą czystą rzewnego wspomnienia.




Szukamy nowych metod wychowania. Starcie między pokoleniem dawnych a nowych zasad będzie tem ostrzejsze, im mocniej jedni zechcą trwać, zachować, opóźnić, drudzy — lekkomyślnie popędzać i wybiegać.
Starcia mogą być drażniące i bezpłodne lub twórcze, zależnie od tego, czy zwalczające się strony uzbroją się w dostateczną ilość dowodów na poparcie twierdzeń.
Kto gromadzi fakty, kolekcjonuje dokumenty, ten zdobywa materjał do dyskusji objektywnej, nie podlegającej uczuciowym odruchom.
Nie lekceważąc badać drobne zjawiska.
„Nasz Dom“ posiada:
195 zeszytów gazety i komunikatów,
41 zeszytów protokułów z 227 posiedzeń Rady Samorządowej,
27.500 zeznań sądowych (zatargi i wykroczenia dzieci),
14.100 podzięk (przysługi, pomoc, wzajemna życzliwość);
Sto kilkadziesiąt zeszytów opisów, opowiadań i wspomnień dzieci;
Kilkaset wykresów.
Liczby, sprawozdania i stenogramy dają obraz nie poglądów a faktów, które się wydarzyły na przestrzeni siedmiu lat istnienia internatu. Nic gołosłownie. Siedem lat — mały okres czasu, 50-ro dzieci — mała liczba. Wnioski, nawet oświetlenie przyczynków, jest bodaj przedwczesne. Zebrany materjał spokojnie oczekuje kontroli i badań. Zbiór pragniemy zwiększać zupełnie niezależnie od tego, kiedy wejrzy — zbrojne w metody poszukiwań naukowych — oko badacza. Jest to materjał psychologiczny, socjologiczny, etnograficzny i lingwistyczny.




Kto chce grać na skrzypcach, musi cierpliwie ćwiczyć mięśnie, ścięgna, stawy ręki. Nie dość znać nuty. Jak często twarda łapa wychowawcy sięga naiwnie po zaszczyt gry na lotnym duchu dziecka.

( — ) J. Korczak.

Styczeń 1927 r.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Henryk Goldszmit.