Zagajenie sessyi sejmowej, dnia 10-go września 1888 r.
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | Zagajenie sessyi sejmowej, dnia 10-go września 1888 r. |
| Pochodzenie | Jan Tarnowski z Dzikowa |
| Wydawca | Zdzisław hr. Tarnowski |
| Data wyd. | 1898 |
| Druk | Drukarnia „Czasu“ |
| Miejsce wyd. | Kraków |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Cały tekst |
| Indeks stron | |
Wysoki Sejmie!
Jego Ces. — i Król. Apostolska Mość raczył najwyższym patentem z dnia 22 z. m. zwołać odroczony galicyjski Sejm Krajowy na dzień 10 września do ponownego podjęcia obrad.
Ponieważ Wysoka Izba jest w komplecie, przeto otwieram niniejsze posiedzenie.
Przystępujemy dziś do dalszego ciągu odroczonej sessyi sejmowej, piątej z rzędu i przedostatniej bieżącego okresu wyborczego. Pomimo czasu, krótszego niż zwykle upływa pomiędzy sessyami sejmowemi, pomimo trudności i przeszkód, jakie w tym przeciągu czasu napotykał Wydział Krajowy, staraniem jego usilnem było, nietylko zwykłe sprawy do zakresu administracyi autonomicznej należące utrzymać w normalnym biegu i rozwoju, ale nadto liczne polecenia tej Wysokiej Izby wypełnić, a w wykonaniu ich odpowiedzieć o ile być może najściślej życzeniom i intencyom Wysokiego Sejmu.
Ze spraw należących do sessyi bieżącej, komisy om do sprawozdania przekazanych, są niektóre już zupełnie gotowe, i temi niezwłocznie się zajmiemy; co do innych zechcą niewątpliwie komisye przyspieszyć swe prace i dostarczyć Wysokiej Izbie materyału do dalszych obrad.
W tej drugiej kategoryi znajduje się projekt statutu dla 29 większych miast, który zdaniem Wydziału Krajowego odpowiada naglącej potrzebie, a którego uchwalenie jest tembardziej pożądane, że byłoby pierwszym krokiem na drodze reformy naszych stosunków gminnych, których naprawa wielokrotnie przez tę Wysoką Izbę za konieczną uznaną została. Nie pora jeszcze dziś mówić o przedłożeniach przygotowanych do sessyi następnej, która zapewne bezpośrednio po zamknięciu sessyi bieżącej otwartą zostanie. Materyał, nagromadzony przed jej rozpoczęciem, został w czasie przerwy sejmowej uzupełniony i na nowo przerobiony wedle wskazówek, danych po części przez Wysoką Izbę, po części także przez Rząd odnośnie do tych ustaw, które sankcyi wyższej nie uzyskały.
Nowych zupełnie prac Wydział Krajowy nie przedsiębrał, raz dlatego, że pozostały materyał jest dość obfity, powtóre, że powszechnie wiadomem było, iż Wysoki Rząd zamierza wystąpić na następnej sessyi z inicyatywą ustawodawczą w sprawie pod względem ekonomicznym nader ważnej, która zajmie uwagę Wysokiej Izby i bez wątpienia wiele czasu i pracy wymagać będzie.
Pomyślne i na słuszności oparte rozwiązanie tej kwestyi nastręczać musi z natury rzeczy niemałych trudności; gdyby się jednak powiodło, byłoby zasługą obu współdziałających czynników, tak Wysokiego Rządu, jakoteż i Reprezentacyi kraju.
A teraz, Panowie, zanim przystąpimy do zwykłych prac i zajęć naszych, zwróćmy się jeszcze myślą do Najmiłościwszego Monarchy, dla którego tyle mamy zawsze powodów wdzięczności, który łaską swą i ojcowską opieką kraj nasz zawsze otacza, a w każdej potrzebie i dla każdej niedoli ma serce tak tkliwe i tak hojną rękę. Proszę Wysoką Izbę, żeby wraz ze mną zechciała wznieść trzykrotny okrzyk na cześć Najjaśniejszego Pana: „Jego Cesarska i Królewska Apostolska Mość Cesarz Franciszek Józef niech żyje!“
Wysoka Izbo!
Z pomiędzy trudności i przeszkód, o których na wstępie przemówienia mego wspomniałem, największą, a niestety nie przemijającą tylko, był ubytek sił w łonie Wydziału Krajowego.
Wiecie, Szanowni Panowie, o czem chcę mówić, i niewątpliwie wszyscy równie jak ja z sercem ściśniętem od żalu, z pewną obawą o przyszłość, spoglądacie na opróżnione w Wydziale Krajowym krzesło ś. p. Władysława hr. Badeniego. Ciężka to strata dla kraju a prawdziwie niepowetowana dla Sejmu i Wydziału Krajowego. Że kraj cały uczuł ją głęboko, tego dowiodły liczne zewsząd objawy czci i żalu, jakie mu towarzyszyły do grobu; a o ileż boleśniej jeszcze musiała ona dotknąć nas, bliższych świadków jego działalności i towarzyszy pracy, przywykłych do jego światłej i gruntownej rady. Nie jest moim zamiarem choćby tylko w ogólnych zarysach kreślić jego żywot, albo wyliczać zasługi położone na innych polach jego obywatelskiej pracy, ale nie spełniłbym mego obowiązku i nie uczyniłbym zadość własnemu uczuciu, gdybym oddając tu cześć należną jego pamięci, nie wspomniał z tego miejsca choć pobieżnie o tych zasługach, jakie ś. p. Władysław hr. Badeni w ciągu 14-letniej urzędowej swej działalności około spraw krajowych położył.
Kiedy w styczniu roku 1874 wybrany z całego Sejmu członkiem Wydziału Krajowego, objął kierownictwo departamentu komunikacyj, rozpoczęte było dopiero dzieło uporządkowania dawnych i budowy nowych dróg krajowych. Jaki stan ich jest dzisiaj po upływie lat 14, to powszechnie wiadomo i wszyscy z zadowoleniem i pewną dumą spoglądamy na to dzieło administracyi krajowej.
Gospodarkę swą rozpoczął ś. p. hr. Badeni tem, że odradził zaciągnięcie już uchwalonego długu; za jego inicyatywą zaniechał Sejm zrealizowania pożyczki do zaciągnięcia której, w kwocie około 4 milionów, był już Wydział Krajowy poprzednio upoważniony.
W czasie jego administracyi wydał Wydział Krajowy na budowę i rekonstrukcyę dróg trzy i pół miliona, w razie zaś zaciągnięcia na ten cel pożyczki byłby zapłacił po dzień dzisiejszy rat amortyzacyjnych cztery i pół miliona, a nadto pozostawałoby jeszcze do płacenia około ośm milionów, których już obecnie płacić nie potrzeba.
Pomimo oszczędności na tak wielkie rozmiary, wykonał ś. p. Władysław hr. Badeni cały podówczas zamierzony program sieci dróg krajowych, wybudował w tym przeciągu czasu 480 kilometrów nowych dróg, a jednocześnie subwencyonując komunikacye drugo- i trzeciorzędne kwotą przeszło miliona dwóch kroć sto tysięcy, dał silny impuls do rozrzucenia po całym kraju sieci dróg powiatowych i gminnych.
Cyfry te są tak wymowne, że zbytecznem byłoby cokolwiek do nich dodawać; sama z nich wysnuwa się konsekwencya, że to dzieło, dokonane pod kierunkiem szefa departamentu komunikacyj, przynosi zaszczyt naszej administracyi autonomicznej i jest trwałym pomnikiem, jaki sobie ś. p. Władysław hr. Badeni pracą i zasługą własną postawił.
Nie na tem jeszcze koniec kroniki żałobnej.
Z grona tej Wysokiej Izby ubył także mąż, którego od dawna przywykliśmy zaliczać pomiędzy naszych przodowników. Ś. p. Seweryn Smarzewski był nim nie tylko z mocy starszeństwa mandatu, który piastował od początku ery konstytucyjnej, ale także z powodu niezwykłych pierwszorzędnych zdolności.
Umysł nadzwyczaj logiczny i bystry, niepospolity zasób doświadczenia i wiedzy, przytem dar wymowy rzadkiej świetności i siły, wyróżniały go z pomiędzy wielu i nadawały jego indywidualności wybitną cechę.
Niezrównany referent spraw finansowych i politycznych był w każdym parlamencie, do którego należał, pierwszorzędną siłą.
W szczęśliwszych warunkach mógł być znakomitym mężem stanu; u nas niestety został tylko człowiekiem wyjątkowo zdolnym, któremu brakło odpowiedniego pola do zużytkowania na rzecz społeczeństwa rzadkich swych świetnych przymiotów.
Pozostaje nam w końcu uczcić wspomnieniem pamięć jednego jeszcze w tym czasie zmarłego kolegi ś. p. Zygmunta Mroczkowskiego, który od lat trzech do tej Wysokiej Izby należał. Oddany wyłącznie cichej a pełnej zasług pracy, zawód swój zakończył chlubnie, bo niosąc pomoc bliźnim, poniósł śmierć w skutek gorliwego pełnienia obowiązków.
Cześć ich pamięci!
Raczy Wysoka Izba pozwolić, ażeby hołd oddany ich pamięci w protokółach dzisiejszego posiedzenia zapisany został[1].
- ↑ Piąta sessya V okresu wyborczego została zamkniętą 14 września 1888 r., a szósta sessya V peryodu została otwartą zaraz nazajutrz t. j. 15 września 1888 r. i dlatego nie było mowy zamykającej ani otwierającej Sejm. (P. W.).