Z naszych łowów
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | Z naszych łowów |
| Pochodzenie | Wieś Ilustrowana marzec 1911 |
| Redaktor | Kazimierz Laskowski |
| Wydawca | Józef Sokolnicki |
| Data wyd. | 1911 |
| Druk | Zakłady Graficzne B. Wierzbicki i S-ka |
| Miejsce wyd. | Warszawa |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Całe czasopismo |
| Indeks stron | |
Marzec. Sezon zimowych łowów dobiega już swego kresu. Płowa zwierzyna dostaje salwa-gwardje od łowieckiego kodeksu i tylko nad drapieżnym mykitą, nad dzikiem — szkodnikiem zawisła nieustająca obawa. Za nimi łowieckie listy gończe przez rok cały chodzą, ale lis w lutym, czasu amorów, lenieje, więc już nie na „lisiurkę“, a tylko z nienawiści myśliwskiej na życie jego, nie na skórkę godzą. Dzik — tego roku wciąż „czarną stopą“ chadzając, tu u nas przynajmniej, w Królestwie, szczęśliwiej niż innych lat wymykał się z obieży. Teraz, kiedy spadło nareszcie trochę śniegu, niejedno pewnie niemiłe mieć będzie z myśliwymi spotkanie.


Rezultaty tegorocznych łowów na ogół dość dobrze się przedstawiają. Z rozrzuconych po różnych specjalnych i nie specjalnych pismach notatek i sprawozdań z polowań trudno sobie jednak całokształt tego rezultatu dobrze uprzytomnić.
Dla uzyskania właśnie takiego, o ile można, zupełnego całokształtnego naszych łowów obrazu zestawiliśmy (patrz str. 41 i 42) pojedyncze rezultaty w szematyczny krótki przegląd, starając się uwzględnić wszystkie okolice kraju.
Z powodu późnego nadsyłania sprawozdań myśliwskich nie mogliśmy uwzględnić już tych, które nadeszły po oddaniu numeru do druku. Z tego samego powodu sprawozdanie o ostatniem polowaniu w Szepetówce, którego niemożna już było wprowadzić do obliczeń szematycznych podajemy tutaj osobno. Odbyło się ono w lasach Szepetowskich na Wołyniu, hr. Józefa Potockiego, właściciela Antonin, w dniach od 30 stycznia do 2 lutego, czyli przez 4 dni. W 14 strzelb i 14 miotach ubito. 198 sztuk grubego zwierza, a mianowicie: dzików-odyńców 22, wycinków 12, loch 26, przelatków 9 i warchlaków 71, czyli razem dzików 140, a prócz tego 48 rogaczy i 10 danieli.

ks. Karola Radziwiłła.
W przepięknych tych łowach, prócz hrabiego-gospodarza przyjmowali udział: Książęta Stanisław, Zdzisław, Adam i Hubert Lubomirscy, ks. Paweł Sapieha, margrabia Wielopolski, hr. Roman Potocki z Łańcuta, hr. Zdzisław Tarnowski, hr. Ksawery Branicki, hr-wie Tomasz i Florjan Zamoyscy, hr. Stanisław August Potocki i p. A. Śliwiński, pełnomocnik dóbr Antonińskich, będący zarazem wice-prezesem Szepetowieckiego oddziału Tow. prawidłowego polowania.

u państwa Witoldowstwa Iłłakowiczów (fot. amat. p. H. Trojanowiczowej).
Zestawiliśmy szematycznie rezultaty 117 polowań, odbytych w Królestwie, na Wołyniu, Ukrainie, Litwie i w Poznańskiem w ciągu 183 dni łownych. Rezultaty są imponujące, jakkolwiek nie są zupełnie dokładne, albowiem w zestawieniach naszych mogliśmy tylko korzystać z kroniki większych zebrań myśliwskich, urządzanych planowo, brak więc listy odstrzału prywatnego, dokonywanego przez właścicieli terenów łowieckich à l’improistve, kiedy wychodzi się w pole z psem w pojedynkę lub z przygodnym gościem, lub kiedy pojawienie się w rewirze myśliwskim przechodniej grubszej zwierzyny, wywołuje jej przypadkowy odstrzał. Kronika takich przygodnych łowów jest bardzo bogata i z pewnością wyrównuje, przynajmniej co do jakości zwierzyny (rzadszej), na zestawieniom z polowań planowo organizowanych. Wszelkie przygodne polowania na słonki na ciągach, cietrzewie, głuszce i jarząbki na tokach i grze na rogacze na pürsz, na grubą zwierzynę „na wabia“, „na wychodnego“ odpadają tutaj.

Z zestawienia jednak posiadanego, dość bogatego, materjału widzimy, że na polowaniach organizowanych padło 33615 zajęcy, 9709 bażantów i 4091 kuropatw.
To cyfry główne dla poglądu na stan zwierzyny drobnej i na hodowlę bażantów. Zajęcy zatem jest dużo, kuropatwy mało są oszczędzane i cyfra 4091 sztuk jest małą, w stosunku do przestrzeni kraju, choćby do niej dodać podwójną cyfrę sztuk zabitych przygodnie. Jeżeli zważy się, że co roku kilka, co najmniej, tysięcy sztuk sprzedają na targach kłusownicy-dusiciele i że znaczna ilość kuropatw ginie od drapieżników, to widać odrazu, że ochrona łowiecka nad kuropatwami jest u nas niedostateczna i zaniedbana. Rezultat od strzału bażantów, także niezupełnie ścisły, jest jednak średni, w stosunku do liczby istniejących w kraju bażantarni. Ale można to tłómaczyć tem, że właściciele odstrzał ten miarkują oszczędnością.
Co do zajęcy jeszcze, dodać należy, że cyfra 33 tysięcy jest dobra, ale że powstała ona głównie z rewirów wyjątkowo pielęgnowanych, że zatem są całe przestrzenie w kraju, gdzie ochrona zajęcy jest niedostateczna i stan ich słaby.
Co do zwierzyny grubszej, rozkłady jej są bardzo słabe. Rogaczy 98 sztuk zaledwie na 183 dni łownych! dzików 20, z tego w Spale 8, podrubryką „jelenie“ są właściwie tylko 3 pozycje, t. j. 7 łosi, zabitych w Dawid-gródku, 14 jeleni zabitych w Spale i 7 danieli upolowanych w Olesznie u p. S. Niemojewskiego. Wypada zatem na tereny łowieckie w Królestwie — zero. Nie mieliśmy pod ręką danych z rewirów jelenich w lasach Koneckich, Niekłańskich, Iłżeckich, z Wołynia, Podlasia i Litwy. Coś tam padło jeleni naturalnie. Ale na Królestwo pozostaje zero.

Ogólna cyfra ubitej na 117 polowaniach zwierzyny wynosi 49 tysięcy. W stosunku do liczby każde polowanie, w stosunku zaś do liczby polowań wypada zatem prawie po 248 sztuk na dni łownych prawie po 159 sztuk na każdy dzień. Jako rezultat przeciętny jest to cyfra dobra, ale nie należy zapominać, że główną jej zasługę przypisać trzeba pewnej liczbie wyjątkowo dobrze prowadzonych gospodarstw myśliwskich, gdzie cyfry te dochodzą do tysiąca sztuk i więcej na jednodniowym rozkładzie.
Dodajemy wreszcie objaśnienie, że w rubryce „różne“ policzyliśmy też króliki, których padło w ubiegłym sezonie około 1800 sztuk.
Reasumując nasze wnioski z tych cyfr musimy dojść do wyniku stwierdzającego u nas przeciętnie dobry stan zajęczy, niedostateczny ptactwa, bardzo słaby zwierzyny grubszej.


