Z Goethego (Weyssenhoff, 1911)/1

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Johann Wolfgang von Goethe
Tytuł Z Goethego
Pochodzenie Erotyki
Wydawca Gebethner i Wolff
Data wydania 1911
Druk W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Józef Weyssenhoff
Ilustrator Henryk Weyssenhoff
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron


Z GOETHEGO.
1. (parafr.)

„Es schlug mein Herz...“

Już do niej czas. Więc noga w strzemię —
Poleciał koń mój lotem strzał
Wieczorny sen kołysał ziemię,
Zawisła noc na szczytach skał;
Już, wypiętrzony w błękit siny,
Stał olbrzym-dąb w spowiciu mgły
I patrzył czarno z pod gęstwiny
Tysiącem oczu pomrok zły.

Miesiąc, wyjrzawszy z za pagórka,
Przyświecał tęskno w wonnych mgłach.
Wiatr, szeleszczący w lekkie piórka,
Nawiewał w uszy dziwny strach —
Noc wyłoniła swe bojaźnie,

Przy drodze mej czyhają, tkwią —
Lecz dobrze mi, wesoło, raźnie
I w żyłach ogień płynie z krwią.

Przy tobiem był. Z twych ócz lazuru
Wszechzapomnienia piłem zdrój —
I wszystko w nas było do wtóru
I każdem tchnieniem byłem twój.
Wiosennej jutrzni pierwsze groty
Różowe padły ci na twarz —  —
Od wymarzonej w snach pieszczoty
Przecudowniejszy uścisk nasz!

Lecz oto słońce już nas płoszy,
Uciekać mi potrzeba w dal —  —
W uścisku twym ile rozkoszy,
W spojrzeniu twojem jaki żal!
Nie żegnaj mnie tym wzrokiem szklanym,
Odchodzącemu uśmiech daj —
Co to za szczęście być kochanym
I kochać, Boże, co za raj!


PL Józef Weysenhoff - Erotyki p0023.jpg




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Johann Wolfgang von Goethe i tłumacza: Józef Weyssenhoff.