Wyprawa na wojnę (1915)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Adam Naruszewicz
Tytuł Wyprawa na wojnę
Pochodzenie Antologia bajki polskiej
Data wydania 1915
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
BAJKA VII.
WYPRAWA NA WOJNĘ.

Lew, myśląc wojnę zacząć z pewnemi sąsiady,
zebrał wszystkie zwierzęta do wojennej rady.
Tam naznaczono, ażeby
każdy według sił zdolności, potrzeby,

wojskowy urząd sprawował
i powinności pilnował.
Słoń miał dźwigać na grzbiecie zwyczajne ciężary,
wędzonki, połcie, suchary.
Wilk zapędzać barany, koń zwozić obroki,
wielbłąd nieść piernatami napchane tłomoki.
Niedźwiedziowi kazano do szturmu drabinę
gotować, kiedy słoninę
lub syry kędy wysoko
waleczne wytropi oko.
Lisowi się dostało być szpiegiem na kury,
bo ta bestja chytra z natury
i wszystko łacno wyśledzi,
co kędy robią czubaci sąsiedzi.
Aż ktoś zawołał z poboczy,
rzuciwszy na osła oczy:
»A ten tu błazen po co? nie trzeba nam więcej
ani osłów, ani zajęcy.
Zając tchórz — zaraz uciecze,
osieł leniwy — ledwo się wlecze.
Aż król: »Owszem, niech będą oba mi w szeregu:
zając, że dobry do biegu,
będzie mi służył za sprawnego posła,
a zaś trębaczem uczynimy osła.

U mądrego Monarchy, który zna przymioty
poddanych, wszyscy zdolni do jakiej roboty.
Ten się bije, ten pisze, ten orze, ten gada,
a żaden darmo przecie z nich chleba nie zjada.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Adam Naruszewicz.