Przejdź do zawartości

Wspomnienie pośmiertne Wacława Nowakowskiego (Ilustracya Polska)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
>>> Dane tekstu >>>
Autor anonimowy
Tytuł Wspomnienie pośmiertne Wacława Nowakowskiego
Pochodzenie Ilustracya Polska III, 4
Data wyd. 1903
Druk Drukarnia „Czasu”
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron
Zakonnik — wódz Powstania
O. WACŁAW NOWAKOWSKI.

Wracamy z pogrzebu. Dzień mroczny, słotny, ponury, bezustannie pada deszcz ze śniegiem, na ulicach błoto po kostki. Mimoto przed nami, za nami i obok nas wracają z cmentarza tłumy prawdziwe. A w tłumach tych widać przedstawicieli wszystkich stanów, wszystkich zawodów — co najważniejsze zaś, przedstawicieli wszystkich obozów i odcieni politycznych, począwszy od konserwatystów, a skończywszy na czerwonych nawet radykałach. Komuż to oddali ostatnią przysługę? Snać musiał to być mąż, stojący ponad stanami i ponad stronnictwami, przytem mąż, cieszący się — co tak rzadko się zdarza — ogólnem zaufaniem.
Tak jest! Stał on ponad sporami i walkami, nurtującemi w narodzie, a był prawdziwie wielkim — chociaż nosił od lat wielu tylko twardą włosienicę ubogiego zakonnika Kapucyna. Lecz pod tą włosienicą bilo jedno z najszlachetniejszych serc polskich, gotowe do największych poświęceń dla dobra ojczyzny. Był to jeden z tych patryotów ostatniej doby, którzy nieprzejednani byli wobec porozbiorowego stanu rzeczy.

O. Wacław Nowakowski, kapucyn, 9 stycznia 1903 r.
(Fot. J. Mien).

Znał go Kraków cały, znała go cała Galicya pod nazwą Ojca Wacława. Postać duża, o rysach twarzy, których już się nie zapomina, gdy się je raz widziało. Zakonnik ten, ks. Wacław Nowakowski trzymał w roku 1863 w swojem ręku nici całego powstania na Litwie i Podolu, spełniał niebezpieczne misye, lekceważąc życie. Ta abnegacya właściwą była jego charakterowi. Powstanie w roku 1863 zastało go już w habicie, mimo to był członkiem rządu narodowego. Przed trzydziestu laty wrócił do celi przeszedłszy przez piekło Syberyi i tułactwo emigracyi.
Lecz jak zaczął, tak żył do końca życia. Szranki klasztorne nie powstrzymywały go od uczestnictwa w życiu narodu. Wkrótce imię jego stało się głośnem jako autora wielu cennych monografii i rozpraw historycznych, zwłaszcza z końca XVIII wieku. Jako pisarz był nieubłaganym sędzią dla tych, którzy nie spełniali swoich wobec Ojczyzny obowiązków. Z prac jego wiele kryje się pod pseudonimami. Te dopiero przyszłość wpisze do literatury naszej pod właściwem jego nazwiskiem. Wówczas też ta postać księdza Wacława Nowakowskiego ukaże się dopiero w pełnem świetle wielkiego patryoty i niepospolitego dziejopisa.
Śp. ks. Wacław Nowakowski urodził się 19 lipca 1829 roku w Bobrówce. Był synem Łukasza i Klotyldy z Korzelińskich, właścicieli Bobrówki. Kształcił się w Krzemieńcu i Warszawie, biorąc żywy udział w ówczesnym ruchu narodowym. Od wczesnej młodości objawiał się u niego pewien zmysł ascetyczny, którego wynikiem było wstąpienie do zakonu OO. Kapucynów w Lubartowie w r. 1860. Tutaj, a potem w Lublinie odbywał nowicyat. W Lublinie zaskoczyły go wypadki roku 1863, w których od samego początku wybitną, nieraz decydującą grał rolę. Suknia zakonnika zdawała się go chronić przed pościgiem i dlatego najważniejsze misye organizacyjne w jego składano ręce.
Od samego początku był też »Ojciec Wacław« jednym z najwybitniejszych członków Rządu narodowego w Lubelskiem i we wschodnich prowincyach Polski. Szczegóły tej akcyi muszą na razie pozostać w tajemnicy.
Przez nieostrożność, a może i zdradę, dostał się w r. 1864 w ręce rosyjskie i skazany został na »posielenie« w Syberyi. W pochodzie etapowym spotkał się ś. p. ks. Wacław na jednym z etapów z pochodem wysłańców do ciężkich robót. W gronie tem był jego rodzony brat, Karol, artysta-malarz, skazany na ciężkie roboty w kopalniach. Ponieważ Wacław czuł się od brata silniejszym i zdrowszym, — zamienił się z nim, i przekupiwszy konwój rosyjski, poszedł do ciężkich robót w Irkucku i Usoli, pozostawiając bratu lżejszą karę »posielenia«.
Przeszło 8 lat przetrwał ś. p. ks. Wacław w ciężkich robotach aresztanckich. Jako wspomnienie z tych czasów, skreślił przed laty, pod pseudonimem »Edwarda z Sulgostowa« obrazek p. t. »Wilia w Usoli«.
Z Syberyi, uwolniony po ośmiu latach katuszy, internowany był w Odessie, skąd udało mu się schronić zrazu na Wołyń i Podole, później do Galicyi, skąd znowu zwrócił się do Poznania i Paryża. Tutaj wstąpił do klasztoru Trapistów; gdy jednak charakter tego zakonu nie odpowiadał jego intencyom, wystąpił z niego i po dłuższej tułaczce emigracyjnej znalazł w klasztorze OO. Kapucynów w Krakowie w r. 1878. W dwa lata później, 1 lutego 1880 r., wyświęcony został na kapłana przez ś. p. kardynała Dunajewskiego i od tego czasu nie opuszczał Krakowa, cały czas wolny poświęcając pracom literackim. Ostatniemi czasy napisał obszerniejszą monografię o Matce Boskiej Ostrobramskiej.
Pomimo wszystkich przejść życia anachorety-ascetyka (ś. p. ks. Wacław ślubował post dozgonny i sypiał na twardem łożu), cieszył się zmarły dzisiaj zakonnik do niedawna czerstwem zdrowiem. W ostatnim roku dopiero wiek wyciskać zaczął w zbyt pospiesznem tempie swoje ślady na tej szlachetnej, dziwnie spokojnej twarzy. W pierwszy dzień Bożego Narodzenia odprawił jeszcze 3 Msze św., powróciwszy jednak położył się w swej celi, aby nie wstać więcej.
Nie wielu już takich między nami, takich niezłomnych żelaznych, żyjących tylko dla Boga i Ojczyzny. Cześć jego pamięci!



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Anonimowy.