Przejdź do zawartości

Wspomnienie pośmiertne Wacława Nowakowskiego (Głos Narodu)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
>>> Dane tekstu >>>
Autor Juliusz Jejde
Tytuł Wspomnienie pośmiertne Wacława Nowakowskiego
Pochodzenie Głos Narodu XI,11
Data wyd. 1903
Druk Drukarnia W. Korneckiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron
O. Wacław Nowakowski.

W dniu wczorajszym zasnął w Panu mąż święty, kapłan najczcigodniejszy i ojczyzny syn najwierniejszy.
O. Wacław, Kapucyn, oddał Bogu ducha w dn. 9 stycznia r. b. o godz. 8¼ rano. Serdeczne a ogólne współczucie, jakie wywołała śmierć O. Wacława, najlepszym jest dowodem, jaką zacnością, jaką naprawdę świętością promieniało za życia jego imię, jakie jasne wspomnienie zostawiło po śmierci.
Zakon OO. Kapncynów traci jedną z najświętobliwszych postaci, chlubę swą, ojczyzna jednego z ostatnich rycerzy-kapłanów, spadkobiercę najpiękniejszych polskich tradycyj. Kraków traci ukochaną drogą postać sędziwego, z anielską dobrocią na świat patrzącego zakonnika, Chrystusową postać…
Urodzony w dniu 19 lipca 1829 na Ukrainie w Bobrówce, Edward z Sulgostowa Nowakowski, syn Łukasza i Klotyldy z Korzelnickich małż. Nowakowskich, wstępuje pod imieniem klasztornem Wacława do zakonu OO. Kapucynów w Lubartowie w Lubelskiem, obleka habit i w r. 1862 odbywa pierwsze śluby zakonne.
Równocześnie zaczyna się insurrekcja w r. 1862. Hasło niepodległości przedostaje się i do cichych murów klasztornych. Młody O. Wacław należy do tych, którzy i w tych murach nie zrywają łączności z ogólno narodowym ruchem. Z Lubartowa, z klasztoru, rozsyła płomienne odezwy, komunikuje się z rządem narodowym. Rząd rosyjski wpada na trop. Na klasztor lubartowski nachodzi zbrojny oddział, rozwalają bramę, przedostają się do cel. Następuje rewizja. Ks. Wacława aresztują i odstawiają do Lublina do więzienia. Sąd wojenny skazuje go na śmierć. Starania O. Prokopa Leszczyńskiego, hrabiny Zamoyskiej i wpływowych osób sprawiają, że karę śmierci zamieniono mu na Sybir.
Cały rok piechotą idzie kapłan-patrjota do miejsca przeznaczenia do Irkucka, gdzie przebywa 8 lat. Zwolniony z kary przybywa do kraju, a następnie udaje się do Francji, gdzie w Paryżu wstępuje do zakonu Trapistów. Obczyzny nie może znieść jednak polski, tak do ostatniej kropli krwi polski duch jego. Następuje wędrówka po obczyźnie. Zwiedza Szwajcarję, Włochy w charakterze nauczyciela domowego bogatego jakiegoś Francuza.
W r. 1878 prowincjał OO. Kapucynów w Galicji powołuje go nareszcie do zakonu. Przybywa do kraju, odbywa nowicjat powtórny w Sędziszowie i w r. 1880 w ręce kard. Dunajewskiego składa uroczyste śluby zakonne. Od tej chwili nie rozstaje się z Krakowem.

∗                    ∗

Oto krótkie, najkrótsze streszczenie tego życia bogatego w trudy, w poświęcenie, w ofiary, a jeszcze bogatszego w ogrom życia wewnętrznego w święty sojusz z Panem…
Z streszczenia tego odpada wszystko, co się składało na ów niewymowny urok, wiejący od jego podniosłej duszy.
W kronikach klasztornych gdzie mowa jest o wszystkich mężach świętych zakonu, skreślone będą takie słowa:
„Dusza O. Wacława odeszła lekko i spokojnie, bez ostatniego kurczowego wstrząśnienia ciałem, uleciała oczyszczona pokutą w zakonie, cierpieniami na Syberji, pracą w zaciszu klasztornem w stosach ksiąg i obrazów, oczyszczona jękami i modlitwami ze serca, przepełnionego miłością Boga, Matki Bożej, Królowej Ojczyzny“.
Taką spokojną miał śmierć wedle słów przew. O. prowincjała.
Ostatnie chwile jego były jedną wielką męczarnią.
— Modlitwy, modlitwy, wołał: — niech dusza wyjdzie z ciała!
O godzinie 7 rano, więc na godzinę przed śmiercią stracił przytomność, tylko wzrok utkwił w obrazie Matki Bożej Ostrobramskiej.
Przed śmiercią przywołał do łoża kleryków zakonnych, swoich uczniów błogosławił — do ostatniego dnia przyjmował znajomych licznych i przyjaciół, a nie było chyba w Krakowie człowieka, któryby się o stan jego zdrowia nie dopytywał.


∗                    ∗

W bibliotece Jagiellońskiej widywano często sędziwego starca kapucyna, zawsze uśmiechniętego dobrotliwie, postać na poły średniowieczna, na poły nie z tego świata, z takim anielskim wyrazem oczu, to był O. Wacław. Kilkanaście lat poświęcił pracy nad zbieraniem ksiąg i obrazów, poświęconych imieniu Marji, królowej korony polskiej. I w tej więc pracy, jak wszędzie, kojarzył w nierozerwalny węzeł te dwie strony swojej duszy kapłaństwa z patrjotyzmem.


∗                    ∗

Kapłanem był takim, o jakim nawet tak świętobliwy zakon, jak OO. Kapucynów, długo wspominać będzie, jako o przykładzie.
Przed śmiercią — osłabiony, wyczerpany z sił, staczał jeszcze walki z drem Kwaśnickim, broniąc się przed wybredniejszemi potrawami, które, zdaniem jego, niweczą rygor i obowiązki ascetyczne. W sekrecie przed O. prowincjałem, na dzień przed śmiercią, chciał jeszcze odprawiać Mszę św.


∗                    ∗

Jaki urok, jaki czar szedł od tej świętej postaci, najlepiej dowodzi taki szczegół z jego życia:
Gdy w r. 1863 osadzono go w więzieniu w Lublinie, siedział z nim w celi młodociany jakiś przestępca, chłopak wiejski, Maciuś.
O. Wacław zaprzyjaźnił się z towarzyszem, zaczął go uczyć pacierza, wpływać na jego duszę. Chłopak tak przylgnął do świętego kapłana, że gdy O. Wacława skazano na wygnanie, Maciuś wtedy już wolny, za żadne skarby nie chciał się rozstać ze swym księdzem, okazując gotowość pójścia na Syberję dobrowolnie.


∗                    ∗

Ta dusza anielska dziś już stęskniona stoi przed Bogiem. Śmierć jego była czysta i podniosła, jak i życie czyste było i podniosłe — to życie, którego ostatniem słowem, ostatniem błaganiem było:
— Modlitwy do Boga, modlitwy!


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Anonimowy.