Wspomnienia z mego życia/XIII

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Werner Siemens
Tytuł Wspomnienia z mego życia
Redaktor Franciszek Juliusz Granowski
Wydawca Franciszek Juliusz Granowski
Data wydania 1904
Druk Aleksander Tad. Jezierski
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz M. S.
Tytuł orygin. Lebenserinnerungen
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron



Po tem krótkiem zboczeniu powracam do wspomnień i wypadków mego życia.
Po wojnie 1866 r. panował w całych Niemczech nastrój niezmiernie podniosły, czego dowodem spotęgowana działalność na wszystkich polach życia umysłowego i praktycznego. Nastrój ten odbił się i na pracach i robotach naszej firmy. Magneto-elektryczne przyrządy do zapalania min, elektryczne odległościomierze, elektryczne stery okrętowe, zarówno jak rozmaite ulepszenia telegrafów wojskowych — wszystko to były płody tej ruchliwej epoki.
Poświęcę tu kilka słów pewnemu wynalazkowi nie wojskowemu z tej epoki, a to dlatego, że dał początek wielkiej i zupełnie nowej gałęzi przemysłu i wywarł wpływ stanowczy na wszystkie dziedziny techniki. Mam tu na myśli maszynę dynamo-elektryczną.
Już na jesieni 1866 r., gdy zajęty byłem ulepszaniem ogniwa elektrycznego, zajmowało mnie zagadnienie: czy nie dałoby się znacznie wzmocnić prądu indukcyjnego przez zręczne wyzyskanie t. zw. ekstraprądów. Przekonałem się, że maszyna elektromagnetyczna, której wydajność pracy tak zna­cznie się zmniejsza skutkiem powstających w jej skrętach prądów zmiennych, musiałaby naodwrót wywołać wzmożenie się siły tych bateryj, gdyby zewnętrzna jaka siła obracała nią w przeciwnym kierunku. Musiało to nastąpić koniecznie, ponieważ ten ruch odwrotny zmieniał jednocześnie kierunek prądów indukcyjnych. W samej rzeczy, doświadczenia potwierdziły tę teoryę i okazało się, że w elektromagnesach stałych stosownie urządzonej maszyny elektro-magnetycznej pozostaje zawsze dostateczna ilość magnetyzmu, ażeby wywołać przez powolne wzmacnianie prądu rezultaty zupełnie nie dające się przewidzieć.
To było odkrycie i pierwsze zastosowanie zasady dynamo-elektrycznej, na której opartą została konstrukcya wszystkich maszyn dynamo-elektrycznych. Pierwsze zagadnienie, które tem samem zostało praktycznie rozwiązane, było zbudowanie przyrządu elektrycznego, działającego bez udziału magnesu; dziś jeszcze przyrządy takie ogólnie są używane. Berlińscy fizycy, jak Magnus, Dove, Riess, du Bois Reymond, niemało byli zdziwieni, kiedy w grudniu 1865 r. przedstawiłem im taki przyrząd i wykazałem na nim, że mała maszynka elektromagnetyczna bez bateryi i bez stałych magnesów, którą można w danym kierunku obracać z wszelką łatwością i w najrozmaitszem tempie, stawiała opór prawie nie do pokonania, gdy probowano ją obracać w przeciwną stronę; obok tego wytwarzał się potężny prąd elektryczny, szybko rozgrzewający druty maszynki. Profesor Magnus ofiarował się natychmiast przedstawić mój wynalazek berlińskiej akademii umiejętności, co też uskutecznił następnie w styczniu 1867 roku.
Później zaprzeczano mi wielokrotnie pierwszeństwa co do wygłoszenia zasady dynamo-elektrycznej, zwłaszcza gdy w dalszym swoim rozwoju okazała się tak doniosłą. Przedewszystkiem uchodził profesor Wheatstone w Anglii za wynalazcę współczesnego ze mną, ponieważ na posiedzeniu Royal Society z d. 15 lutego 1867 r., na którem brat mój Wilhelm aparat mój demonstrował, on przedstawił podobny, i ten różnił się tylko od mego przyrządu innym stosunkiem pomiędzy drutami elektromagnesu stałego a ruchomego. Zaraz wkrótce wystąpił p. Varley: utrzymywał, że już w jesieni 1866 r. obstalował był u jakiegoś mechanika zupełnie taki sam przyrząd. Ostatecznie jednak mnie przyznane zostało całkowite teoretyczne ustalenie zasady w drukowanych sprawozdaniach berlińskiej akademii, równie jak uprzednie praktyczne jej zastosowanie. Tak samo przezemnie nadana nazwa „maszyny dynamo-elektrycznej” ogólnie została przyjętą.
W sprawozdaniu, złożonem przezemnie berlińskiej akademii, wspomniałem z pewnym naciskiem, że technika posiada teraz środki wytwarzania prądów elektrycznych rozmaitego napięcia i siły na drodze wykonania pewnej pracy mechanicznej, co dla wielu bardzo gałęzi przemysłu wielkie mieć będzie znaczenie. Firma moja zaczęła też budować wielkie maszyny tego rodzaju, z których jedna wystawiona była w Paryżu w 1867, a druga użyta została w Berlinie przez inżynieryę wojskową przy zaprowadzaniu oświetlenia elektrycznego. Próby te wypadły wprawdzie pomyślnie, z tem tylko zastrzeżeniem, że światło elektryczne, tą drogą wytwarzane, świeciło bez przerwy tylko krótki przeciąg czasu. Maszyna, wystawiona w Paryżu, nigdy nie była próbowana, a to dlatego, że w oddziale, wyznaczonym dla mojej firmy, nie było transmisyi; powtóre, sąd wystawowy, do którego i ja należałem, postanowił, że wyroby jego członków, znajdujące się poza konkursem, nie podlegają żadnym próbom. To też więcej daleko zwracała uwagę maszyna jakiegoś angielskiego mechanika, która była tylko naśladowaniem mojej; ta bowiem od czasu do czasu wytwarzała małe elektryczne światełko. Po zamknięciu wystawy Francuzi obdarzyli mnie orderem legii honorowej i zdawało im się, że mnie tem do­statecznie wynagrodzili.
Na tę samą epokę mego życia przypada też wynalezienie przezemnie przyrządu do mierzenia alkoholu, który szczęśliwie rozwiązał niezmiernie trudne zadanie i dlatego swego czasu wielki miał rozgłos. Szło o zbudowanie przyrządu, któryby nieprzerwanie i automatycznie zapisywał ilość absolutnego alkoholu w przepływającym spirytusie. Przyrząd mój spełniał to zadanie tak dokładnie, jak dotąd uczynić to było można tylko za pomocą ściśle naukowych metod. Rząd rosyjski od ćwierć wieku przeszło używa mego przyrządu i ten służy za podstawę do ustanowienia wysokich bardzo podatków, nałożonych w Rosyi na wyrób spirytusu. Za jego przykładem poszły i inne państwa europejskie. Za wyjątkiem niektórych ulepszeń, dokonanych przez krewnego mego, L. Simens’a, przyrząd ten w pierwotnej swej konstrukcyi jest przedmiotem oddzielnej fabrykacyi w specyalnych zakładach w Charlottenburgu. Naśladowanie go dotąd jeszcze nikomu się nie powiodło, jakkolwiek prawa moje żadnym patentem nie są obwarowane.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Werner von Siemens i tłumacza: anonimowy.