Przejdź do zawartości

Wolność (Rosenfeld, 1921)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Morris Rosenfeld
Tytuł Wolność
Pochodzenie Antologja poezji żydowskiej
Redaktor Samuel Hirszhorn
Wydawca Bracia Lewin-Epstein i S-ka, Warszawa, Gęsia 5
Data wyd. 1921
Druk Drukarnia Lewin-Epstein, Warszawa, Pawia 38
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Alfred Tom
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron

WOLNOŚĆ.

Gdy ucho nic dokoła
Dosłyszeć już nie zdoła
Gdy zdawna wszyscy śpią;
Śród niemej ciszy nocy —
Jak gdyby z czarów mocy —
Dostrzegam nagle ją:

Kobietę urodziwą
I silną, lecz — o, dziwo! —
Policzki blade ma;
Włos złoty jej ramiona
Pokrywa, jak opona;
W jej oku błyszczy łza.


Spoziera na mnie w męce;
Podnosi obie ręce:
Z nich zwisa kajdan skręt!
I mówi głosem łzawym:
„Mym zbawcą bądź łaskawym,
Uwolnij mnie z tych pęt!“

Żal chwyta mnie głęboki —
Kieruję do niej kroki,
By pęta zdjąć z jej rąk...
Lecz wnet odbiegam: żmija
Potworna, patrz! owija
Kajdany mocne wkrąg.

Na całe krzyczę gardło,
Lecz wszystko, jakby zmarło,
Śpi wciąż kamiennym snem.
„Zdrętwiałe prężcie kości!
By wolność dać wolności,
Do boju hej ze złem!“

I biegnę tu samotnie,
Powtarzam krzyk stokrotnie —
Lecz trwa bez końca noc:
Daremnie pierś się trudzi,
Słodkiego snu tych ludzi
Nie przerwie żadna moc.

Więc widząc jej katusze,
Sam jeden pomóc muszę,
Choćbym miał zginąć tu!
I rzucam się na żmiję! —
Wtym: „głupcze!“ śmiech skądś bije —
I budzę się ze snu...





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Morris Rosenfeld i tłumacza: Alfred Tom.