Wizya Khem

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor José María de Heredia
Tytuł Wizya Khem
Pochodzenie Życie tygodnik
Rok I (wybór)
Wydawca Ludwik Szczepański
Data wydania 1897
Drukarz Drukarnia Narodowa F. K. Pobudkiewicza
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Józef Klemensiewicz
Źródło Skany na Commons
Inne Cały wybór
Pobierz jako: Pobierz Cały wybór jako ePub Pobierz Cały wybór jako PDF Pobierz Cały wybór jako MOBI
Indeks stron

Wizya Khem.

Południe. Pod słoneczne, ciężarne upały
Toczą się ołowiane fale starej rzeki;
Z zenitu, oślepiając, spadł straszny dzień spieki
I żar nieubłagany nakrył Egipt cały.

Wielkie sfinksy, co nigdy nie przymkły powieki
Wgłębiają łona w piasek, od słońca spłowiały,
I patrzą tajemniczo na kamienne strzały
Wyrzucone szczytami w strop niebios daleki.

Czarno plamiąc tło nieba, latają w pobliżu
Samotne stada sępów i krążą bez końca;
Żar niezmierny usypia zwierzęta i ludzi.

Grunt skrzy się. A nubijczyk jakgdyby ze spiżu,
Nieruchomy, milczący stoi w blasku słońca,
Pije ciepło — a dziwna radość w nim się budzi.

Tłom. J. Klemensiewicz.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: José María de Heredia i tłumacza: Józef Klemensiewicz.