Wioska

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Józef Ignacy Kraszewski
Tytuł Wioska
Pochodzenie Poezye i urywki prozą
Wydawca Wydawnictwo „Bluszczu”
Data wydania 1912
Druk Piotr Laskauer
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Wioska.


Któż ci nie śpiewał, nie wzdychał do Ciebie,
Porcie znękanych, marzących schronienie,
Wiosko, na której wyjaśnionem niebie,
Lśni się nadzieja, promieni wspomnienie?
Jak mi spokojność twoja się uśmiecha,
Jak gwar twój mile ucho budzi moje,
Jak droga dla mnie twoja cicha strzecha!
I drzew twych szumy i ptaków twych roje!
Miasto — to kupa gruzu, skrzydłami szatana
Pokryta i zginilizną złocistą nadziana —
W niej ludzie ciągłym bojem i ciągłem pragnieniem
Walczą w sadzy oddechu, pod dymów sklepieniem,
A na ołtarze... świątyń postawili człeka
I wielmożności jego biją czołem kornie,
Nie widzą, co przeżyli, ani, co ich czeka —
Udręczeni wewnętrznie, weseli pozornie.
Precz z miastem! Komu w piersi serce młode bije,
Wsią tylko wyżyć może, na wsi tylko żyje!
O! i tu szczęścia niema, ale miasto złota
Mieszka nadzieja krośna i słodka tęsknota,
A każden pyłek, krzaczek, stworzenie i kwiatek,
— To rozmyślania wątek, to maleńki światek —
Pocichu, a nieśmiałym językiem do ciebie
Mówi o Bogu, człeku, przyszłości i niebie.







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Józef Ignacy Kraszewski.