Wilk, koń i lis

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jan Stanisław Jabłonowski
Tytuł Wilk, koń i lis
Rozdział Bajka o ośle (koniu) i wilku
Pochodzenie Biernata z Lublina Ezop
Redaktor Ignacy Chrzanowski
Data wydania 1910
Druk Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI

Cały zbiór

Indeks stron

4. Wilk, koń i lis.

Koń, który pańskiej stajni czynił sławę,
Był raz na wiosnę puszczony na trawę.
Koń był wypasły w zimie na obroku,
Koń w samej porze i o piątym roku.
Pryska na czarnym mój źrzebiec korzeniu,
Najpiękniejszemu równa się stworzeniu.
Kiedy delicye takie sobie płodzi,
Lis, frant z natury, do niego przychodzi.
A ta wizyta na to tylko była,
Żeby lisica konia opatrzyła,

Czy syt: radby był mój się lis pożywił
Na koniu owym, któremu się dziwił.
Poznał koń franta, z oczu tego czyta
Zdradę. Kiedy się lis o zdrowie pyta,
Koń mu odpowie słabym bardzo tonem,
Że w nodze on jest bólem nawiedzonem.
Lis mówi: „Jamci się nie promowował
„Na cyrulictwa, amim terminował
„Nigdzie; ale znam onego cyrulika,
„Ledwo nie rzekę, całego medyka;
„Tenby zawstydził wszystkie konowały,
„Ani się ludzieby z nim nie zrównały.
„Jestto wilk, prawda, ale wilk poczciwy,
„Kobylej skóry, jak żywo, niechciwy;
„Już nie jednego konia on kurował
„I, jak doktorzy zwykli, tak salwował.
„Jeżeli zechcesz, jać go przyprowadzę:
„Wszak ni on, ni ja tymto nie zanudzę“.
Koń, pomyśliwszy, rzecze: „Barzo chętnie“.
A lis rozumie, że wygrał wykrętnie;
Bieży do lasu, tam o stai kilka,
I informuje należycie wilka
Oraz się z wilkiem o część konia zgadza;
Tak stawu kontrakt, a lis przyprowadza
Wilka do konia, sławnego doktora
Wilk się wnet pyta: „Która noga chora?“
Koń, wyciągnąwszy niby chorą nogę:
„Ta jest, co na nią nastąpić nie mogę“.
Wilk mniema pulsów pomacać zębami;
Ale gotowy koń obu nogami
Wierzgnie i chluśnie tak potężnie wilka
W pysk, aż mu zębów wyleciało kilka,

Potym odskoczył rzyźwo i obrotnie
I susy robił, rozśmiawszy się, lotnie
A wilk, rachując, swe po ziemi zęby,
Tak z ukrwawionej, wyjąc, mówił gęby:
„Dobrze tu na mnie: mnie stworzył rzeźnikiem
„Bóg, a ja głupi, chciał być cyrulikiem“.
Patrz, jak na franta zawsze się frat znajdzie!
Dobrze, kto sztuką i na sztukę zajdzie;
Rozum mi rozum i głowa na głowę.
Bywają rady na rady gotowe.
Potym rzemiosła każdy pilnuj swego,
Nie podejm, szaszku, pola legawego!
Kto wszystko mówi, że wszystko rozumie,
We wszystkim błazen ten i nic nie umie.

J. S. Jabłonowski.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Stanisław Jabłonowski.