Wiersz do Mikołaja Wolskiego

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Szymon Szymonowic
Tytuł Wiersz do Mikołaja Wolskiego
Pochodzenie Sielanki (1614) i inne wiersze polskie
Redaktor Jan Łoś
Wydawca Polska Akademia Umiejętności
Data wydania 1921
Druk Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera) Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
JAŚNIE WIELMOŻNEMU PANU
JEGO MIŁOŚCI PANU
MIKOŁAJOWI WOLSKIEMU
MARSZAŁKOWI NADWORNEMU KORONNEMU
KRZEPICKIEMU STAROŚCIE, PANU SWEMU MIŁOŚCIWEMU
SIMON SIMONIDES
NAJNIŻSZE SŁUŻBY ZALECIWSZY ETC.

Cny Marszałku, luboś jest nie w lesiech schowany[1],
Ani wiek twoj na podłe zabawy oddany,
Aleś w pańskich pałacach lata świetne trawił,
I dzielność swą na miejscach okazałych stawił;

Te wszakże sielskie mowy i proste rozprawy
5

Przynoszę przed cię: czasem podlejsze potrawy
Lepiej smakują, niźli pułmiski kosztowne.
A mnie nie tak do ciebie wiążą twoje głowne
I wielgomyślne sprawy, jako przyrodzona

Ludzkość[2], ode mnie zawsze cale doświadczona;
10

Więc i to, żeś ty prawie sam z grona onego
Ludzi chędogich został, ktorzy ozdobnego
Wieku kwitnęli, Muzom uczonym przyjemni,
Za co i po dziś dzień nie są światu tajemni.

Acz się obawam, żebym wstydu stąd nie zażył,
15

Żem się otrzeć o przednie rymopisy ważył,
Ktorzy z tej[3] cienkiej[4] prace znacznej dostawali
Pochwały, i sławnemi na wieki zostali;

Skąd i Maro, co męże, co wojny, co zbroje

Śpiewał, naprzod rozgłosił wielkie imię swoje.
20

Cienką[4] tę pracą zowę; ale Maronowy
Wysoki duch nie zniży się mojemi słowy.
Lubo Homera rymem głośnym wyrownywa,
Lubo przed Askrejczykiem górę wylatywa,

Gdy mu przyszło (mym zdanim) na Sykulskie Muzy,
25

Nie dogania pasterza pięknej Syrakuzy.
A mnie co za rozsądek[5] czeka, żem się pióry
Małemi kusił o wierzch niedostępnej góry?
Ten, co Ikara. Wszakże przewaga[6] niech będzie

Wiadoma: kto nie waży, wysoko nie siędzie.
30

Śmiałego szczęście dźwiga, szczęściu okręt daje
Żagle, i rym za szczęściem przyjemnym się staje,
Owa i mnie skrzydłem swym wzniesie piękna sława,
Ktora i tobie niechaj wdzięczność swą oddawa

Za twe ozdobne cnoty. Ja będę w pamięci,
35

Pokim żyw, chował twoje nieodmienne chęci.






Przypisy

  1. schowany — wychowany
  2. ludzkość — uprzejmość
  3. tęy.
  4. 4,0 4,1 cienka (praca) — błaha
  5. rozsądek — sąd
  6. przewaga — odwaga


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autorów: Jan Łoś, Szymon Szymonowic.