Wieśniak z nad Dunaju

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jean de La Fontaine
Tytuł Wieśniak z nad Dunaju
Pochodzenie Bajki
Księga jedenasta
Wydawca Jan Noskowski
Data wydania 1876
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Władysław Noskowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga jedenasta
Pobierz jako: Pobierz Cała Księga jedenasta jako ePub Pobierz Cała Księga jedenasta jako PDF Pobierz Cała Księga jedenasta jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
PL Jean de La Fontaine Bajki 1876 717.png


BAJKA  IX.
WIEŚNIAK Z NAD DUNAJU.

Nie sądź ludzi po minie. Rada to nie nowa:
Kiedyś, bajką o Myszce stwierdziłem te słowa,
A oto przykład drugi; nie baśń, prawda szczera:
Treść jej, oraz rysopis mego bohatera,
Znajdziecie w pismach Marka Aureliusza.
Żył nad Dunajem Wieśniak, dobra dusza,
Ogorzały, włochaty, brodaty, kosmaty,
Nawet nieco zezowaty;

Wargi miał grube, nos krzywy,
Słowem, niedźwiadek prawdziwy.
Na barkach skóra, na nogach sandały,
Na biodrach pas z sitowia, oto ubiór cały.
W owym to czasie, Senat dumnej Romy,
Zaborczy, chciwy, łakomy,
We wszystkie świata ówczesnego strony
Na łup wyprawiał legiony,
I w każdy kątek ujarzmionej ziemi
Sięgał dłońmi drapieżnemi.
Ów Wieśniak, z naddunajskich siół wysłany zatem
Jako poseł do Rzymu, stanął przed Senatem,
I tak rzekł: «O wy wszyscy, którzy mię słuchacie,
Rzymianie, wielki Senacie!
Błagam, niech mi swej łaski użyczą Bogowie,
Abym nie wyrzekł w tej mowie
Słowa, godnego nagany.
Bo bez opieki Bogów, umysł obłąkany,
Złe tylko pełnić zdolny i bezprawia,
Ich nawet wolę gwałci, depcze i zniesławia.
Myśmy tego świadectwem, mówię bez bojaźni,
My, ofiary chciwości rzymskiej i ciemięztwa;
Rzym, raczej dla win naszych, niż przez swe zwycięztwa,
Jest narzędziem naszej kaźni.
Zmienny jest Los, a tajne Przeznaczenia drogi:
Pomnijcie, o Rzymianie, że potężne Bogi
Na wasz kraj zesłać mogą łzy nasze i nędzę;
Może kiedyś, za karę, ich wyrok surowy


WIEŚNIAK Z NAD DUNAJU.

Sprawi, że waszej wydarci potędze,
My wam nałożym okowy.
Za co niewolnikami jesteśmy waszemi?
Za co wam oddajemy swe mienie i życie?
Na jakich praw podstawie dumnie się wznosicie
Nad wszystkie ludy na ziemi?
My, do roli i rzemiosł wprawne mamy dłonie:
W ciszy pracując na rodzinnej niwie,
Żyliśmy bez trosk, szczęśliwie:
Wy mord i gwałty w nasze wnieśliście ustronie.
Czegoż, przez wasze długie panowanie,
Nauczyli się Germanie?
Wszakże was przeszli w zręczności, w odwadze:
Gdyby w ich sercach wasze chucie tkwiły,
Może mieliby dość siły
Nad światem zagarnąć władzę,
A wierzę, iż posiadłszy Rzymianów podboje,
Łaskawiej rządy sprawialiby swoje.
Ucisk waszych pretorów pomsty nieba woła.
Przemoc, bezprawie dokoła;
Nawet majestat ołtarza
Ich niecny zarząd obraża,
Bo Bogi na nas patrzą; a z waszej przyczyny,
Widzą wszędzie łzy, nędzę, rozpacz i ruiny,
Znieważone świątynie, pogardę dla wiary,
I tylko chciwość, chciwość bez granic i miary.
Rzym nowych nam zarządców nadsyła co chwila;
Wszystko dla nich zamało: krwawym zlana potem

Napróżno żyzna gleba się wysila,
Aby ich nasycić złotem.
Odwołajcie pretorów; zastąpcie innemi:
Dla tych nikt nie chce już uprawiać ziemi;
Kto żyw, rozpaczą przejęty
Rzuca sioło, rodzinę, ucieka w pustynię,
I z drapieżnemi zwierzęty
Podziemne dzieli jaskinie.
Nad losem dzieci każdy ojciec płacze;
O hańbo! nawet pożąda ich zgonu:
Nie chce, by z synów wyrośli siepacze
Wpośród rzymskiego legionu.
Odwołajcie pretorów: cóż nam wskazać mogą?
Czego nauczyć? Przekupstwa i zdzierstwa,
Występku, gwałtu, morderstwa.
Ledwie przez bramy Rzymu przestąpiłem nogą,
Te zbrodnie, na każdym kroku
Zjawiły się memu oku.
Gdy nie sypiesz podarków, purpury i złota,
Minie cię sprawiedliwość; tysiączne odwłoki
Krępują prawo i jego wyroki:
Gdzież prawość, sumienie, cnota?
Pewnie ta śmiała mowa budzi niechęć waszą.
Kończę więc. Szczerą skargę niechaj śmierć ukarze.
Otom jest: przed ofiarne wiedźcie mię ołtarze;
Mnie męczarnie nie zastraszą.»
To rzekłszy, pada na twarz; a Senat zdumiony,
Uwielbia jego męztwo, hart duszy, prostotę,

Wymowę, rozum i cnotę.
W tryumfie tysiącznemi podniesion ramiony,
Wieśniak uzyskał godność patrycyusza.
Uznano bowiem, iż tak wielka dusza,
Takiej kary jest godną po takiej przemowie.
Odwołano pretorów, a Senatorowie
Rozkazali, by wszystkim mówcom dla przykładu,
I ku wiecznej pamięci, spisano te słowa.
Lecz wprędce z Rzymu znikła gdzieś bez śladu
Tego rodzaju wymowa.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jean de La Fontaine i tłumacza: Władysław Noskowski.