[223]XCVIII.
Wandzia.
Kiedy się rano zbudzi Wandeczka,
Wnet modlitewką Boga pochwali,
A potém zaraz wstaje z łóżeczka,
Bo źle jest leżéć, gdy inni wstali,
I pozdrowiwszy rodzeństwo społem,
By się posilić siada za stołem.
Przy stole nigdy nie stroi minek,
Na wzór niegrzecznych i krnąbrnych dziatek,
Wié bowiem dobrze, że u dziewczynek,
Co sześć lat skończą, potrzebny statek:
Bóg nam codzienny daje kęs chleba,
A więc wybredzać w jadle nie trzeba.
Daléj do lekcyi przy Mamie siada,
Przyniósłszy wprzódy książeczkę z sobą,
I z liter różne syllaby składa:
B, a, ba, b, e, be, b, i, bi, b, o, bo...
Ucz się Wandeczko, powiada Mama,
Byś „Przyjaciela” czytała sama.
[224]
Chętnie wypowie różne bajeczki
Każdemu, kto ją poprosi o to,
A o „chorobie” zwłaszcza „laleczki”[1]
WierzykWierszyk, wygłasza z wielką ochotą;
Autor zaś bajki cieszy się bardzo,
Że dziatki jego pracą nie gardzą.
Eużenek Wandzi braciszek mały,
Który lat cztery skończył dopiéro,
Choć bywa z gośćmi czasem nieśmiały,
Do zabaw jednak ma wciąż chęć szczérą,
Ona więc jako grzeczna panienka,
Składa gry różne dla Eużenka.
A gdy się chłopczyk na nią wykrzywi,
Albo sprzeczając powie co ostro,
Wandzia się temu wcale nie dziwi,
Bo wié, że kiedy starszą jest siostrą,
I nie chce aby wynikła zwada,
To jéj młodszemu uledz wypada.
Zapłacze czasem, lecz nigdy z krzykiem,
Gdyż wié, że jeśli łza z oczów tryska,
To jéj pokazać nie trza przed nikiem,
By nie otrzymać „płaksy” przezwiska;
Z takiéj zaś panny co wciąż łzy leje,
Szlochając głośno, każdy się śmieje.
Jeśli jéj Mama powie choć słowo:
Chęć swą wyrazi, wyjawi zdanie,
Ona jest w każdéj chwili gotową,
Drogiéj Mateczki spełnić żądanie.
[225]
Wié bowiem dobrze jak złe są dziatki,
Co rad zbawiennych nie cenią Matki.
Pragnąc iść w ślady grzecznéj panienki,
Chowa w pamięci przestrogi Mamy,
Stara się zawsze by jéj sukienki,
Były czyściutkie, bez żadnéj plamy,
Bo jéj wiadomo, że ludzie czasem,
Niechlujne dziecko zowią „brudasem.”
Wandzia nie siedzi z ospałą twarzą,
Kiedy się goście bawią rozmową,
Idzie do łóżka gdy jéj spać każą,
Gdyż czuwać w nocy dzieciom nie zdrowo.
Zamruża oczki, a anioł w bieli
Stoi, snów strzegąc u jéj pościeli.
Kiedy spoczywa grzeczna Wandeczka,
Tuląc z uśmiéchem główkę w swéj dłoni,
Może nie jeden chłopczyk, dziéweczka,
Spyta mnie czemu kréślę wiersz o niéj,
Dla czego wolną znalazłszy chwilę,
Mówię o jednéj, kiedy was tyle?
Otóż wam powiem, drogie me dziatki,
Wam, którym piszę w każdym numerze
Różne szarady, bajki, zagadki,
Że zawsze grzecznych kochałem szczérze,
A chcąc dać z Wandzi przykład dla dziatek,
Ten jéj uznania niosę zadatek.
|