Walka Północy z Południem/XXXI

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Juliusz Verne
Tytuł Zakończenie
Pochodzenie Walka Północy z Południem
Data wydania 1888
Wydawnictwo Redakcya Wędrowca
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron


XVI.
Zakończenie.

Wojna domowa ciągnęła się dalej z różnemi zmianami i zdarzały się świeże wypadki; które doszły do wiadomości James Burbanka dopiero po powrocie do Camdless-Bay.
Wogóle, w tym okresie czasu zdawali się brać górę południowcy, skupieni do koła Corinthu, gdy federaliści zajmowali pozycję w Pittsburg-Landing! Armją separatystów dowodził Johnstan, pod którym znajdowali się Beauregard, Hardee, Braxton-Bagg, oraz biskup Polk, dawny wychowaniec akademji wojskowej w Wel-point. Armja ta zręcznie korzystała z nieprzezorności północnych. Dnia 5-go kwietnia w Shiloh ci ostatni dali się zaskoczyć, co spowodowało rozproszenie brygady Peabody’ego i odwrót Shermana. Jednakże południowcy drogo okupili swe powodzenie; bohaterski Johnston został zabity w chwili, gdy odpierał wojsko federalne.
Taki to był pierwszy dzień bitwy z d. 5-go kwietnia. Na trzeci dzień nastąpiła utarczka na całej linji i Shermanowi udało się odebrać Shiloh. Przyszła teraz kolej na południowców. Musieli się cofać na całej linji przed żołnierzami Grant‘a. Była to krwawa bitwa! Z 80,000 walczących. 20,000 poległo lub odniosło rany.
O tych ostatnich wypadkach wojny James Burbank i jego towarzysze dowiedzieli się nazajutrz po przybyciu do Castle-House, które nastąpiło jeszcze d. 7-go kwietnia.
Zaraz po rozstrzelaniu braci Texarów, podążyli oni za kapitanem Howickiem, który prowadził swój oddział i jeńców ku wybrzeżu. Pod przylądkiem Maleburskim stał jeden ze statków flotylli, krążącej w pobliżu brzegów, statek ten przewiózł wszystkich do miasta św. Augustyna, potem zaś kanonierka, która ich wzięła na pokład w Picolato, wysadziła na ląd w porcie Camlless-Bay.
Wszyscy powrócili zatem do Castle-House — nawet Zerma, która nie umarła z odniesionych ran. Mars i jego towarzysze zanieśli ją na pokład okrętu federalnego, gdzie ją otoczono staraniami. Zresztą, mogłaż umrzeć, będąc tak szczęśliwą. Ocaliła swoją małą Dy, jest razem z ukochanym!
Łatwo sobie wyobrazić radość rodziny, której członkowie połączyli się znów ze sobą po tylu ciężkich próbach. Pan i Burbankowa, mając swą dziecinę przy sobie, przyszła zwolna do zdrowia. Alboż nie miała także męża, syna, mis Alicji, która miała wkrótce zostać jej córką, Zermy i Marsa, — alboż nie ustały obawy przed tym nędznikiem, a raczej dwoma nędznikami, których główni wspólnicy dostali się w ręce federalitsów?
Tymczasem zaczęła się szerzyć pogłoska, o której wzmiankowali już w przytoczonej wyżej rozmowie dwaj bracia na wyspie Carneval, mianowicie, że północni opuszczę Jacksonville, i że komendant Dupont ograniczając swą działalność do blokowania wybrzeża, zamierza cofnąć kanonierki, strzegące Saint-Johnu. Ten zamiar mógł szkodliwie wpłynąć na bezpieczeństwo kolonistów, znanych z zasad przeciwnych niewolnictwu, a w szczególności James Burbanka.
Była to pogłoska uzasadniona. W samej rzeczy, d. 8-go, nazajutrz po dniu, kiedy cała rodzina połączyła się w Castle-House, federaliści dokonywali ewakuacji Jacksonvilln. Z tego powodu ci z mieszkańców, którzy się okazali przychylni sprawie północnej uznali za właściwe schronić się, bądź w Port-Royal, bądź w Nowym Yorku.
James Burbank nie chciał ich naśladować. Murzyni wrócili do plantacji nie jako niewolnicy, lecz w charakterze wyzwoleńców i obecność ich mogła zapewnić spokój Candless-Bay’owi. Zresztą losy wojny zaczynały sprzyjać Północy, w skutek czego Gilbert mógł zabawić dłużej w Castle-House, i wziąć ślub z Alicją Stanard.
Roboty plantacyjne rozpoczęły się więc na nowo i praca weszła na zwykły tor. Nie było mowy o tem, ażeby zmusić Jamesa Burbanka do wykonania wyroku, skazującego na wygnanie wyzwoleńców z terytorjum Florydy. Nie było już Texara i jego stronników, którzyby podżegali niższe warstwy ludności. Z resztą, nadbrzeżne kanonierki przywróciłyby szybko porządek w Jacksonville.
Co się tyczy stron wojujących, te ścierały się jeszcze trzy lata i nawet Floryda odczuwała niekiedy ruchy wojny.
Rzeczywiście, tegoż roku, w miesiącu wrześniu, okręty komandora Dupont pojawiły się znów na wysokości Saint-John-Bluffs, w okolicy źródeł rzeki, i Jacksonville zostało wzięte po raz drugi. Jenerał Seymour zajął je trzeci raz, nie doznawszy poważnego oporu.
Dnia i stycznia 1863, proklamacja prezydenta Lincolna zniosła niewolnictwo we wszystkich stanach, ale wojna skończyła się dopiero 9 kwietnia 1865 r. Owego dnia, w Appomaltox-Court-House, jenerał Lee oddał się z całą armją w ręce jenerała Granta po kapitulacji, która przyniosła zaszczyt jednej i drugiej stronie.
Zażarta walka Północy z Południem trwała cztery lata. Kosztowała ona 700 miljonów dolarów i przeszło pół miljona ludzi, ale niewolnictwo zostało zniesione w całej Ameryce północnej.
Tak to nierozdzielność rzeczypospolitej Stanów-Zjednoczonych zawarowana została na zawsze przez tych samych amerykanów, których przodkowie przed stu blisko laty wyzwolili kraj w wojnie o niepodległość.

KONIEC.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Juliusz Verne.