Przejdź do zawartości

W warsztacie i w domu

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Morris Rosenfeld
Tytuł W warsztacie i w domu
Pochodzenie Antologja poezji żydowskiej
Redaktor Samuel Hirszhorn
Wydawca Bracia Lewin-Epstein i S-ka, Warszawa, Gęsia 5
Data wyd. 1921
Druk Drukarnia Lewin-Epstein, Warszawa, Pawia 38
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Samuel Hirszhorn
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron

W WARSZTACIE I W DOMU.

Choć pierś ma w kaszlu drga chorobliwie,
W zaduchu trawię me dnie;
Dobywam plony na cudzej niwie,
Nie zieję zemstą, żalu nie żywię,
Lecz serce me bólem tchnie.

Wzrok mam schorzały, błędny, sterany,
A oczy są pełne łez;
Zbolałej duszy piekące rany
Na zewnątrz rwą się poprzez łachmany,
Zwiastując mi szybki kres.

Choć rany zieją, krwawią się, pieką,
W podziemiu pędzę mój byt;
Pod zimnych majstrów srogą opieką,
Godziny nudne, jak żółw, się wleką, —
W sercu rozpaczy mam zgrzyt.

Gdy w progi domu wracam wieczorem,
O których od rana-m śnił,
Jam nie człowiekiem już, lecz upiorem;
Z duchem złamanym i ciałem chorem
Na łóżko padam bez sił.

Na drugiem łóżku żona ma leży,
Kołysząc dziecko do snu,
I śpiew żałosny z piersi jej bieży
O doli cichych pracy rycerzy,
A kaszel wtóruje mu.

O swoich dumam i szlochać chce się:
Gdy dzisiaj skosi mię zgon, —
Cóż mym najdroższym jutro przyniesie,
Kto dłoń im poda w życiowym lesie,
Kto chleba da im i schron?


Kto ich nazajutrz pieczą otoczy,
Uchroni od gwałtów, zdrad?
Czy ktoś im otrze spłakane oczy,
Czy ich przygarnie cny lud roboczy,
Czy z torbą puści ich w świat?

Dumam do póżnej godziny, w której
Powieki kleją się w śnie...
Lecz ot, zabłysnął ranek ponury, —
Znów mknę, gdzie nędzy syny i córy
W mozołach pędzą swe dnie.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Morris Rosenfeld i tłumacza: Samuel Hirszhorn.