W szpitalu bolszewickim

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Józef Birkenmajer
Tytuł W szpitalu bolszewickim
Pochodzenie Poszumy Bajkału
cykl Przelotem
Wydawca Księgarnia L. Zwolińskiego
Data wydania 1927
Druk Drukarnia Ludowa w Krakowie
Miejsce wyd. Zakopane
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera) Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
W szpitalu bolszewickim.

Na rękach moich skonałeś mi prawie,
Doli mej druhu, żołnierzu-kolego,
I już nie słyszysz, jak ja serce krwawię,
Jak czuwam koło wezgłowia twojego,
Jak, na lekarza nie dbając zakazy,
Rąk twych dotykam, zgasłych od zarazy.

Jeszcze przed chwilą w gorączce tyś bredził
Jak człek, co we śnie nawiedzon przez zmory,
Wołałeś, by cię kto z bliskich odwiedził...
Jam był jedynie przy tobie — sam chory —
I jam jedynie spieszył ci z pociechą,
Choć we mnie grała twa boleść — jak echo...

Aż nawiedziła cię śmierć — ta najbliższa
Ze wszystkich bliskich... choć taka daleka!...
Gorączka spadła... już się nie podwyższa...
Znieruchomiała oczu twych powieka...
Kiedyś zmarł — nie wiem... sam byłem w malignie...
Słyszałem jeno: Kto go stąd wydźwignie?...


...Jaki twój pogrzeb! Nie dano ci trumny,
Nie grają-ć huczne karabinów salwy,
Ni nadwiślańskich lasów poszept szumny...
Ani te chałup nadwiślańskich malwy
Nie darzą ciebie ostatnim pokłonem
I czół nie zegną przed tak rzewnym zgonem...

Ciebie z munduru obdarto do naga
I odsłonięto twoją pierś wychudłą;
W ustach był wyraz, co litości błaga,
A w oczach — niby łez wyschnięte źródło —
I takie dziwne na twarzy wypieki,
Jak wyraz wstydu — wieczny i daleki...

I czterech drabów wzięło cię na nosze
I do wspólnego porzucili doła...
O ziemio! Serce masz dla nas macosze,
Lecz może z ciebie krew nasza zawoła
I z twojej głębi mściciele wybiegą!...
Śnij, śnij choć o tem, bracie mój — kolego!








Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Józef Birkenmajer.