W samotności

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Felicjan Faleński
Tytuł W samotności
Pochodzenie Odgłosy z gór
Wydawca Gebethner i Wolff
Data wydania 1871
Druk Józef Unger
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
I.
W samotności.


Żądałem dużo!
Porwany burzą,
Jak Pan, przez czarta
Niegdyś obłędy,
Patrzę — otwarta
Ziemia mi wszędy
I wzdłuż i wszerz.
I jakaś zdrada
Tak mi powiada:

— Obawy nie miéj,
Lecz z darów ziemi
Dłońmi pełnemi
Bierz ile chcesz. —

Miałem nie mało!
Lecz mi się zdało,
Żem jak ci ludzie,
Których coś tknęło,
By piętrzyć w trudzie
Bez końca dzieło
Babelu wież.
I coś mi rzecze:
— Słuchaj człowiecze —
Od żądzy lichéj
W światowe szychy
Przybranej pychy
Boże cię strzeż! —

Tęskniłem wiele!...
O mój Aniele!
Pamiętasz przecie,
Jak sam, nikogo
Nie mając w świecie,
Wołałem z trwogą:

— Gdzież spokój? gdzież?
A tyś mi słowy
Wiosny majowéj,
Co wonią wzdycha
Z lilii kielicha
Szepnęła z cicha:
— Kochaj i wierz! —



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Felicjan Faleński.