W otchłań

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Przecław Smolik
Tytuł W otchłań
Pochodzenie Po drodze
Data wydania 1909
Wydawnictwo G. Gebethner i Sp.
Druk W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Kraków, Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


W OTCHŁAŃ.

W otchłań lecą godziny,
jak kamienie z turń chyże;
młodość krasnej kaliny
rychło siwy mróz zliże.

Prężysz krzepkie ramiona,
w oczach łuny ci płoną?
Idzie, idzie już Ona,
któż ci stanie z obroną?

Ledwoś przyjrzał się sobie,
posiał, myśląc o żniwie:
kwiat już na twym zmarł grobie,
skon twój w skonach stu żywię!

W otchłań lecą dnie, lata:
nim obejrzysz się, miną!
Coś nam piersi przygniata
niewiadomą przewiną...

Oczy wczoraj olśnione
zawrze jutro ślepota.
Sytyś?... Przeczże w zamknione
twe drzwi tłucze tęsknota?!...


Grafika na koniec utworu.jpg



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Przecław Smolik.