Wśród czarnych/Ludożerstwo i nekrofagja

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Ferdynand Ossendowski
Tytuł Wśród czarnych
Wydawca Wydawnictwo Zakładu Narodowego im. Ossolińskich
Data wydania 1927
Druk Drukarnia Zakładu Narodowego im. Ossolińskich
Miejsce wyd. Lwów — Warszawa – Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
LUDOŻERSTWO I NEKROFAGJA.

Posiadacze kolonij w Afryce usiłują ukryć wypadki ludożerstwa, wstydząc się, że nie mogli dotychczas wykorzenić tego barbarzyńskiego obyczaju.
Tymczasem ludożerstwo istnieje, chociaż obecnie ukrywa się w dżungli, obawiając się kary, wymierzanej przez prawo białych ludzi.
Ludożerstwo jest bardzo ściśle związane z kastą czarowników.
W okresach klęsk masowych, jak nieurodzaj, niezwykłe ulewy, wylew rzek, epidemja, głód — czarownik oznajmia, że bóstwo-Ziemia rozgniewana jest, ponieważ ludzie zapomnieli o niej, odeszli od swej matki. Trzeba się zbliżyć do rodzicielki-Ziemi, trzeba się z nią złączyć bezpośrednio, trzeba jej oddać swoją krew, bo z nią razem dusza ludzi rozprószy się w wielkiej duszy Ziemi; odnowi się wtedy łączność duchowa, wzmoże się miłość matki-Ziemi do dzieci-ludzi.
A więc… pewnej nocy czarownik i jego pomocnicy porywają upatrzonego zawczasu młodzieńca, wloką go związanego do dżungli i gdzieś pod starym, świętym baobabem lub na szczycie czczonego pagórka albo skały, śród śpiewów, tańców i muzyki przecinają mu gardło i krwią nasycają rozgniewaną Ziemię.
Gdy wypłynie ostatnia kropla krwi i gdy czarownik oznajmi, że ofiara została łaskawie przyjęta, co znaczy, że dusza ofiary stała się częścią duszy Ziemi, wtedy uczestnicy rytuału pożerają ciało zabitego, aby jeszcze bardziej zacieśnić więzy, łączące ich z Ziemią.
Ludzie roznoszą później w wielkiej tajemnicy po wsiach i „sukala“ cząstki ciała ofiary i grudki ziemi, przesyconej jej krwią. Mieszkańcy wiosek i zagród dzielą te magiczne resztki i zjadają je z nabożeństwem i wiarą. Czasami zdarza się, że czarownik przez osobistą zemstę wskazuje na kogoś ze swych wrogów jako na ofiarę, która ginie, bo władza czarownika jest nieograniczona. Jednak w tych wypadkach czarownik umiera albo z ręki członków stowarzyszenia „dus“ lub na skutek wyroku sądu białych ludzi.
Nieraz głód bywa przyczyną ludożerstwa, co widzieliśmy w Rosji w r. 1919, 20 i 21, gdy rządy sowietów spowodowały głód na całej przestrzeni dawnego imperjum. Osobiście znałem w Rosji wieśniaków, którzy zjedli swoje niemowlęta, o czem opowiadali, łkając żałośnie.
Ofiarami głodu stają się bezpomocni starcy i małe dzieci. Na wyspach Los, jak już wspomniałem, zwiedziliśmy więzienie, gdzie przebywało dwadzieścia kobiet, tak zwanych „panter“. W okresie klęski głodowej zjadły one swoje niemowlęta.
Mówiły one o tem najspokojniej w świecie i nie rozumiały całej głębi i ohydy swojej zbrodni.
Nekrofagja, czyli pożeranie nieboszczyków, jest też rezultatem głodu, który przed 25 laty gnębił 70% całej ludności zachodniej Afryki, obecnie zaś, zawdzięczając Francuzom i Anglikom, ten procent spadł do 20—25.
Mówiąc o ludożerstwie — należy pamiętać, że murzyni jeszcze przed 50 laty przeżywali bardzo burzliwe istnienie. Ciągłe walki pomiędzy szczepami stanowiły źródło, z którego ciągle napływali jeńcy. Byli to wrogowie, usiłujący wydrzeć tubylcom pola, z takim trudem wyrwane dżungli i z takim trudem uprawiane przez ich właścicieli, skazywanych przez wrogów na śmierć głodową. Jedyną zemstą dla tak strasznych i nielitościwych nieprzyjaciół — była śmierć.
Murzyn wierzy w reinkarnację dusz. Jego wróg był odważny i potężny, a stąd jeden krok do ludożerstwa, do zniewolenia duszy nieprzyjaciela, do wcielenia się ze wszystkiemi jej zaletami w duszy murzyna, zjadającego swego wroga.
Niezawodnie, że wojna, prowadzona przez pierwotnych ludzi, dała początek ludożerstwu.
Nawet niektóre muzułmańskie ludy, jak naprzykład Kurdowie i Turkmeni, wyrywają zabitemu wrogowi serce i zjadają je. Te zjawiska są znane z czasów wojny Rosji w jej środkowoazjatyckich posiadłościach, oraz z czasów najazdów Kurdów na Aserbejdżan.
To samo widzieliśmy niedawno (w r. 1900) w buddyjsko-konfuncjańskich Chinach i w lamaicko-buddyjskiej Mongolji i Dżungarji. Widzimy to na niektórych wyspach Polinezyjskich.
Obecnie, gdy wojna stała się niemożliwą dla czarnych szczepów — ludożerstwo samo upada i za jakich 20—25 lat zniknie bez śladu, chociaż, być może, niektóre ludy murzyńskie, jak naprzykład Guro lub Gagua, będą po dawnemu na znak ludożerstwa obtaczali sobie przednie zęby na trójkąt, robiąc je podobnemi do kłów drapieżnego, krwiożerczego lamparta; tradycje bowiem przeżywają wieki i nieraz wyplenić ich nie może najświetniejsza nawet cywilizacja współczesna.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Ferdynand Ossendowski.