Uzgadnianie

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Julian Ejsmond
Tytuł Uzgadnianie
Pochodzenie Bajki
Data wydania 1927
Wydawnictwo nakładem autora
Drukarz Zakł. Druk. F. Wyszyńskiego i S-ki
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

Uzgadnianie



Wśród zwierząt i wśród ludzi różne bywa zdanie:
do jego uzgodnienia służy „uzgadnianie”.
Kiedy kto się wszystkich radzi,
to mu nigdy nie zawadzi

Było wprawdzie wśród rosjan przysłowie utarte,
iż rozum jeden — dobry, dwa — gorsze o wiele,
a trzy — mili przyjaciele —
to już całkiem djabła warte...
Lecz u nas wszyscy są innego zdania:
stąd konieczność uzgadniania.

(W ten sposób
moc osób
odpowiedzialność zwala dziś ze siebie
na ziemi, w czyśćcu, w biurze, oraz w niebie.)


*

Dziki zwierz dziś przejmuje się ludzkim przykładem.
Wilk zanim pożre barana,
już idąc jego śladem

i myśląc o zbrodni,
zastanawia się nad tem, z kim akta uzgodni...
Czy o parafę poprosi brytana?

Lis, gdy mu się nawinie apetyczna kura,
chociaż mu z głodu gra marsza żołądek,
oświadcza: „Przedewszystkiem — służbowy porządek,
Bierzmy się najpierw do pióra!”
I systematyczne zwierzę
tak się bierze do pióra, że aż lecą pierze.


*

Kot, bestja dzika,
kiedy mu chętka przyjdzie na słowika,
musi dziś (ryzykując nawet łupu stratę)
uzyskać kontrasygnatę
trzech właściwych ministerstw, trzech departamentów,
trzech odnośnych wydziałów i trzech referentów.

Zanim więc prośba biednego kociska
kontrasygnaty powyższe uzyska
z opinją o słowiku kultury i sztuki, —
słowik w czasie uzgadniania
za morze dawno poleci
i wróci, i będzie miał dzieci,
wnuki, prawnuki, potem praprawnuki,

a petent będzie musiał zaczynać starania
drogą służbową
na nowo.

*


Kiedy za morze zechcą odlecieć bociany
na urlop wypoczynkowy
ku gorącej, słonecznej krainie Etjopów,
sam minister jedynie jest dziś powołany
do udzielania urlopów
(chociażby urlop miał być jednodniowy).

Każdy ptak,
którego szlak
zmierza do ciepłych krain — drogi panie —
musi pisemne „przedłożyć“ podanie,
że to niby tak, a tak..
A potem chodzić bez względu
na stanowisko
i na nazwisko,
od urzędu do urzędu.

Gdy formalności ukończą się, zima
przeminie,
a starający się o odlot ptak
chłody przetrzyma

w ojczystej krainie,
z wyjątkiem tych nieszczęsnych śpiewaków jedynie,
których, podczas „uzgadniań“ różnych, trafi szlag.


*

Słuchacze mili!
Nawet psiak,
chociaż go nakaz przyrodzony pili,
musi służbową zachowywać drogę:
wpierw zapytać Ministra — potem podnieść nogę.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Julian Ejsmond.